Reklama

Nasze serce

Jak mierzyć ciśnienie?

Niedziela Ogólnopolska 10/2007, str. 38

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

- Nadciśnienie to niebezpieczna choroba. Czy pacjenci powinni samodzielnie kontrolować ciśnienie krwi?

Lek. med. Lidia Popielska-Łebek, kardiolog: - Oczywiście, że tak, trzeba jednak wiedzieć, jak to robić. Przede wszystkim pacjenci nie powinni korzystać z aparatów nadgarstkowych, które są bardzo popularne, ale niedokładne. Polecamy aparaty tradycyjne - naramienne albo elektroniczne, ale z mankietem zakładanym na ramię, a nie na nadgarstek. Aparaty takie kupuje się w sklepach zaopatrzenia medycznego lub w aptekach. Najlepiej wybierać aparaty, które mają certyfikat. Przed zmierzeniem ciśnienia pacjent powinien przebywać ok. 5-10 minut w pozycji siedzącej, nie należy mierzyć ciśnienia po denerwującej rozmowie, po jedzeniu, wypiciu kawy, a tym bardziej po wypaleniu papierosa. Ramię nie powinno być skrępowane ubraniem, powinno być wygodnie oparte, mankiet zakładamy na ramię 2 cm nad zgięciem łokciowym, mniej więcej na wysokości serca. Pomiar najlepiej wykonać dwukrotnie, w odstępach 2 minut. Jeżeli uzyskamy różne wartości, nie trzeba się denerwować, tylko obliczyć średnią. Jeżeli chorujemy na nadciśnienie, najlepiej założyć dzienniczek, w którym będziemy notować wysokość ciśnienia. Powinno się je mierzyć dwa razy dziennie, a także wtedy, gdy wystąpią takie dolegliwości, jak: ból głowy, szum w uszach, kołatanie serca.
Niestety, nie zawsze łatwo jest przekonać pacjentów do systematycznej kontroli ciśnienia i przyjmowania leków. Zdarza się, że pacjenci przerywają leczenie bez kontaktu z lekarzem, uznając, że skoro uzyskali prawidłowe wartości ciśnienia, to można zrezygnować z leków. Tymczasem właściwe postępowanie polega na zmianie leku lub zmniejszeniu dawki dotychczas stosowanej. Nadciśnienie to nie przeziębienie, które leczy się w ciągu kilku dni.
Druga grupa pacjentów przyjmuje leki, ale uważa, że tabletki zwalniają ze stosowania innych zaleceń, np. wysiłku fizycznego, diety, ograniczenia soli, nie mówiąc już o rzuceniu palenia papierosów. Nadciśnienia nie należy lekceważyć - jest to choroba wielonarządowa. Często przebiega bezobjawowo i dlatego bywa nazywana cichym zabójcą. Do najpoważniejszych jej powikłań zagrażających bezpośrednio życiu należą: udar mózgu, zawał serca, niewydolność serca i niewydolność nerek.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Litania do św. Maksymiliana Marii Kolbego

[ TEMATY ]

św. Maksymilian Kolbe

litania

Archiwum Ojców Franciszkanów w Niepokalanowie

Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson.
CZYTAJ DALEJ

Katarzyna Niewiadoma-Phinney - z Ochotnicy Górnej na szczyt Mont Ventoux

2026-08-07 20:00

[ TEMATY ]

kolarstwo

Katarzyna Niewiadoma‑Phinney

PAP/Grzegorz Momot

Katarzyna Niewiadoma

Katarzyna Niewiadoma

Katarzyna Niewiadoma-Phinney odniosła w piątek jeden z najpiękniejszych sukcesów w kolarskiej karierze, wygrywając po samotnej, ponad 8-kilometrowej ucieczce kończący się na Mont Ventoux siódmy etap kobiecego Tour de France i obejmując prowadzenie w klasyfikacji generalnej wyścigu.

Kasia, bo tak nazywają ją nie tylko bliscy, ale również koleżanki i rywalki z tras, przeszła długą drogę od pierwszych kroków w sporcie do sukcesów stawiających ją w gronie najlepszych zawodniczek świata. Na rowerze spróbowała sił w wieku 6 lat zachęcona przez rodziców, szczególnie ojca Stanisława, wielkiego miłośnika kolarstwa, który do dziś z zapałem jeździ na rowerze, a w piątek dopingował córkę na zboczu słynnej Góry Wiatrów.
CZYTAJ DALEJ

Katarzyna Niewiadoma-Phinney - z Ochotnicy Górnej na szczyt Mont Ventoux

2026-08-07 20:00

[ TEMATY ]

kolarstwo

Katarzyna Niewiadoma‑Phinney

PAP/Grzegorz Momot

Katarzyna Niewiadoma

Katarzyna Niewiadoma

Katarzyna Niewiadoma-Phinney odniosła w piątek jeden z najpiękniejszych sukcesów w kolarskiej karierze, wygrywając po samotnej, ponad 8-kilometrowej ucieczce kończący się na Mont Ventoux siódmy etap kobiecego Tour de France i obejmując prowadzenie w klasyfikacji generalnej wyścigu.

Kasia, bo tak nazywają ją nie tylko bliscy, ale również koleżanki i rywalki z tras, przeszła długą drogę od pierwszych kroków w sporcie do sukcesów stawiających ją w gronie najlepszych zawodniczek świata. Na rowerze spróbowała sił w wieku 6 lat zachęcona przez rodziców, szczególnie ojca Stanisława, wielkiego miłośnika kolarstwa, który do dziś z zapałem jeździ na rowerze, a w piątek dopingował córkę na zboczu słynnej Góry Wiatrów.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję