Dziś rządzący z tematu obronności robią argument dosłownie na wszystko: na budżet, na podatki, niespełnione obietnice, fałszywie pojęta lojalność i na wyciszanie afer. Można nagrać setki wywiadów o SAFE i liczyć na sondażowe „zjednoczenie wokół flagi”, w końcu strach jest wygodną podporą. Na tle strachu każdy gest wygląda jak troska.
Tylko że kurtka miała grzać. Sto pięćdziesiąt tysięcy sztuk. Wewnętrzne papiery Inspektoratu Wsparcia: podpinka do maksymalnie zera stopni (sic!), byle nie wiało. Materiał, który wychładza. Wzór, który w innym dokumencie tej samej instytucji nazwano starym, wadliwym i przestarzałym. Publicznie: produkt pełnowartościowy, bezpieczny, przebadany, testowany na żołnierzach. Prywatnie: nie ten standard. A gdy sprawa się wylała w mediach, kozłem ofiarnym miała być jedna firma i dziennikarze. Panika i pośpiech okazały się tak ogromne, że ich własne dokumenty przeczyły rządowym sprostowaniom.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Od czego się zaczęło? Przełom 2024 i 2025 r. Wiceminister obrony narodowej, Cezary Tomczyk (w MON uznawany za realnego szefa resortu) grzmi, że państwo wysyła ludzi na granicę w minus dwadzieścia i nie daje im należytego wyposażenia. Że to się właśnie zmienia. Dwa cytaty: „Jako państwo wysyłamy żołnierzy na granicę po to, żeby często byli w temperaturze -20 st. C. Nie oferujemy im – jako państwo – należytego wyposażenia. To się zmieni, to już się zmienia.” W Sejmie 9 stycznia 2025 mówił jeszcze ostrzej: „Żołnierz, który przy minus 20 stopniach na Podlasiu stał na pasku na granicy, nie miał kurtki zimowej.”
Mocne słowa, a żołnierz ma prawo ufać dowódcom, że o niego zadbają. A deklaracje miały pieczątki samej góry. Szef Sztabu wtórował. „Operacja Szpej”, nowa era, kolejny „konkret” (obok tych „100” z kampanii). Ta obietnica była twarda jak lód, który miał naszego żołnierza, dzięki nowym kurtkom nie chłodzić. Potem zakupy, magazyny i chwalenie się kolejnymi partiami. I jak zwykle: rolki na socialmedia, pozy przed fotoreporterami i operatorami telewizyjnych kamer. Mundur w kadrze, polityk „uśmiechniętej koalicji” na pierwszym planie.
A jakie są fakty? Polskie matki kupują dzieciom cieplejsze rzeczy, niż nasz rząd. Jak widać, w przeciwieństwie do rządzących – wiedzą, co znaczy zima. Władza ma darmowy PR, a polski żołnierz? Ma kiwać głową. Nie tylko z zimna.
