Dlaczego modlimy się? Z czego to wynika? Co wspólnego ma z tym wszystkim Izrael? S. Magdalena Radko CHR opowiada o swojej osobistej drodze do Boga. O tym jak to się stało, że trafiła do Niego. Siostra nakierowuje na nową perspektywę postrzegania modlitwy.
„Siłą do naszego działania jest bardzo często pragnienie, jakaś tęsknota – rozpoczęła s. Magdalena Radko CHR. – Wybieramy coś, bo właśnie za tym tęsknimy. Podobnie jest w naszym życiu modlitwy. Warto zrobić sobie czasem na początku modlitwy takie wspomnienie. Od czego to wszystko się zaczęło? Dlaczego ja w ogóle się modlę? I pewnie w tym wspominaniu od czego to się zaczęło, dojdziemy do takiego progu, który możemy nazwać pragnieniem, jakąś większą tęsknotą za czymś. Ja w swoim życiu miałam taką tęsknotę. Takie pragnienie właśnie, jeszcze zanim poznałam Boga, żeby moje życie miało sens i kiedy ktoś opowiedział mi o Jezusie, to w Nim zobaczyłam Tego, który może nadać mojemu życiu sens”.
To Bóg nas wybrał
„Właśnie tak zaczęłam się modlić, nawet nie mając do końca świadomości, że oto właśnie się modlę. Po prostu zaczęłam coś do Jezusa mówić, opowiadać Mu o sobie, opowiadać Mu o swoim życiu, opowiadać Mu właśnie o tych moich tęsknotach i pragnieniach. I po co to wszystko robić? Po to, aby od tego momentu, tej tęsknoty i pragnienia, zrobić sobie taką drogę naprzód. Co od tego czasu w moim życiu się wydarzyło w tej drodze z Bogiem? Jak On mnie prowadził, jak mnie zapraszał do kolejnej modlitwy. Nie wiem, czy wiecie, ale w świątecznej tradycji Izraela jest taka reguła świąteczna, jakaś zasada, że wspomina się co roku w Paschę wydarzenia związane z wyjściem Izraela z Egiptu. Co roku jest to samo opowiadanie, tej samej treści. Po co? Po to, żeby przypomnieć sobie, że to Bóg był pierwszym, który Izraela wybrał. Był pierwszym, który go umiłował, pociągnął za sobą i wyprowadził go z Egiptu i potem prowadził przez te wszystkie lata do ziemi Kanaan. Życie każdego z nas ma też przed sobą tę ziemię Kanaan, którą jest ostatecznie wieczność, ale jeszcze tu są jakieś miejsce, do których Bóg nas zaprasza i On też nas prowadzi”.
„I my też mamy taką swoją historię zbawienia, tak jak Izrael. Warto sobie czasem ją tak poprzeglądać, żeby zobaczyć, że to Bóg jest pierwszym inicjatorem, który nas pociąga za sobą, który chce nadać naszemu życiu głęboki sens. Chce nas w sobie rozkochać, chce nas swoją obecnością przemieniać i warto w sobie rozbudzić te wszystkie wspomnienia związane z działaniem Boga. Po to, żeby sobie uświadomić, że to nie my czynimy modlitwę, ale że to Bóg pierwszy nas do niej zaprasza. I wtedy może wydarzyć się na naszej modlitwie coś takiego, jak wydarzyło się w życiu Mojżesza, kiedy to on zachwycony płonącym krzewem zdjął sandały z nóg i powiedział: „oto tu jest Bóg”.
„Chcemy dziś na tym stole ofiarnym, tak jak nakazał nam Pan Jezus, złożyć
ofiarę w intencji Ojczyzny, o błogosławieństwo na przyszłość i za tych
wszystkich, na których przeszłości tę naszą przyszłość budujemy” – powiedział
ks. prał. Andrzej Walaszczyk, 11 listopada, na rozpoczęcie dziękczynnej Mszy
św. za wolność Ojczyzny, sprawowanej w kościele pw. św. Michała Archanioła
w Blachowni.
Uroczystej Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił ks. prał. Andrzej
Walaszczyk. Eucharystię koncelebrowali proboszczowie i duszpasterze
blachowieńskich parafii: ks. Andrzej Kornacki z parafii p.w. św. Franciszka z
Asyżu, ks. Krzysztof Krulik, proboszcz parafii Najświętszego Zbawiciela , oraz
ks. Łukasz Latawski, prefekt parafii p.w. św. Michała Archanioła.
W uroczystościach uczestniczyły wadze miasta na czele z panią burmistrz
Anettą Ujmą, przedstawiciele stowarzyszeń i organizacji, strażacy, harcerze,
siostry zakonne, młodzież szkolna, dzieci i mieszkańcy miasta. Obchody Święta
Niepodległości w świątyni zapoczątkował koncert organowy w wykonaniu
częstochowskiego artysty Jana Mroczka.
-Wspominamy dziś rok wyzwolenia spod zaborów i powód dla którego to
święto dzisiaj obchodzimy, ale słowo niepodległość nie może wiązać się tylko z
tym jednym konkretnym rokiem. – mówił w homilii ks. Andrzej Walaszczyk.
- Obchodząc Święto Niepodległości dziękujemy Panu Bogu nie tylko za
niepodległość dwudziestu lat okresu międzywojennego, czy ostatnich
dwudziestu pięciu lat, ale przecież i w czasie zaborów byliśmy niepodlegli, bo
niepodległość to jest to, co jest w sercu” – mówił Celebrans i dodał że „ kto
wtedy czuł się Polakiem, w różnych miejscach na świecie budował Ojczyznę ”.
Kaznodzieja nawiązując w homilii do czasów przed ćwierćwieczem zwrócił
uwagę że „my potrafimy się zjednoczyć, co pięknie symbolizował obraz
Solidarycy, gdzie dwóch idzie razem pod biało – czerwoną flagą”. - Nikt nie
przypuszczał wtedy, że tak się podzielimy, że dzisiaj będziemy myśleć tak
bardzo różnie – zwrócił uwagę ks. Walaszczyk i przywołując wiersz Juliusza
Słowackiego pt: „Szli krzycząc: „Polska! Polska!” pytał „jaka ta Ojczyzna ma
dzisiaj być, czym się powinna kierować?”
- Budując naszą Ojczyznę od czasów Mieszka budowaliśmy ją na wierze, na
Ewangelii i może warto dziś przypomnieć, że ta Ewangelia i Kościół św.
wzywają nas do tego, żebyśmy kultywowali w sobie, najpierw Boskie cnoty –
odpowiedział kapłan.
- Człowiek, który wierzy w Pana Boga i wierzy, że stanie przed Boskim sądem,
będzie starał się być solidnym i będzie starał się swoje człowieczeństwo
ubogacać – mówił kaznodzieja odnosząc się do cnoty wiary, a nawiązując do
nadziei i miłości i powiedział, że „taki człowiek ma nadzieję, że każdy czyn
wypełniony tu na ziemi ma sens i że ma sens każda dobra relacja z drugim
człowiekiem”.
Kapłan i podkreślił także znaczenie cnót kardynalnych. „Sprawiedliwości nie
można nakazać drugiemu. To ty musisz chcieć być sprawiedliwy” - mówił o
jednej z cnót, a nawiązując do cnoty męstwa zapytał „jakim trzeba być mężnym,
żeby umieć przyznać się do swoich słabości?”. - Prawdziwe męstwo to jest
właśnie świadomość jakim ja jestem człowiekiem. Jeśli będziemy rozwijać w
sobie cnoty boskie i kardynalne, wtedy nasza Ojczyzna będzie piękna. Nie
mamy o co się spierać, ale każdy z nas ma stawać się doskonalszym i
pierwszym – podsumował ks. Andrzej Walaszczyk.
Na zakończenie Eucharystii odmówiono Modlitwę za Ojczyznę ks. Piotra
Skargi i odśpiewano pieśń „Boże coś Polskę”. Następnie uczestnicy
uroczystości przemaszerowali pod Pomnik Ofiar Terroru Hitlerowskiego
znajdującego się na przeciw Krzyża Saperskiego, postawionego w 1918 r. przez
stacjonujących w Blachowni saperów i złożyli tam wieńce i kwiaty.
Kontynuacją obchodów Święta Niepodległości w Blachowni była patriotyczna
wieczornica w Miejskim Domu Kultury.
Ojciec Święty mianował abp. Mirosława Adamczyka nuncjuszem apostolskim w Albanii. Polak od 33 lat pełni służbę w dyplomacji watykańskiej. Do tej pory był papieskim przedstawicielem w Argentynie, a wcześniej m.in. w Panamie - informuje Vatican News.
Abp Mirosław Adamczyk ma 63 lata. Pochodzi z Gdańska. Pracę w dyplomacji watykańskiej rozpoczął w 1993 r., pracując kolejno na Madagaskarze, w Indiach, na Węgrzech, w Belgii, RPA i Wenezueli, a także w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej. Od 2020 r. był nuncjuszem apostolskim w Argentynie, wcześniej – w latach 2017 – 2020 – w Panamie, a jeszcze wcześniej: w Liberii, Gambii i Sierra Leone.
Izajasz mówi do ziemi, która zaznała upokorzenia. Zabulon i Neftali leżały na północy. W VIII wieku przed Chr. te okolice pierwsze przyjęły cios Asyrii i doświadczyły przesiedleń. Prorok pamięta o „drodze nadmorskiej” i o „Zajordaniu”, o szlakach, którymi przechodzili obcy. W takich miejscach rodzi się zdanie o światłości. „Naród kroczący w ciemnościach” opisuje ludzi idących dalej, choć widzą mało. Ciemność w Biblii dotyka nocy, lęku i utraty sensu. Światłość (’ôr) jest znakiem obecności Pana. Ona wschodzi nad tymi, którzy „mieszkają w krainie mroków”, w przestrzeni naznaczonej śmiercią i przemocą. Izajasz mówi o świetle „wielkim”. Ono zmienia sposób widzenia. W tekście brzmi też obietnica pomnożenia narodu. To język życia, które wraca, gdy lud przestaje się kurczyć pod naciskiem. Radość zostaje nazwana „przed Tobą”, przed obliczem Boga. Prorok porównuje ją do radości żniwiarzy i do podziału zdobyczy. To obrazy ulgi po ucisku i oddechu po czasie ciężkiej pracy. Prorok opisuje rozbicie jarzma, kija na barkach i rózgi ciemięzcy. Przywołuje „dzień Midianu”, pamięć zwycięstwa Gedeona. To zwycięstwo przyszło bez siły wielkiej armii. Wskazuje na Boga, który potrafi przerwać spiralę strachu i oddać godność uciskanym. „Galilea pogan” brzmi jak przestrzeń (goyim), narodów. To miejsce mieszane, słabiej chronione, często lekceważone przez centrum. Izajasz widzi tam początek odnowy. Światło rozpala się właśnie na pograniczu. Proroctwo pokazuje Pana, który wchodzi w historię ran i czyni ją miejscem nowego początku. W tej obietnicy Pan sam staje się światłem drogi.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.