Reklama

Nasz Ojciec

Niedziela Ogólnopolska 31/2006, str. 20

Ojciec z członkiniami Instytutu Prymasowskiego w Choszczówce
Instytut Prymasowski Ślubów Narodu

Ojciec z członkiniami Instytutu Prymasowskiego w Choszczówce<br>Instytut Prymasowski Ślubów Narodu

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Sługa Boży Stefan Kardynał Wyszyński był ojcem naszego Narodu. Był też ojcem duchowym Instytutu Świeckiego zwanego Ósemką. Z okazji przypadającej w tym roku 25. rocznicy jego śmierci pragnę napisać, jak stał się naszym ojcem.
Był rok 1942. Trwała wojna. Przeżywałyśmy w Warszawie sądne dni, ale pracowałyśmy i uczyłyśmy się pomimo tych strasznych warunków. Najważniejsza dla mnie była nowa idea „Miasta Dziewcząt”, idea wychowywania polskich dziewcząt, aby przez odrodzoną kobietę odrodziła się religijnie i moralnie nasza Ojczyzna. Sprawa „Miasta Dziewcząt” wymagała od nas rzetelnego przygotowania, zwłaszcza z dziedziny socjologii.
Znałyśmy p. Halinę Dernałowicz, założycielkę pierwszego w Polsce Instytutu Świeckiego. Do niej zwróciłam się z prośbą o pomoc, aby wskazała nam księdza, który zgodziłby się na wykłady z Katolickiej Nauki Społecznej. Pani Halina z radością odpowiedziała, że właśnie zna profesora Seminarium Włocławskiego - ks. Stefana Wyszyńskiego. Jest to niesłychanie mądry i Boży człowiek i prawdopodobnie zechce poprowadzić takie wykłady. Obecnie przebywa w Laskach.
Rzeczywiście, Ksiądz Profesor zgodził się i wyznaczył termin spotkania na 1 listopada, na godzinę ósmą rano, na Mszę św. Idąc do Lasek, zaczęłyśmy błądzić, chociaż droga była prosta. Przysiadłam zmęczona na kamieniu i powiedziałam, że dalej nie idę. Powstały we mnie takie opory, jakich przedtem nie miewałam. Gdy tak siedziałam na tym kamieniu, przyszła mi nagle do głowy myśl: „Dlaczego ja mam taki opór, który - wydaje się - nie jest moim grymasem, tylko działaniem jakiejś innej siły we mnie? Jest to po prostu pokusa diabelska. Widocznie tam ma nas spotkać coś naprawdę wielkiego i radosnego. Tam czeka Bóg z wielką łaską, która będzie miała wpływ na całe nasze życie”. Gdy to sobie uświadomiłam, natychmiast się poderwałam i bez słowa protestu ruszyłam w drogę.
Kiedy doszłyśmy do Lasek, Msza św. już się rozpoczęła. Stanęłyśmy razem po prawej stronie ołtarza. Było nas pięć. Gdy ks. Wyszyński odwrócił się twarzą do ludzi i zobaczyłam go po raz pierwszy, byłam zawiedziona. Wyobrażałam sobie człowieka dużo starszego i nie wiadomo dlaczego... z czarną brodą. Skąd taki pomysł? Przecież księża nie nosili brody. Nie wiem! Tymczasem zobaczyłam młodego człowieka, jakby zaraz po ukończeniu seminarium, z jasnymi włosami i... bez brody.
Ważne jest jednak to, że naszego ojca poznałyśmy i zobaczyłyśmy po raz pierwszy przy ołtarzu, gdy sprawował Najświętszą Ofiarę.
Po Mszy św. zostałyśmy zaproszone na śniadanie do „hoteliku”. Tam czekałyśmy na Księdza Profesora i na Panią Halinę. W pewnym momencie otworzyły się drzwi i weszły oczekiwane przez nas osoby. Ks. Wyszyński był w bardzo skromnej sutannie i w jakimś wyszarzałym płaszczu. Na głowie miał biret.
I wtedy, chociaż było nas pięć i Pani Halina nas nie przedstawiła, Ksiądz Profesor zwrócił się wprost do mnie i powiedział serdecznie: „A to jest Marysia?”. To, że nie powiedział „panna Marysia”, tylko wymienił samo imię, natychmiast mnie zachwyciło i wszelka bariera znikła. Stał mi się od razu niesłychanie bliski.
Potem wysłuchaliśmy wykładu na temat: Kompetencje społeczne Kościoła katolickiego. Wykład ten pamiętam do dziś. Ks. Wyszyński mówił do nas przeszło godzinę, ale wcale się nam nie dłużyło. Siedziałyśmy wpatrzone w niego, bez drgnienia. Wykład był szalenie ciekawy. Temat był dla nas zupełnie nowy, odkrywczy. Treści, które mówił głosem spokojnym, poważnym, budziły w nas młodzieńczy entuzjazm. Widać było, że ks. Wyszyńskiemu miłe jest nasze zasłuchanie. Widać, że ziarno padło w chłonną ziemię.
Wtedy postanowiłam, że temu Księdzu powiem wszystko o idei „Miasta Dziewcząt”, o nas.
Po południu spotkałyśmy się ponownie z ks. Wyszyńskim i z Panią Haliną. Ksiądz Profesor zwrócił się do mnie z pytaniem: „Panno Marysiu, niech pani opowie, co wy robicie?”. Zaczęłam więc mówić o tej części ideologii „Miasta Dziewcząt”, która łączyła się z przygotowaniem „apostołów środowiska”, o tym, że chcemy zbierać dziewczęta z różnych warstw społecznych, wychowywać je w duchu ponadśrodowiskowym i kierować do tych samych środowisk, z których się rekrutują. Mamy przekonanie, że najlepszymi apostołami są ludzie pochodzący z danego środowiska. „Panno Marysiu, skąd pani to wie? Czy pani czytała encykliki społeczne papieży? - Rerum novarum Leona XIII i Quadragessimo anno Piusa XI?”. Głupio mi było, że nie czytałam tych encyklik, odpowiedziałam jednak zgodnie z prawdą: „Nigdy w życiu tego nie czytałam”. Ksiądz Profesor spytał znowu: „Wobec tego, skąd pani to wie, bo przecież są to myśli encyklik społecznych. Wychowanie «apostołów środowiska» to pojęcie użyte w encyklikach papieskich”. Wydawało mi się, że to, co teraz powiem, zabrzmi pyszałkowato, że zrobi złe wrażenie, ale odważyłam się i wyjąkałam: „Z Ducha Świętego”. Ks. Wyszyński serdecznie się uśmiechnął i powiedział: „Chyba że tak!”.
Przyszedł czas rozstania, ale radowała nas myśl, że Ksiądz Profesor obiecał nam kolejne spotkanie. Przygotowywałyśmy się do niego nowenną do Ducha Świętego przez przyczynę Matki Najświętszej w tej intencji, aby przez jego usta przyszła do nas odpowiedź od Boga samego, co mamy robić z naszą sprawą. Czy jest ona Boża, czy nie jest. Chociaż nie miałam żadnych wątpliwości, jednak potrzebna mi była wyraźna odpowiedź Kościoła. „Umówiłam się” z Matką Bożą tak: „Gdy ks. Wyszyński będzie nam dawał odpowiedź, niech użyje słowa «realne». Jeżeli powie, że to jest realne, będę miała od Matki Bożej konkretny znak, że nasza idea jest z Boga”.
Za kilka dni spotkałyśmy się z Księdzem Profesorem u sióstr urszulanek na ul. Tamka 30. Ksiądz zaczął: „Miałyście mi coś do powiedzenia. Panno Marysiu, niech pani nie traci czasu. Proszę mówić z całym zaufaniem”. W ciągu kilkunastu minut powiedziałam całą istotę naszej idei. Gdy skończyłam, dosłownie zamarłyśmy w oczekiwaniu na odpowiedź. Ks. Wyszyński odpowiedział: „Wy jesteście wariackie - zawiesił głos, uśmiechnął się i dokończył - ale kochane dusze!”. Potem zwrócił się do mnie: „Panno Marysiu, a pani mam szczególnie coś do powiedzenia, że to jest, moje dziecko, przede wszystkim... realne”.
Rozpłakałam się. Ks. Wyszyński nie wiedział, co mi się stało. A ja miałam wrażenie, że przez jego usta Matka Boża dała mi odpowiedź. W tym momencie wiedziałam, że nasza sprawa ma ojca.
Od tej pory ks. Wyszyński był dla nas rzeczywiście znakiem Bożym na ziemi, znakiem naszej sprawy. Najbardziej oczarowało nas to, że był taki ludzki, jego zainteresowanie drugą osobą, ojcowska dobroć i troska („Czy ci nie zimno, czy nie jesteś głodna...”) oraz głęboka mądrość. Stał się naszym ojcem i był nim do końca swego życia.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2006-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wilfredo Leon: "złoty medal dedykuję najpierw Panu Bogu"

2026-09-29 07:55

[ TEMATY ]

Wilfredo Leon

PAP/Leszek Szymański

Siatkarz reprezentacji Polski Wilfredo Leon podczas powitania na lotnisku w Warszawie

Siatkarz reprezentacji Polski Wilfredo Leon podczas powitania na lotnisku w Warszawie

Polscy siatkarze obronili tytuł mistrzów Europy po zwycięstwie nad Francją 3:1 (31:29, 25:19, 19:25, 25:16) w sobotnim finale w Mediolanie. Podopieczni trenera Nikoli Grbicia zdobyli tym samym kwalifikację do igrzysk olimpijskich 2028 roku w Los Angeles.

Wilfredo Leon został uznany najbardziej wartościowym zawodnikiem (MVP) zakończonych mistrzostw Europy siatkarzy.
CZYTAJ DALEJ

Olsztyn: Prokuratura nie dopatrzyła się na plakacie teatru obrazy uczuć religijnych

2026-09-29 10:07

[ TEMATY ]

plakat

obraza uczuć

Mat.prasowy

Prokuratura Rejonowa Olsztyn-Południe umorzyła śledztwo, w którym badała, czy plakat do spektaklu „Wszyscy jesteśmy Belen" znieważa uczucia religijne. Na plakacie przedstawiono kontury sylwetek podobnych do wizerunków Maryi z Dzieciątkiem.

- Decyzja o umorzeniu nie jest prawomocna. Osoba, która może ją zaskarżyć, w sobotę odebrała w tej sprawie korespondencję, więc jeszcze zaskarżenie może wpłynąć - poinformował PAP rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Daniel Brodowski.
CZYTAJ DALEJ

Abp Marek Jędraszewski: Potrzeba zmagania o wierność Bogu

2026-09-30 07:02

[ TEMATY ]

abp Marek Jędraszewski

potrzeba zamagania

wierność Bogu

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej

Abp Marek Jędraszewski

Abp Marek Jędraszewski

– Potrzeba więc wewnętrznego zmagania o wierność Bogu, wyrażoną w imieniu św. Michała Archanioła: „Któż jak Bóg?”. To zmaganie zaczyna się od uznania, że szczególnie w dzisiejszym, coraz bardziej zlaicyzowanym świecie trzeba walczyć o to, by Bóg pozostawał dla nas najwyższą i ostateczną rzeczywistością, Stwórcą wszelkiego istnienia i Dawcą Życia – mówił abp Marek Jędraszewski podczas odpustu w parafii św. Michała Archanioła w Mszanie Dolnej.

Uroczystości odpustowe były połączone z pierwszą rocznicą ustanowienia świątyni sanktuarium św. Michała Archanioła oraz jubileuszem 200-lecia przyjęcia przez parafię wezwania świętego Michała Archanioła.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję