Reklama

Niedziela Sosnowiecka

Zmartwychwstańcy na Kazimierzu

W pejzażu sosnowieckiego Kazimierza znajduje się parafia, którą od prawie 30 lat prowadzą księża Zmartwychwstańcy.

Niedziela sosnowiecka 14/2026, str. IV

[ TEMATY ]

Sosnowiec

Mikołaj Wójtowicz

Tak dzisiaj wygląda kościół parafialny pw. Ciała i Krwi Chrystusa w Sosnowcu-Kazimierzu

Tak dzisiaj wygląda kościół parafialny pw. Ciała i Krwi Chrystusa w Sosnowcu-Kazimierzu

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

To parafia Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa. Świątynia i rozwinięte życie parafialne są dla mieszkańców tej części miasta czymś oczywistym. Jednak za tym, co dziś jest trwałe i uporządkowane, kryje się historia pełna wyzwań, trudnych decyzji i – jak podkreślają świadkowie tamtych wydarzeń – niezwykłego działania Bożej Opatrzności.

Zaproszenie

Historia obecności Zmartwychwstańców w Sosnowcu wiąże się bezpośrednio z decyzjami, które zapadły już po powstaniu diecezji sosnowieckiej w 1992 r. Jej pierwszy ordynariusz, bp Adam Śmigielski SDB, pragnął, aby młoda diecezja rozwijała się nie tylko w strukturach parafialnych, ale także poprzez obecność zgromadzeń zakonnych. W tym duchu zwrócił się do księży Zmartwychwstańców z propozycją podjęcia pracy duszpasterskiej.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Zgromadzenie, którego początki sięgają 1836 r. i Wielkiej Emigracji w Paryżu, odpowiedziało na to zaproszenie. Ówczesny prowincjał polskiej prowincji, ks. Kazimierz Wójtowicz CR, podjął decyzję o rozpoczęciu pracy w Sosnowcu. Była to decyzja wpisująca się w charyzmat zgromadzenia – głoszenie tajemnicy paschalnej, czyli nadziei płynącej ze Zmartwychwstania. 1 sierpnia 1996 r. do Sosnowca przybył pierwszy zakonny proboszcz – ks. Kazimierz Sawościanik CR. Data, jak podkreśla, ma dziś wymiar symboliczny – w 2026 r. mija 30 lat od rozpoczęcia pracy Zmartwychwstańców na Kazimierzu.

Parafia „na stancji”

Reklama

Choć duszpasterstwo w tym miejscu istniało już wcześniej, jeszcze przed przybyciem Zmartwychwstańców – rzeczywistość, którą zastał nowy proboszcz, była daleka od stabilizacji. – Nie było ani kościoła, ani zaplecza. Był teren i rozpoczęte przygotowania do budowy – wspomina ks. Sawościanik.

Teren był trudny: podmokły, nierówny, częściowo niewykupiony, nie było nawet ogrodzenia. Firma budowlana dopiero przygotowywała zbrojenia pod fundamenty. Decyzje trzeba było podejmować natychmiast – zmieniać projekt, dostosowywać go do potrzeb wspólnoty zakonnej i parafialnej.

Równolegle trzeba było organizować codzienne życie. Proboszcz zamieszkał u państwa Nowakowskich, którzy udostępnili część swojego domu. Tam mieściło się biuro parafialne, kuchnia, a także przestrzeń do spotkań. Msze św. odprawiano w kaplicy powstałej jeszcze w latach 80.

Szkoła zaufania

Budowa kościoła rozpoczęła się bez zabezpieczonych środków finansowych. Podpisano umowę z wykonawcą, a płatności rozłożono na raty. Jak podkreśla ks. Sawościanik, była to decyzja wymagająca ogromnego zaufania. – Gdybym usiadł z kalkulatorem i liczył, czy dam radę, pewnie bym się nie podjął. Ale zaufałem – wspomina.

Środki na budowę pochodziły z wielu źródeł. Ważną rolę odegrała ofiarność parafian, wsparcie lokalnych firm i pomoc kopalni „Kazimierz-Juliusz”. Nie brakowało także inicjatyw oddolnych – zbierania złomu, poszukiwania sponsorów, codziennych rozmów z przedsiębiorcami.

Reklama

Szczególne miejsce w tej historii zajmuje śp. Waldemar Iwanicki, mieszkaniec Kazimierza, który przez kilka lat niemal codziennie angażował się w budowę. Jego pomoc była nieoceniona, zarówno organizacyjnie, jak i fizycznie. – To był człowiek, który po prostu był. Każdego dnia. Bez niego byłoby dużo trudniej – podkreśla kapłan.

Trudności hartują

Budowa nie była wolna od problemów. Zdarzały się kradzieże materiałów, szczególnie w okresach świątecznych, gdy prace były wstrzymywane. Teren budowy wymagał ciągłych prac ziemnych – podnoszenia poziomu gruntu, wylewania murów oporowych, osuszania. Jednocześnie trwało życie parafialne. Powstawały wspólnoty, rozwijało się duszpasterstwo. Działały grupy modlitewne, Żywy Różaniec, Domowy Kościół, Akcja Katolicka. Organizowano nabożeństwa, Drogi Krzyżowe w terenie, spotkania i festyny. Ważnym wsparciem była także lokalna społeczność górnicza. Choć kopalnia „Kazimierz-Juliusz” przechodziła proces wygaszania, jej pracownicy i kierownictwo okazywali życzliwość i pomoc.

Z perspektywy czasu

Z biegiem lat budowa postępowała. Najpierw powstało zaplecze duszpasterskie i część mieszkalna dla zakonników. Później kolejne elementy świątyni. Pierwsze Msze św. odprawiano w warunkach prowizorycznych, ale stopniowo pojawiły się mury, dach, wieża, a wnętrze kościoła nabierało kształtu. Dzieło to kontynuowali kolejni proboszczowie i duszpasterze. Każdy wnosił swój wkład, rozwijając zarówno infrastrukturę, jak i życie wspólnoty.

Reklama

Ksiądz Kazimierz Sawościanik po latach powrócił do Sosnowca jako proboszcz, już w czasie, gdy biskupem diecezjalnym był bp Grzegorz Kaszak. Dziś, po latach posługi w różnych miejscach Polski, patrzy na tamten czas z perspektywy doświadczenia. – To była ciężka praca, ale też ogromna łaska. Człowiek widział, jak Pan Bóg działa przez ludzi – podkreśla. Dziś kapłan, będąc już na emeryturze, nadal angażuje się duszpastersko, wspierając swoją rodzinną parafię.

Zwyciężyła wiara

Historia parafii na Kazimierzu to opowieść o budowie kościoła, ale przede wszystkim świadectwo wiary, która potrafiła przezwyciężyć brak środków, trudne warunki i niepewność. W czasach, gdy – jak zauważa ks. Sawościanik – wielu kapłanów obawia się podejmowania podobnych wyzwań, historia ta przypomina, że fundamentem Kościoła nie są jedynie pieniądze i projekty, ale zaufanie Bogu i zaangażowanie ludzi.

Rok 2026, w którym przypada 30-lecie obecności Zmartwychwstańców w Sosnowcu, staje się okazją do wdzięczności – za tych, którzy budowali, za tych, którzy wspierali, i za tych, którzy dziś tworzą żywą wspólnotę. – Dla mnie to jest dowód na działanie Pana Boga – podsumowuje ks. Sawościanik. – Ja tylko się zaangażowałem, resztę zrobiła Opatrzność.

Ta historia, zakorzeniona w ziemi Zagłębia, jest uniwersalnym świadectwem tego, że nawet z najtrudniejszych początków może wyrosnąć trwałe dzieło.

2026-03-31 08:17

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Brawa dla młodych teologów

Niedziela sosnowiecka 5/2026, str. V

[ TEMATY ]

Sosnowiec

Dominika Bem

Uczestnicy OTK wraz z katechetami i komisją konkursową

Uczestnicy OTK wraz z katechetami i komisją konkursową

Należy do najpopularniejszych konkursów religijnych, rokrocznie bierze w niej udział kilkuset uczniów. Najpierw na etapie szkolnym, potem diecezjalnym i ogólnopolskim.

W Wydziale Katechetycznym Kurii Diecezjalnej w Sosnowcu 15 stycznia br. odbył się etap diecezjalny XXXVI Olimpiady Teologii Katolickiej (OTK). Tegoroczna edycja przebiegała pod hasłem „Chrzest i misja św. Ottona z Bambergu”.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Dziwisz w Cascii: św. Rita poważnie traktowała przykazanie miłości bliźniego

2026-05-22 12:33

[ TEMATY ]

św. Rita

Cascia

Kard. Dziwisz

Vatican Media

W sercu Rity nigdy nie było miejsca dla nienawiści i pragnienia zemsty. Sama doświadczyła wielkiego zła i cierpienia - powiedział w homilii metropolita senior archidiecezji krakowskiej kard. Stanisław Dziwisz, który 22 maja przewodniczył uroczystej Mszy św. w sanktuarium św. Rity w Cascii, w dniu jej wspomnienia. Podkreślił, że święta stawiając Boga na pierwszy miejscu w sposób heroiczny wprowadzała w życie przykazanie miłości bliźniego, które traktowała bardzo poważnie - relacjonuje Vatican News.

Na początku homilii kard. Dziwisz podziękował abp. Renato Boccardo, metropolicie archidiecezji Spoleto-Norcia, za zaproszenie na uroczystość ku czci św. Rity. Przypomniał, że abp Boccardo był bliskim współpracownikiem św. Jana Pawła II, m.in. jako organizator Światowych Dni Młodzieży oraz papieskich podróży apostolskich. „Ojciec Święty bardzo cenił jego kompetentną i gorliwą posługę” - podkreślił metropolita krakowski senior.
CZYTAJ DALEJ

Modlitwa, róże i wspólnota

2026-05-22 23:16

Marcin Cyfert

Nabożeństwo do św. Rity w parafii św. Stanisława Kostki we Wrocławiu

Nabożeństwo do św. Rity w parafii św. Stanisława Kostki we Wrocławiu

Kult św. Rity z Cascii rozwija się w wielu miejscach naszej archidiecezji. Jednym z nich jest parafia św. Stanisława Kostki we Wrocławiu.

Dziś czciciele św. Rity spotkali się na Mszy św. i tradycyjnie złożyli róże przy figurze patronki spraw beznadziejnych. Na początku Mszy św. ks. Krzysztof Głuszko przypomniał kilka faktów z życia św. Rity. – Zaślubiona porywczemu mężowi, znosiła jego złośliwości. Po śmierci męża i synów wstąpiła do klasztoru augustianek, gdzie dawała wspaniały przykład miłości – mówił kapłan i zachęcał do modlitwy: – Przez jej wstawiennictwo prosimy dzisiaj Pana Boga we wszystkich naszych intencjach, którym patronuje św. Rita, czyli w sprawach trudnych, często beznadziejnych.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję