Reklama

Wódz i opiekun

Niedziela Ogólnopolska 13/2011, str. 27

Ewa Polak-Pałkiewicz
Publicystka, autorka wywiadu rzeki z Janem Olszewskim pt. „Prosto w oczy” oraz tomu publicystyki „Kobieta z twarzą”

Ewa Polak-Pałkiewicz<br>Publicystka, autorka wywiadu rzeki z Janem Olszewskim pt. „Prosto w oczy” oraz tomu publicystyki „Kobieta z twarzą”

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

„W owym czasie mieszkał już stale pod Giewontem…”. Rafał Malczewski, syn Jacka Malczewskiego, malarza - wizjonera, wspomina w swoich barwnych gawędach z początku XX wieku („Pępek świata. Wspomnienia z Zakopanego”, wyd. LTW) postać niezwykłą i prawie zupełnie zapomnianą - generała Mariusza Zaruskiego. Magnetyzm jego osobowości był tak silny, że jego legenda żyje dotąd wśród górali, podobnie jak hr. Władysława Zamoyskiego. Jego nazwisko zostało wykreślone przez komunistów z kart historii grubą czerwoną kreską tylko dlatego, że piękno jego życia zbyt jaskrawo kontrastowało z karłowatością peerelowskich bohaterów. A przez porównania wiele można zobaczyć. W 1909 r. Mariusz Zaruski w Zakopanem to „jeszcze tylko bywszy marynarz z rosyjskiej floty, malarz i poeta, taternik i wynalazca, coś z Wilhelma II i ojca Sozima, który skupia wokół siebie trzódkę turystów, pierwszych zimowych taterników w Polsce. Zdyb, Lesiecki, Bednarski, z czasem młody Jerzy Giżycki, później Józef Oppenheim i «tete» Kaleński chodzą z Mariuszem, wodzem i opiekunem. O niejednym będzie kiedyś głośno na Krupówkach”.
Mariusz Zaruski wraz z pojawieniem się pod Tatrami (wcześniej był zesłańcem w głąb Rosji za konspirowanie w szkole) stworzył wokół siebie coś w rodzaju szkoły rycerskiej. Bo jego pasja podboju świata, zdobywania coraz to nowych szlaków i kolejnych, zaskakujących umiejętności w ekstremalnych warunkach, a zarazem wzrok nieustannie wytężony, by służyć ludziom, miały w sobie wiele z postawy rycerza. „Zaruski wiedzie ich szlakami wcale trudnymi, włazi na nartach na wierchy, które bez trudu można by zdobyć na rakach, wzbogaca słownictwo polskie w dziedzinie turystyki. Posiada w ciasnym pokoju łóżko na krążkach, podciągane codziennie pod powałę, samoprzechylający się dzbanek i wiele innych urządzeń własnego wynalazku. Jest odważny i spokojny, aż godny podziwu…”. Zakopane uważnie obserwuje poczynania tego człowieka. Jego wyczyny taternickie utwierdzają w przekonaniu, że jest w nim ogromna siła ducha. I to ona tak naprawdę przyciąga, fascynuje. „Nastanie okres walki bogów, cepry będą sobie opowiadać z ust do ust, co powiedział Janusz Chmielowski o Zaruskim (…), jak zdobyto południową ścianę Ostrego Szczytu, jak trudny jest żleb prowadzący na Szatana…”. Wśród silnej konkurencji niebanalnych osobowości, ludzi malowniczych i odważnych, niekiedy do szaleństwa, którzy tworzyli środowisko zakopiańczyków, Mariusz Zaruski wyróżnia się statecznością, którą łączy z fantazją w wielkim stylu. Po śmierci Mieczysława Karłowicza, który ginie pod lawiną u stóp Małego Kościelca, Zaruski natychmiast rusza z ekspedycją górali i „wydobywa jego ciało spod śniegów twardych jak beton”. Wkrótce potem organizuje swoją pierwszą bardziej formalną rycerską drużynę: Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. „Czynni członkowie Pogotowia składają się z polskich taterników, pracujących honorowo, i przewodników - górali za wynagrodzeniem, należnym im jako przewodnikom, odpowiednio do klasy, do której przynależą”. Wypadków wcale nie było tak dużo, ludzie posługiwali się o wiele częściej niż dziś zdrowym rozsądkiem. Zaruskiemu chodziło w pierwszym rzędzie o to, by „zbierać towarzyszy wypraw, biedne potrzaskane ciała, leżące u stóp granitowych ścian. (…) Jest to okres bohaterski taternictwa, kiedy ów sport urasta do miary narodowego obowiązku, by ubiec zaciętych przyjaciół z węgierskiej strony w zdobywaniu co trudniejszych ścian i grani. Taternictwo, skupione na przestrzeni kilkudziesięciu mil kwadratowych, najeżonych wierchami, musi zastąpić naszej młodzieży kontynenty i oceany, Himalaje, archipelagi szczęśliwych narodów w ukazaniu hartu i woli, sprawności ciała i śmiałości”.
Dziś potrzebujemy jeszcze bardziej takich wodzów i opiekunów zarazem. Ludzi, którym można powierzyć najtrudniejsze zadania. I zaufać im. Nasi liderzy partii politycznych zbyt rzadko zdają sobie sprawę z tego, że tym, co do nich i ich programów może przyciągnąć ludzi, są duchowa siła i moc ich charakteru, a nie naprawa gospodarki - która pojawi się nieuchronnie jako następstwo - czy „wizerunek”. Bo Polacy pragną gdzieś w głębi duszy stać się lepsi. To o wiele silniejsze pragnienie niż pragnienie sukcesów czy zwalczenia kryzysu. Gdy będzie mogło być zaspokojone - dzięki przywódcom z prawdziwego zdarzenia - wtedy czas bezbożnych rządów przeminie bez wysiłku, tak jak pęka bańka mydlana. Bo one są karą za nasz duchowy chłód.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Komunikat Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w sprawie obchodów Święta Miłosierdzia 2026

2026-04-07 13:55

[ TEMATY ]

Łagiewniki

święto Bożego Miłosierdzia

Agata Kowalska

Przed zbliżającym się Świętem Miłosierdzia Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach wystosowało komunikat w sprawie tegorocznych obchodów.

„Pragnę, ażeby pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia” /Dz. 299/ – mówił Pan Jezus do Siostry Faustyny w jednym z objawień. Święto Miłosierdzia jest wydarzeniem, które zawsze gromadzi w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach rzesze wiernych. Zapraszamy do wspólnego świętowania i korzystania z łask, które Pan Jezus związał z tym dniem. Hasłem tegorocznego Święta są słowa: „Boże Ojcze Miłosierny… Tobie zawierzamy losy świata”. Patronat honorowy nad wydarzeniem objął Metropolita Krakowski kard. Grzegorz Ryś.
CZYTAJ DALEJ

Ukraina: pomnik św. Jana Pawła II stanął w Żytomierzu

2026-04-07 14:37

[ TEMATY ]

pomnik

Ukraina

św. Jana Pawła

Żytomierz

Wydawnictwo Biały Kruk

jqnPomnik św. Jana Pawła II w Żytomierzu przy ulicy noszącej imię papieża Polaka jest jego inicjatywą. Wspólnota parafialna poparła pomysł i pomogła w jego realizacji. „Jestem przekonany, że postawienie pomnika Jana Pawła II w pobliżu kościoła Miłosierdzia Bożego w Żytomierzu, a także na ulicy, która ponad 10 lat temu, w ramach procesu dekomunizacji, została przemianowana z ulicy Mykoły Ostrowskiego na ulicę św. Jana Pawła II, jest całkiem logiczne. Papież jest osobą o nieskazitelnej reputacji w skali światowej. Zapisał się w historii jako postać jasna i pozytywna, człowiek silnej wiary, wzór w propagowaniu wartości duchowych i pokojowego współistnienia ludzi na Ziemi. Jan Paweł II zawsze niezwykle wspierał Ukrainę i Ukraińców i zawsze dążył do tego, aby nasz kraj, nasz naród odnosił sukcesy, był niezależny i silny duchowo” - powiedział ks. Olszewski.

Rzeźba o wysokości 2 metrów i 40 centymetrów, ważąca 300 kilogramów, została wykonana przez lwowskiego artystę i rzeźbiarza Bohdana Hreczaka. „To oryginalne dzieło artysty. Tak właśnie widział papieża. Artysta nie skopiował swojego dzieła z żadnego innego pomnika papieża, które wzniesiono w pobliżu świątyń. To znaczy bez tradycyjnego stroju i małej białej piuski (pileolus), którą papież często nosił, co symbolizowało jego przynależność do papieskiego stanu. W dziele Bohdana Hreczaka Jan Paweł II jest pozbawiony zbędnych atrybutów, skromny, łagodny, życzliwy i przystępny. Taki był za życia. Ponadto, jego głowa jest lekko pochylona do przodu, a ręce skrzyżowane na dole. W ten sposób artysta chciał podkreślić jego całkowitą pokorę, pomimo sprawowania urzędu najwyższej rangi” - powiedział proboszcz.
CZYTAJ DALEJ

Pilot misji Artemis II głosi Chrystusowe przykazanie miłości Boga i bliźniego

„Zbliżając się do punktu najbliższego Księżycowi i najdalszego od Ziemi, wciąż odkrywając tajemnice kosmosu, chcę wam przypomnieć o jednej z najważniejszych tajemnic tutaj na Ziemi - miłości”. Tak powiedział astronauta Victor Glover tuż przed tym, jak wraz z trzema innymi astronautami misji Artemis II NASA okrążył Księżyc 6 kwietnia, wchodząc po ciemnej stronie Księżyca w 40-minutowy okres ciszy radiowej, poinformował katolicki portal OSV News.

Ze statku kosmicznego Glover przypominał: „Chrystus powiedział, odpowiadając na największe przykazanie, że należy kochać Boga całym sobą. Powiedział też, jako wielki nauczyciel, że drugie przykazanie jest mu równe. A mianowicie kochać bliźniego swego jak siebie samego”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję