- Turniej zgromadził ok. 70 zawodników z niepełnosprawnościami z zachodniej Polski. Nie byli to zawodnicy wyczynowi, ale amatorzy, którzy również prowadzą bardzo ciekawą rywalizację – mówi Andrzej Maciejewski, prezes Ikson Głogów.
Pierwsze miejsce w rywalizacji zajął Start Szczecin I; drugie - Autenticon Sława I, a trzecie Ikson Głogów II.
Boccia jest dyscypliną paraolimpijską, czyli taką, która staje się dostępna dla osób z najgłębszymi niepełnosprawnościami.
Głogowski Ikson działa przy współpracy i wsparciu Cichych Pracowników Krzyża. To fenomen – jedyny taki ośrodek na Dolnym Śląsku, promieniujący na całą zachodnią Polskę.
Młodym przypadła do gustu wirtualna wyprawa do Polski pierwszych Piastów
Muzeum Archeologiczno--Historyczne w Głogowie przygotowało szereg inicjatyw z okazji 1000-lecia koronacji Bolesława Chrobrego. Dr Waldemar Hass dokonuje podsumowania roku, który obfitował w nietuzinkowe warsztaty, wystawy, lekcje wirtualne, a nawet wydarzenia kulturalne.
Przedsięwzięcia miały jeden zasadniczy cel: popularyzację wiedzy o pierwszym królu Polski i początkach Państwa Polskiego – zaznacza dr Waldemar Hass, pełniący obowiązki dyrektora muzeum. – Skoncentrowaliśmy się na wszystkim, co może przypomnieć tamtą epokę: na osobie Bolesława Chrobrego, jego ojca Mieszka I oraz całego procesu kształtowania wczesnopiastowskiego państwa – wyjaśnia. Co ciekawe, imię Chrobrego nosi nie tylko jedno z głogowskich osiedli czy jedna z ulic miasta, ale również lokalny klub sportowy. To nie przypadek. Pamięć o pierwszym koronowanym władcy Polski jest tutaj wyjątkowo żywa. – To właśnie z czasów jego panowania pochodzi pierwsza pisemna wzmianka o Głogowie, odnotowana przez bp. Thietmara z Merseburga, która wiąże się z okresem panowania Bolesława Chrobrego – mówi dr Hass. – Z osobą króla możemy zestawić kluczowy epizod związany z pisemną historią miasta. Fakt, że Bolesław Chrobry przebywał w Głogowie, jest dla nas powodem do dumy – zaznacza.
Urodził się 8 maja 1786 r. we Francji, w miejscowości Dardilly, niedaleko Lionu. Był jednym z siedmiorga dzieci państwa Mateusza i Marii Vianney, prostych rolników, posiadających dwunastohektarowe gospodarstwo. Jan już od wczesnych lat ukochał modlitwę. Przykładem i zachętą byli dla niego rodzice, którzy codziennie wieczorem wraz ze swoimi dziećmi modlili się wspólnie. Po latach powiedział: „W domu rodzinnym byłem bardzo szczęśliwy mogąc paść owce i osiołka. Miałem wtedy czas na modlitwę, rozmyślania i zajmowanie się własną duszą. Podczas przerw w pracy udawałem, że odpoczywam lub śpię jak inni, tymczasem gorąco modliłem się do Boga. Jakież to były piękne czasy i jakiż ja byłem szczęśliwy”.
Należy pamiętać, iż lata młodości Jana Vianneya, to okres bardzo trudny w historii Francji. W tym czasie bowiem szalała rewolucja, która w dużej mierze przyczyniła się do pogłębienia kryzysu między duchowieństwem a państwem. Walka z Kościołem sprawiła, że wielu księży odeszło od tradycji, składając przysięgę na Konstytucję Cywilną Kleru. Wzrost laicyzacji i głęboko posunięte antagonizmy to tylko główne problemy ówczesnej francuskiej rzeczywistości. Mimo tak trudnych warunków nie zaprzestano sprawowania sakramentów i katechizacji dzieci. Przygotowania do Pierwszej Komunii trwały 2 lata. Spotkania odbywały się w prywatnych domach, zawsze nocą i jedynie przy świecy. Jan przyjął Pierwszą Komunię w szopie zamienionej na prowizoryczną kaplicę, do której wejście dla ostrożności zasłonięto furą siana. Miał on wówczas 13 lat.
Od czasu wybuchu Rewolucji w Dardilly nie było nauczyciela. Z pomocą zarządu gminnego otwarto szkołę, w której uczyły się nie tylko dzieci, ale i starsza młodzież, a wśród niej Jan Maria. Przez dwie zimy uczył się czytać, pisać i poprawnie mówić w ojczystym języku. Stał się bliską osobą miejscowego proboszcza i stopniowo dojrzewało w nim pragnienie zostania księdzem. Ojciec początkowo zdecydowanie sprzeciwiał się, bowiem gospodarstwo potrzebowało silnych rąk do pracy, a poza tym brakowało pieniędzy na opłacenie studiów i utrzymanie młodzieńca. Jednak pod wpływem nalegań syna, ojciec ustąpił.
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Hiszpanii arcybiskup Luis Argüello opublikował we wtorek w sieci X swoją ocenę kryzysu migracyjnego w Ceucie, eksklawie tego kraju w Afryce Północnej. Wskazał, że „demografia jest bronią”, a siły polityczne korzystają z kluczowej dziś, jak ocenił duchowny, biopolityki. - Gra się życiem ludzkim i używa się ludzi - ich marzenia, głód, seksualność i dane do zysku i władzy. Migracje stanowią część tej strategii. Inwazja na Ceutę jest testem. Demografia to broń - napisał przewodniczący hiszpańskiego Episkopatu.
Deklaracja arcybiskupa Luis Argüello jest jednym z licznych w ostatnim czasie głosów ludzi hiszpańskiego Kościoła. Przeważa w nim dyskurs obwiniania władz Maroka za doprowadzenie do masowego napływu migrantów, głównie Marokańczyków, 30 i 31 lipca, co doprowadziło do chaosu w tej hiszpańskiej eksklawie, a także do śmierci co najmniej 78 osób, głównie wskutek utopienia. Cytowani przez katolickie radio Cope duchowni podzielają opinię abp. Argüello, przypominając, że w przeszłości władze w Rabacie dopuszczały się już biernej postawy wobec migrantów szturmujących Ceutę i inne hiszpańskie autonomiczne miasto w Afryce Północnej - Melillę.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.