Reklama

Czy musimy się bać Alzheimera?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Było to ponad 100 lat temu. Na zjeździe lekarskim w Tybindze w listopadzie 1906 r. niemiecki psychiatra Alois Alzheimer przedstawił przypadek swojej pacjentki, a zarazem służącej, która stopniowo traciła pamięć i zdolność wykonywania najprostszych czynności. Od jego nazwiska schorzenie to zaczęto określać jako chorobę Alzheimera. Dziś szacuje się, że 18-24 mln osób na świecie cierpi na różnego rodzaju choroby otępienne, wśród nich ok. 11 mln na chorobę Alzheimera. Ocenia się także, że jeżeli nie nastąpi przełom w szukaniu przyczyn tej choroby i nie zostanie wynaleziony skuteczny lek, w 2040 r. liczba chorych będzie trzykrotnie większa. W Polsce mówi się obecnie o ok. 200 tys. przypadków, ale dane te są bardzo przybliżone, bo wielu chorych nie ma prawidłowo postawionej diagnozy. Zaburzenia pamięci w starszym wieku, nietypowe zachowania, kłopoty w relacjach z otoczeniem często zbywa się - także w gabinetach lekarskich - machnięciem ręki i określeniem „skleroza”. Zaniechanie diagnozy, nie mówiąc o leczeniu, jest sprzeczne z poszanowaniem godności ludzi w trzecim i czwartym wieku, o co wielokrotnie upominał się Jan Paweł II, jest skazaniem chorego i jego rodziny na tragedię, która przez wiele lat będzie się rozgrywać w czterech ścianach mieszkania.
Obserwowane z zewnątrz objawy choroby wyglądają tak, jakby taśma z nagranym filmem życia była odtwarzana do tyłu. Chory stopniowo uwstecznia się w podstawowych czynnościach życiowych: jedzeniu, ubieraniu, czynnościach fizjologicznych, aż do stadium całkowitego braku kontaktu z otoczeniem. Tak jak dziecko wymaga troskliwej opieki, a jego rodzina - w pewnym stadium choroby - przekonuje się, że pozostawiony sam w domu może zacząć rozkręcać piecyk gazowy, gotować zupę bez wody bądź próbować opuścić mieszkanie przez okno. Choroba trwa średnio 8-14 lat i dzieli się na 3 stadia, z których każde ma swoją specyfikę. Dla osób z bliskiego otoczenia jest to bolesne i trudne, rodzina musi stawić czoła nowej sytuacji, do której zwykle nie jest przygotowana.
- W początkach choroby mamą opiekował się ojciec, a ja przyjeżdżałam na weekendy - mówi Joanna. - Na szczęście mama nie miała, jak niektórzy chorzy, ataków agresji, tylko była w swoim cierpieniu coraz bardziej bezradna i pokorna. Kiedy ojciec przestał sobie radzić, przeszłam na emeryturę, wyprowadziłam się z Warszawy i zamieszkałam z nimi. Dni wypełnia karmienie, zmienianie pampersów, sadzanie mamy na fotel, staranna pielęgnacja, żeby nie doszło do odleżyn. Wspaniałą nagrodą za to wszystko jest jakiś ledwo dostrzegalny gest czy błysk kontaktu w nieobecnych zwykle oczach mamy. Choroba bardzo nas zbliżyła.
W schorzeniu tym jest kilka pewników: wiadomo, że jest to choroba przewlekła, postępująca oraz - jak dotąd - nieuleczalna. Jednak dostępne, także w Polsce, leki łagodzą jej objawy, a zastosowane w początkowym stadium znacznie wydłużają okres samodzielnego funkcjonowania pacjenta. To już daje szansę, dla której warto zatroszczyć się o wczesną i precyzyjną diagnozę przy podejrzeniu choroby. Jej rozpoznanie nie musi załamywać. Prezydent USA Ronald Reagan, krótko po tym, jak oznajmiono mu, na co choruje, powiedział: „Dowiedziałem się właśnie, że jestem jednym z tych Amerykanów, których dotknęła choroba Alzheimera. W tej chwili czuję się jeszcze dobrze. Zamierzam przeżyć pozostałe lata, które Bóg mi dał na tej ziemi, robiąc to, co dotychczas. Chcę dalej iść przez życie z moją rodziną. Chciałbym nie tracić kontaktu z przyjaciółmi i cieszyć się życiem, tak jak inni ludzie”.
Takie podejście do choroby nie musi być pochodną statusu materialnego. W Polsce i na całym świecie od dawna tworzą się stowarzyszenia i grupy wsparcia, których członkowie upowszechniają wiedzę o tej chorobie, praktyczne wzory postępowania i organizowania opieki nad chorym w domu, wydają broszury z instruktażem dla opiekunów, pomagają sobie w sytuacjach kryzysowych. W Częstochowie przy ul. Sieroszewskiego 16 działa Ośrodek Wsparcia dla Osób z Chorobą Alzheimera. Znakiem czasu jest, że utworzono go w budynku po byłym przedszkolu, do którego zabrakło chętnych. Jest to jedna z nielicznych w kraju placówka dziennego pobytu, ogromna wyręka dla opiekunów, którzy nie mogą zrezygnować z pracy zawodowej. W program dnia chorych włączane są zajęcia, które są jednocześnie terapią: malowanie i rysowanie, proste gry i układanki, śpiew, dzielenie się wspomnieniami, przygotowywanie posiłków. W kontakcie z podopiecznymi przestrzega się zasad, które pozwalają im czuć się bezpiecznie: mówi się prostymi zdaniami, cierpliwie powtarza polecenia, taktownie sygnalizuje, że trzeba zmienić bieliznę, bo przydarzyło się coś niemiłego. - W ośrodku jest także możliwość skorzystania z konsultacji prowadzonych przez psychiatrów i psychologa - mówi opiekunka Magadelna Turek. - To okazja do edukacji, do uzdrowienia rodzinnych relacji, podpowiedzenia prostych sposobów postępowania z chorym, który sprawia trudności. Może to brzmi paradoksalnie, ale my, opiekunowie i terapeuci, dzięki tej pracy możemy się czuć obdarowani, zmienia się nasz sposób patrzenia na życie, wiele uczymy się od chorych. Chyba dlatego do ośrodka chętnie przychodzą wolontariusze, by wykonać drobne prace, posprzątać teren czy po prostu „pobyć” z podopiecznymi.
Mimo że choroba Alzheimera jest jak dotąd nieuleczalna i niesie ze sobą wiele problemów - zarówno w skali poszczególnych rodzin, jak i całego społeczeństwa - nie musi być postrzegana jako bezsensowne cierpienie. Opisane historie uczą, że może wnieść w nasze życie głębokie i nowe wartości. Wszystko zależy od postawy, jaką przyjmiemy wobec choroby i dotkniętej nią bliskiej osoby.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kapłaństwo pozostaje wielką tajemnicą

2026-05-27 20:26

Marzena Cyfert

Msza św. w 54. rocznicę święceń w Domu Księży Emerytów we Wrocławiu

Msza św. w 54. rocznicę święceń w Domu Księży Emerytów we Wrocławiu

Kapłani obchodzący 54. rocznicę święceń spotkali się na wspólnej modlitwie w kaplicy Domu Księży Emerytów we Wrocławiu. Mszy św. przewodniczył ks. Jan Przytocki, a homilię wygłosił ks. Andrzej Pajdak, który mówił o Eucharystii i tajemnicy powołania.

– Dziękujemy dzisiaj za łaskę powołania, za moc i siłę, jaką otrzymaliśmy w czasie naszej posługi kapłańskiej. Prosimy o dalsze potrzebne nam dary dla naszego życia biologicznego i wzrostu duchowego – mówił ks. Jan Przytocki.
CZYTAJ DALEJ

Jaka jest recepta Prymasa Tysiąclecia na obecny kryzys?

[ TEMATY ]

Ukraina

wojna

inwazja na Ukrainę

Family News Service

Kardynał Stefan Wyszyński

www.prymaswyszyński.pl

Kard. Stefan Wyszyński

Kard. Stefan Wyszyński

Kulminacyjny punkt kryzysu światowego leży tu, gdzie spotykają się usta człowieka, który chce służyć swemu bratu, z jego stopami – wskazuje bł. ks. kard. Stefan Wyszyński. I dodaje: „Kto umie i chce to zrobić, ten zwycięża i kreśli plany rozwojowe ludzkości na przyszłość”. Posługa drugiemu człowiekowi i wyzbycie się egoizmu potrafi rzucić na kolana najtwardszego przeciwnika – poprzez zmianę jego serca dobrem.

Prawdziwe życie zaczyna się poza strefą komfortu. Nie sposób nie zgodzić się z tym zdaniem. Dopiero, gdy zaczynamy od siebie wymagać – rośniemy w siłę. Miłość wymaga ogromu poświęcenia, trudu, a rezygnacja z własnej wygody zmienia i nas, i drugiego człowieka. Postawa służby, wcześniej czy później, swoją łagodnością niszczy nienawiść.
CZYTAJ DALEJ

Czego uczy nas uroczystość Trójcy Przenajświętszej?

2026-05-28 16:31

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Adobe Stock

W dzisiejszą uroczystość Bóg mówi, że będę w stanie przeżyć dobrze swoje życie, kiedy będę dzielił go z innymi, kiedy będę współżył w zgodzie z innymi, szczególnie zaś z tymi, którzy są wokół mnie, których spotykam. Takie jest prawo Ewangelii, że żyć pięknie i mądrze swoim życiem idzie w parze z pięknym życiem z innymi, we wspólnocie z innymi, w odpowiedzialności za nich.

«Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego»
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję