Reklama

Bożek zwany lustracją

Niedziela Ogólnopolska 7/2007, str. 27

Ewa Polak-Pałkiewicz
Publicystka, autorka wywiadu rzeki z Janem Olszewskim pt. „Prosto w oczy” oraz tomu publicystyki „Kobieta z twarzą”

Ewa Polak-Pałkiewicz<br>Publicystka, autorka wywiadu rzeki z Janem Olszewskim pt. „Prosto w oczy” oraz tomu publicystyki „Kobieta z twarzą”

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Sto dwadzieścia lat temu hiszpański ksiądz Félix Sardá y Salvany z Barcelony, redaktor pisma „La Revista Popular”, pisał: „Liberalizm jest sam w sobie całym światem; ma on swoje hasła, swoje mody, swoją sztukę, swoją literaturę, swoją dyplomację, swoje prawa, swoje spiski, swoje zasadzki”. Książkę „Liberalizm jest grzechem”, zawierającą te oceny, jednoznacznie poparła Kongregacja Indeksu, nazywając jej autora „znakomitym”. Poparcia udzielono w obronie autora; jego praca wywołała poruszenie i ogromne sprzeciwy w ówczesnej Hiszpanii; znaleźli się także duchowni, którzy domagali się objęcia jej zakazem rozpowszechniania. Tę zapomnianą i prawie nigdy nieomawianą dogłębną analizę społecznego funkcjonowania liberalizmu - wydaną u nas dziesięć lat temu przez wydawnictwo Wers - czyta się, jakby była napisana współcześnie. Do diagnozy ks. Félixa Sardá warto by dodać dziś, że liberalizm jako system myślenia, który opanował współczesne społeczeństwa, ma także swoje bożki. Jednym z nich jest w naszym kraju lustracja, a raczej to, co postanowiono z niej zrobić po blisko dwudziestu latach od oficjalnego zamknięcia karty sowieckiego totalitaryzmu. Lustracja - czyli bicz na niewygodne w państwie i w Kościele osoby. Rażące zaniedbania z początku lat dziewięćdziesiątych dotyczące zabezpieczenia akt SB oraz wypróbowanie „lustracji” jako idealnego wprost narzędzia rozprawiania się z ludźmi niewygodnymi - casus o. Konrada Hejmo - a „uniewinniania” tych, którzy wyrokiem wyższych instancji powinni zostać oczyszczeni, spowodowały, iż „lustracji” używa się w naszym państwie z zadziwiającą dezynwolturą, której przyświeca duch liberalny, czyli nieliczenie się z prawdą ani z prawem moralnym. Jej faktycznym wykonawcą zaś, o czym mogliśmy się przekonać w związku ze sprawą abp. Stanisława Wielgusa, stały się media. To one dokonują procesu „lustracji”, one osądzają i one wydają wyrok. Sąd lustracyjny jako taki nie jest już do niczego potrzebny. Wszystko zaś dzieje się za milczącym przyzwoleniem państwa. Państwo uznało, że jest niepotrzebne, i faktycznie scedowało swe funkcje sądownicze na media. Jedyny sprzeciw pochodzi od Kościoła, o czym przekonać się może każdy, kto uważnie, nie wybiórczo, czyta komunikaty Stolicy Apostolskiej. Dlaczego tak się dzieje?
Ks. Félix Sardá wywodzi liberalizm z błędów protestantyzmu. „Odrzucając zasadę autorytetu w religii, nie ma on ani kryterium, ani określenia wiary - pisze hiszpański autor. - Na zasadzie, że każda jednostka czy sekta może interpretować depozyt Objawienia zgodnie z orzeczeniami prywatnego sądu, rodzi on niekończące się różnice i sprzeczności. Napędzany prawem własnej niemocy, przez brak jakiegokolwiek rozstrzygającego głosu autorytetu w sprawach wiary, zmuszony jest uznawać za ważną i prawowierną wszelką opinię, wyłaniającą się ze stosowania prywatnego sądu”. Autor widzi wokół siebie ludzi bezradnych wobec fałszu, pozbawionych narzędzi rozeznania rzeczywistości, żyjących w poczuciu całkowitej suwerenności jako jednostki i w całkowitej niezależności od Boga i od władzy Boga. „W rezultacie stwierdzamy - pisze ks. Sardá - że wśród ludzi w tym kraju - Hiszpanii końca XIX wieku - E.P.-P. - (wyłączając, oczywiście, dobrze wykształconych katolików) autorytatywna i stanowczo formułowana religia doznała skrajnej katastrofy i że wierzenia religijne bądź brak wiary stały się wyłącznie kwestią opinii”. Jednocześnie liberalizm atakuje człowieka „na gruncie fałszywej miłości bliźniego i w imię fałszywej wolności”. Niewiara - pisze autor książki „Liberalizm jest grzechem” - czy to praktyczna, jak w protestantyzmie, czy otwarta, jak w agnostycyzmie, rozrywa więź łączącą człowieka z Bogiem, usiłując budować społeczeństwo ludzkie na fundamencie absolutnej niezależności człowieka. Dlatego jedną z liberalnych zasad jest „absolutna suwerenność społeczeństwa w jego całkowitej niezależności od wszystkiego, co nie pochodzi od niego samego”, a także „absolutna suwerenność obywatelska w zakładanym prawie narodu do stanowienia własnych praw w całkowitej niezależności i przy skrajnym lekceważeniu wszelkich innych kryteriów niż wola ludu wyrażona w głosowaniach” oraz „absolutna wolność myśli w polityce, moralności, religii”. Również „nieograniczona wolność prasy”.
Zasada doktrynalnego racjonalizmu, pozornego rozumowania, opartego na fałszywych przesłankach, która wyłania się z liberalizmu, nieuchronnie kieruje się przeciwko Kościołowi. „Zawsze stwierdzamy - pisze ks. Sardá - że piętnuje się najżarliwszych obrońców wiary jako reakcjonistów, klerykałów, ultramontanów”. Dodajmy jeszcze - co jest naszym specyficznie polskim wynalazkiem ostatnich miesięcy - jako „agentów”. Autor zapomnianej książki podkreśla, że w praktycznym działaniu liberalizm zawsze oznacza wojnę z Kościołem. „Czy intryguje on, czy stanowi prawo, czy peroruje, czy też morduje, czy zwie się Wolnością, czy Rządem, Państwem, Ludzkością czy Rozumem, czy też czymkolwiek innym, jego podstawową cechą jest bezkompromisowy sprzeciw wobec Kościoła”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Były sędzia - obecnie biskup, święci patronowie klubów i... Jan Paweł II jako bramkarz, czyli kościół i piłka nożna

2026-07-19 20:52

[ TEMATY ]

piłka nożna

mundial 2026

Adobe Stock

Kościół ma głębszy związek z piłką nożną, niż wielu mogłoby się początkowo spodziewać: żywo interesujący się sportem papieże, własny klub piłkarski w Watykanie i księża pełniący funkcję kapelanów drużyn. Jedenaście interesujących faktów o Kościele i tej pięknej grze zaprezentował niemiecki portal internetowy katholisch.de. Oto one:

Jan Paweł II (1978-2005) był z pewnością jednym z najbardziej wysportowanych papieży czasów nowożytnych. Już jako młody człowiek w Polsce Karol Wojtyła był zapalonym narciarzem, pływakiem i miłośnikiem pieszych wędrówek. Jako młody chłopiec grał również w piłkę nożną na boiskach swoich rodzinnych Wadowic i często stawał na bramce w drużynach szkolnych i młodzieżowych. A kiedy w tamtejszej drużynie żydowskiej brakowało bramkarza, zastępował go, było to dla niego oczywiste.
CZYTAJ DALEJ

Bóg na mundialu. Katolickie akcenty piłkarskich mistrzostw świata

2026-07-20 11:25

[ TEMATY ]

wiara

piłka nożna

mundial 2026

PAP/EPA

Bukayo Saka

Bukayo Saka

Hiszpania pokonała po dogrywce Argentynę 1:0 i po raz drugi w historii sięgnęła po tytuł mistrza świata. Zakończony mundial w USA, Kanadzie i Meksyku zapamiętamy jednak nie tylko z powodów sportowych. Turniej obfitował w świadectwa katolickiej wiary piłkarzy i trenerów – od modlitwy selekcjonera Hiszpanii, przez Mszę św. chorwackiej kadry, po nawrócenie młodego szkockiego zawodnika – podaje Vatican News.

Selekcjoner Hiszpanii Luis de la Fuente nie kryje, że jest praktykującym katolikiem. Pytany o wiarę przed półfinałem z Francją wyjaśnił: „Modlę się codziennie, ale nie dlatego, że jestem na mundialu”. Podkreślił, że jego modlitwa jest przede wszystkim dziękczynieniem. Zaznacza też, że znak krzyża przed meczem nie jest przesądem, lecz naturalnym wyrazem przekonań. Biskup Salamanki José Luis Retana nazwał go człowiekiem odważnie wyznającym publicznie swoją wiarę.
CZYTAJ DALEJ

500 lat parafii w Bełdowie. „Bóg jest zawsze bliski i na wyciągnięcie ręki”

2026-07-20 11:12

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Bp Zbigniew Wołkowicz

Bełdów

Joanna Popławska

500 lat parafii w Bełdowie

500 lat parafii w Bełdowie

Parafia Wszystkich Świętych w Bełdowie świętowała jubileusz 500-lecia swojego istnienia. Uroczystej Eucharystii przewodniczył bp Zbigniew Wołkowicz. W modlitwie uczestniczyli kapłani, osoby życia konsekrowanego, przedstawiciele władz samorządowych, zaproszeni goście oraz licznie zgromadzeni parafianie.

W homilii biskup podkreślił, że historia parafii jest przede wszystkim historią Bożej obecności pośród ludzi. – Od momentu, kiedy pojawiła się pierwsza parafia i ludzie zaczęli się tutaj modlić, Bóg stał się Bogiem bliskim, Bogiem na wyciągnięcie ręki. Wystarczyło przyjść do świątyni, by uświadomić sobie Jego obecność i odkryć, że nigdy nie jesteśmy sami. Przez 500 lat Bóg był tutaj blisko swoich wiernych i pragnie nadal przez każdego z nas czynić wielkie rzeczy – w życiu osobistym, rodzinnym i we wspólnocie parafialnej – powiedział bp Wołkowicz.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję