Jr 30,1-2.12-15.18-22 <- KLIKNIJ
Rozdziały 30-31 Księgi Jeremiasza tworzą tzw. Księgę Pocieszenia. To zwarty zbiór wyroczni nadziei w dziele proroka kojarzonego głównie z zapowiedziami sądu. Polecenie otwierające jest znamienne: „Napisz w księdze wszystkie słowa, które ci powiedziałem”. Słowo utrwalone na piśmie zyskuje trwałość niezależną od osoby proroka. Może towarzyszyć ludowi na wygnaniu, gdy głos Jeremiasza już nie dosięga (por. rolę zwoju w Jr 36).
Wersety 12-15 stawiają diagnozę bez znieczulenia. „Dotkliwa jest twoja rana, nieuleczalny twój cios”. Nie ma lekarza, nie ma opatrunku, sprzymierzeńcy - „przyjaciele” języka dyplomacji - zapomnieli. Prorok nazywa też przyczynę. To ogrom win, twardość grzechów, serce przez lata oswojone ze złem. Ta bezlitosna szczerość jest warunkiem terapii. Dopóki rana pozostaje zakłamana, dopóty nie może być leczona.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Od wersetu 18 język się odwraca. Pojawia się formuła šûb šebût - „odmienię los” namiotów Jakuba. Miasto zostanie odbudowane na swoim pagórku ruin, pałac stanie na dawnym miejscu, wróci pieśń dziękczynna i gwar świętujących. Odnowa obejmuje także porządek władzy. „Władca jego będzie spośród niego pochodził”. To nie obcy namiestnik, lecz ktoś z wnętrza ludu, komu Bóg pozwoli „zbliżyć się” do siebie. Czasownik należy do słownika kapłańskiego przystępu przed oblicze Pana i nadaje przyszłemu władcy rysy niemal kapłańskie. Zwieńczeniem jest formuła przymierza. „Wy będziecie moim ludem, a Ja będę waszym Bogiem”. Cała odbudowa - murów, domów, instytucji - służy ostatecznie temu jednemu: odnowieniu więzi. Bóg leczy naród od środka i przywraca mu nie tylko dom, lecz przede wszystkim siebie.
Mt 15,1-2.10-14 <- KLIKNIJ
Jeszcze w Genezaret chorzy dotykali frędzli płaszcza Jezusa, znaków Prawa, które prowadziły do Uzdrowiciela. Teraz stają przed Nim strażnicy tego samego Prawa. Mateusz zaznacza, że faryzeusze i uczeni w Piśmie przychodzą „z Jerozolimy”. Po raz pierwszy opozycja przybywa ze stolicy, znak, że sprawa galilejskiego Nauczyciela przestała być lokalna. Pytanie dotyczy „tradycji starszych” (paradosis tōn presbyterōn), ustnej wykładni otaczającej Torę siecią szczegółowych przepisów. Obmywanie rąk przed posiłkiem nie należało do przykazań spisanych. Prawo nakazywało ablucje kapłanom przed służbą w przybytku (Wj 30,17-21). Program faryzejski rozciągał tę kapłańską czystość na codzienność całego ludu. Zamysł sam w sobie szlachetny -uczynić z każdego stołu ołtarz- kryje jednak pokusę, którą spór obnaży. Przepis ludzki urasta do rangi słowa Bożego. Lekcjonarz pomija środkową część perykopy (kwestię korbanu, ww. 3-9) i zestawia bezpośrednio dwa logiony. Pierwszy, o prawdziwej nieczystości i drugi, o ślepych przewodnikach.
Odpowiedź pada ponad głowami ekspertów. Jezus „przywołał do siebie tłum” - rozstrzygnięcie kieruje do prostych słuchaczy - i wzywa: „Słuchajcie i chciejcie zrozumieć”. Sentencja ma formę maszalu, zwięzłej zagadki domagającej się namysłu. „Nie to, co wchodzi do ust, czyni człowieka nieczystym, ale co z ust wychodzi, to go czyni nieczystym”. Użyty czasownik (koinoō) znaczy dosłownie „czynić pospolitym”, profanować. Granica świętości przesuwa się z zewnątrz do wnętrza. Pominięty przez lekcjonarz ciąg dalszy nazwie źródło po imieniu: „z serca bowiem pochodzą złe myśli” (15,19). Mateusz, piszący dla wspólnoty judeochrześcijańskiej, pozostaje przy tym ostrożniejszy od Marka i nie dodaje redakcyjnej uwagi, że Jezus „uznał wszystkie potrawy za czyste” (por. Mk 7,19). Nie o zniesienie Prawa tu chodzi, lecz o jego wewnętrzną hierarchię, którą Mateuszowy Jezus dwukrotnie wypowiada słowami Ozeasza: „chcę raczej miłosierdzia niż ofiary” (9,13; 12,7; por. Oz 6,6).
Na wieść o zgorszeniu faryzeuszów (eskandalisthēsan) Jezus odpowiada dwoma obrazami. Pierwszy należy do języka proroków. „Każda roślina, której nie sadził mój Ojciec niebieski, będzie wyrwana”. Izrael jest w Piśmie winnicą i sądem Pana (Iz 5,1-7; 60,21), a wspólnota z Qumran nazywa samą siebie „wiecznym szczepem” (1QS 8,5). Już Orygenes odnosił ową roślinę nie tyle do osób, ile do nauki, tradycji bez korzenia w Bogu, nad którą wisi eschatologiczne wykorzenienie. Polecenie „Zostawcie ich!” jest uwolnieniem uczniów spod autorytetu, który utracił mandat. Drugi obraz jest przysłowiowy i bezlitosny: „ślepi przewodnicy ślepych… obaj w dół wpadną”. Lekcjonarzowy tytuł perykopy - niebezpieczeństwo zaślepienia - trafia w sedno. Ta ślepota nie jest brakiem wiedzy. Chodzi wzrok wyćwiczony w szczegółach, drobiazgowy wobec rąk, a niewidzący serca. Do tej samej diagnozy Mateusz powróci w mowie przeciw uczonym „Przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda” (23,24).
