Reklama

„Świadectwo” kard. Stanisława Dziwisza

27 stycznia zaprezentowano w Krakowie zbiór wspomnień kard. Stanisława Dziwisza o Janie Pawle II. Książka, która nosi tytuł „Świadectwo” (we Włoszech, gdzie ukazała się w sprzedaży 3 dni wcześniej, jest zatytułowana „Una vita con Karol”), jest rodzajem rozmowy dawnego sekretarza kard. Wojtyły i Papieża z Gian Franco Svidercoschim, wybitnym watykanistą, a zarazem znawcą naszego kraju i Kościoła w Polsce. Svidercoschi był jednym z nielicznych dziennikarzy akredytowanych przy Stolicy Apostolskiej, którzy znali kard. Wojtyłę i w 1978 r. uważali go za jednego z najpoważniejszych kandydatów na Stolicę Piotrową. Dzięki artykułom publikowanym w rzymskim dzienniku „Il Tempo” zyskał opinię jednego z najbardziej kompetentnych watykanistów. Przez pewien czas był wicedyrektorem „L’Osservatore Romano”, oficjalnej gazety Watykanu, a następnie zajął się pisaniem książek - niektóre z nich zostały przetłumaczone również na język polski. Sławę zapewniła mu papieska książka „Dar i Tajemnica”, której poniekąd był inspiratorem. Na podstawie jednej z jego książek nakręcono film o życiu Jana Pawła II. Książka „Świadectwo” jest następną próbą - tym razem podjętą wraz z kard. Dziwiszem - przybliżenia nam tej niezwykłej postaci, jaką był Karol Wojtyła.

Niedziela Ogólnopolska 6/2007, str. 12-13

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Włodzimierz Rędzioch: - Jak to się stało, że kard. Stanisław Dziwisz zdecydował się napisać z Tobą książkę o Karolu Wojtyle?

Reklama

Gian Franco Svidercoschi: - Wszystko zaczęło się w czerwcu 2005 r. w Krakowie, gdy byłem w Polsce na premierze filmu „Karol”, nakręconego na podstawie mojej książki „Karol, un uomo diventato Papa” („Karol, człowiek, który został papieżem”). Gdy dowiedziałem się, że don Stanislao (mówię o nim ciągle don Stanislao - ks. Stanisław - jak za czasów watykańskich) nie będzie na projekcji filmu, gdyż musiał jechać do Rzymu, udałem się do niego z wizytą, by go pozdrowić. W Pałacu Arcybiskupim miałem zaszczyt spotkać razem dwóch krakowskich kardynałów: Macharskiego i Dziwisza. W pewnym momencie, rozmawiając z moją żoną Angelą, kard. Dziwisz powiedział: „Czy wie Pani, że Ojciec Święty bardzo lubił Pani męża?”, a następnie, zwracając się do mnie, dodał: „Jeżeli kiedyś będę coś robił, to zrobię to z nim”. Zdanie to mogło oznaczać „zrobić książkę”, ale równie dobrze mogło oznaczać coś całkiem innego, np. zrobić wypad w Tatry. Gdy jednak wróciłem do Rzymu, myślałem ciągle o książce i przygotowałem nawet jej prosty schemat, który mógłby odpowiadać jej rozdziałom. Ten wstępny projekt wysłałem Kardynałowi. Gdy otrzymałem pozytywną odpowiedź z Krakowa, zacząłem zbierać materiały do każdego z rozdziałów, aby mieć „scenariusz” historyczny i eklezjalny do tego wszystkiego, co Kardynał mógł mi powiedzieć. Nie chciałem, by był to zwykły wywiad, lecz pragnąłem powtórzyć niejako formułę, którą zastosowałem z Janem Pawłem II, pisząc książkę „Dar i Tajemnica”. Wówczas Papież zasugerował mi, jak podzielić nasze role: ja miałem być narratorem, a on świadkiem. Niestety, gdy napisałem pełniejszy „zarys” każdego rozdziału, don Stanislao przez dłuższy czas nie mógł zająć się książką, gdyż był pochłonięty swymi arcybiskupimi obowiązkami. Dopiero w sierpniu 2006 r., gdy był na wakacjach nad morzem, zaczął nagrywać na magnetofonie - tak jak mu to zasugerowałem - swe wspomnienia i refleksje dotyczące głównie 10 pierwszych rozdziałów (tzw. okresu krakowskiego). Od tego momentu zaczęła się prawdziwa współpraca: jeździłem do niego do Krakowa (raz do Warszawy), a gdy był w Rzymie, spotykaliśmy się w Domu Polskim przy Via Cassia. Często do niego dzwoniłem, by zadać mu konkretne pytania - on zaglądał do swych notatek i następnego dnia dawał mi odpowiedź. Czasami wysyłał mi swe zapiski, które tłumaczono na język włoski. W pewnym momencie zaczął nam pomagać ks. prał. Paweł Ptasznik, który koordynował naszą pracę.

- Nie odpowiedziałeś mi jeszcze na zasadnicze pytanie: dlaczego dawny sekretarz papieski zdecydował się napisać książkę o Janie Pawle II?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- Jak już wspomniałem, idea napisania książki zrodziła się całkiem przypadkowo, lecz jestem przekonany, że zasadniczym motywem, dla którego kard. Dziwisz postanowił wspólnie ze mną napisać tę książkę, była nie tyle chęć przeprowadzenia bilansu pontyfikatu, bo po dwóch latach od śmierci Jana Pawła II po prostu nie da się tego zrobić, ani też jedynie pragnienie wyjawienia nieznanych faktów z życia Papieża. Według mnie, don Stanislao podjął się tej pracy, ponieważ była to dla niego okazja, by kontynuować duchowy dialog z Janem Pawłem II. Po drugie: on miał przywilej przez 40 lat dzielenia swego życia najpierw z Karolem Wojtyłą, a następnie z Janem Pawłem II i chciał się podzielić tym przywilejem ze wszystkimi.

- Wiadomo było, że don Stanislao w czasie całego pontyfikatu robił notatki. Dalczego więc nie opublikował czegoś w rodzaju dziennika?

Reklama

- Don Stanislao nie prowadził prawdziwego dziennika, lecz pisał notatki, czasami bardzo krótkie, ograniczające się do jakiegoś zdania z papieskiego przemówienia lub odnotowania szczególnego faktu. Wydaje mi się, że kard. Dziwisz nie opublikował dziennika, ponieważ uznał, że robienie tego w czasie trwania procesu beatyfikacyjnego nie byłoby stosowne i byłoby przedwczesne.

- Znałeś Jana Pawła II przez kilkadziesiąt lat. Czy przygotowując książkę, odkryłeś coś nowego na temat Papieża?

- Ci, którzy już czytali książkę, powiedzieli mi, że ukazuje ona inny obraz Papieża. Prawdę mówiąc, Papież jest zawsze taki, jakiego znaliśmy (nie może być inaczej, bo chodzi o osobę, która była bardzo eksponowana w mediach aż do końca życia), lecz podając nieznane dotąd fakty i decyzje papieskie, jego osobowość została znacznie ubogacona. Podam chociaż jeden przykład: wiadomo było, że władze Chile instrumentalizowały podróż papieską do tego kraju i że gen. Pinochet „przekonał” Papieża, by wyszedł z nim na balkon pałacu. Don Stanislao powiedział jednak, że Jana Pawła II „zmuszono” do pojawienia się na balkonie wraz z Pinochetem, a następnie wyjawił, że podczas prywatnej rozmowy z generałem Papież wyraźnie poprosił go, by zwrócił cywilom władzę w państwie. Są to szczegóły, które rzucają nowe światło na postać Papieża.

Reklama

- Jedziesz do Polski w szczególnym momencie historii naszego Kościoła. Środki przekazu rozpętały wokół „sprawy Wielgusa” oszczerczą kampanię medialną, której celem - pod pretekstem „oczyszczenia” i „naprawienia” Kościoła - jest zniszczenie prestiżu moralnego Kościoła i skłócenie go z narodem. Nie ma tygodnia bez ataku na Kościół lub jego przedstawicieli. Co gorsza, próbuje się wmówić ludziom, że męczeński Kościół w Polsce, z którego wyrósł Wojtyła, był „Kościołem zdrajców”. Przez kraj przewala się fala niespotykanego dokąd antyklerykalizmu. Celem ataków stał się także Metropolita Krakowski. Co sądzisz o tym wszystkim?

Reklama

- Książka powstała przed rozpoczęciem tej kampanii i w całkiem innym kontekście, lecz fakt, że wychodzi właśnie teraz, jest czymś opatrznościowym. Książka opowiada, jaka była rzeczywistość, w której musiał działać „Kościół Wojtyły”, ukazuje jego cierpienie i zwycięstwa. Mówi także o problemach, z jakimi się borykał już po wyborze kard. Wojtyły na Stolicę Piotrową, o stanie wojennym wprowadzonym przez Jaruzelskiego i o trudnej podróży do kraju w 1983 r., gdy Papież, naciskany przez przywódców komunistycznych, powiedział: „Jeżeli nie pozwolicie mi mówić tak jak chcę, wrócę natychmiast do Rzymu”. Dlatego uważam, że książka może być pomocna w ustaleniu prawdy, gdyż ukazuje autentyczne oblicze Kościoła w Polsce - Kościoła, który - oczywiście - mógł mieć też swoje niedociągnięcia i słabości.
Przy okazji opowiem moje osobiste wspomnienie. Dzień przed oficjalnym rozpoczęciem pontyfikatu Jana Pawła II Ambasada Polska w Rzymie zorganizowała konferencję prasową z udziałem komunistycznego ministra Kąkola. Na jej zakończenie powiedziałem ministrowi, że teraz, gdy Polak jest papieżem, polscy biskupi domagają się więcej demokracji. Słysząc to, Kąkol zaczął krzyczeć: „W Polsce nie ma i nie będzie demokracji!”. Oczywiście, opublikowałem tę wiadomość w mojej gazecie „Il Tempo”. Następnego dnia kard. Wyszyński spotkał ministra Kąkola na przyjęciu w ambasadzie i żartem powiedział mu: „Panie Ministrze, zastanawiam się, czy wrócić do Polski, bo słyszałem, że u nas nigdy nie będzie demokracji”. Kąkol odpowiedział zirytowany: „To nieprawda! To kłamstwo. Ach, ten dziennikarz!”. Kard. Wyszyński wyjaśnił mu, że zna mnie od lat i że nie mogłem napisać nieprawdy. Wtedy minister zbliżył się do kardynała i powiedział mu na ucho: „Musiałem tak powiedzieć”. W tamtych czasach uciekanie się do kłamstwa było rzeczą normalną. A kto wie, co zebrano na mój temat w archiwach SB!

- Jakie fragmenty książki najbardziej Cię wzruszyły?

- Z pewnością początek książki. Don Stanislao opowiada tam o swoich rozterkach, gdy przed zamknięciem trumny miał przykryć welonem twarz zmarłego Papieża.
Drugi epizod to opowiadanie o zamachu. Wszyscy znają zdjęcie zrobione tuż po zamachu, przedstawiające rannego Papieża w ramionach don Stanislao, którego wzrok zwrócony jest na prawo w stronę placu. Wszyscy byli przekonani, że sekretarz Papieża patrzył w owym momencie na plac, by śledzić, co się tam działo. Tymczasem, gdy go o to spytałem, odpowiedział: „Patrzyłem tam, by nie opuszczać wzroku i nie patrzyć na rannego Papieża”. Jak widzisz, dzięki opowiadaniom kard. Dziwisza sceny, które dobrze znamy, nabierają innego rozmiaru.
Inny interesujący fragment to zakończenie książki, w którym don Stanislao opowiada o śmierci Jana Pawła II i jego pogrzebie. Kard. Dziwisz zapamiętał wszystko do momentu śmierci Papieża, ale nie mógł sobie przypomnieć, co zdarzyło się w czasie pogrzebu. Powtarzał mi: „Nic nie pamiętam, bo w tym momencie ogarnęła mnie ciemność”. Radziłem mu więc, by zamknął oczy i powrócił myślą do tamtych chwil. Bez rezultatu. Mniej więcej dwa miesiące temu, tuż przed jego odlotem na pielgrzymkę do Jerozolimy, rozmawialiśmy przez telefon, gdy nagle powiedział mi: „Zamknąłem oczy i przypomniałem sobie…” - podyktował mi wtedy ostatnie linijki książki, te najbardziej wzruszające.

Rozmowa została przeprowadzona w przeddzień przyjazdu Gian Franco Svidercoschiego do Polski na promocję książki „Świadectwo”.

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Startują. Kanał Zero wkracza do telewizji

2026-05-19 14:07

YT/Screen

Już w środę, 20 maja, nadawanie rozpoczyna telewizja Kanał Zero. Nowy projekt Krzysztofa Stanowskiego na starcie zyska ogromny zasięg techniczny, docierając do ponad 16,5 miliona potencjalnych widzów w całej Polsce. Stacja rewolucjonizuje dostęp do swoich treści – na milionach pilotów będzie dostępna pod symbolicznym numerem „0”.

Wywodzący się z internetu projekt medialny Krzysztofa Stanowskiego wykonuje kolejny, milowy krok w swoim rozwoju. Po sukcesie platformy YouTube oraz uruchomieniu portalu informacyjnego, Kanał Zero staje się pełnoprawną stacją telewizyjną. Nadawanie rusza w środę rano, a strategicznym partnerem brokerskim projektu został Polsat.
CZYTAJ DALEJ

Papież do młodego człowieka: czas nas uczy i leczy każdą ranę

2026-05-19 15:11

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

młody człowiek

czas nas uczy

Vatican Media

Leon XIV po raz kolejny odpowiada na list jednego z czytelników

Leon XIV po raz kolejny odpowiada na list jednego z czytelników

Na łamach watykańskiego miesięcznika „Piazza San Pietro”, Leon XIV po raz kolejny odpowiada na list jednego z czytelników. Tym razem jest to młody człowiek z Kalabrii, który pisze o odczuwanych niepokojach, dotyczących nawiązywanych relacji. „Pan nie zawodzi pragnień, które sam rozpalił w sercu” – odpowiada mu Papież, cytowany przez Vatican News.

Podziel się cytatem – pisze Leon XIV do Pietra, młodego człowieka z włoskiego regionu Reggio Calabria.
CZYTAJ DALEJ

„100% Jezus” - „niewidzialna” opaska Neymara

2026-05-20 14:19

[ TEMATY ]

świadectwo

Neymar

By Fernando Frazão/Agência Brasil/commons.wikimedia.org

Neymar da Silva Santos Júnior

Neymar da Silva Santos Júnior

Neymar da Silva Santos Júnior jest bez wątpienia jednym z najbardziej znanych piłkarzy w historii sportu. Wczoraj ta brazylijska supergwiazda została oficjalnie powołana do kadry na nadchodzące mistrzostwa świata i ponownie będzie reprezentować drużynę swojego kraju na największej scenie światowej piłki nożnej. Jednak poza sportowymi osiągnięciami, kontraktami i światową sławą istnieje głęboko zakorzeniona, duchowa strona napastnika, która ukształtowała się na długo przed jego karierą zawodową. Dla Neymara droga życia to coś znacznie więcej niż tylko uznanie na sportowej arenie.

Korzenie jego głębokiej wiary sięgają dzieciństwa. W wieku jedenastu lat młody Neymar otrzymał od matki prostą, białą opaskę z napisem „100% Jesus”. Dla wierzącego chłopca ten element garderoby stał się wyrazem głębokiego przekonania: odtąd nosił ją na każdym meczu, aby w widoczny sposób pokazać na boisku swoje oddanie Chrystusowi.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję