Reklama

Porządkowanie pojęć

Przychówek burżuazyjny

Niedziela Ogólnopolska 38/2004

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Masakra dzieci i ich rodziców w szkole w Biesłanie, w Północnej Osetii, wskazuje, że komuś bardzo się spieszy. Ktoś nie traci czasu, by rozniecić konflikt, który przebuduje sytuację międzynarodową. Nie chodzi o niepodległość Czeczenii ani o zaostrzenie kursu w Rosji. Czeczenia jest tylko opakowaniem ładunku wybuchowego, jaki podkłada się z dużą wprawą w wybrane miejsce. Najprawdopodobniej chodzi o kontrolę nad światowymi zasobami ropy naftowej.
Współczesne wojny tylko pozornie są wojnami narodowowyzwoleńczymi. Nie chodzi w nich o niczyją niepodległość. Niepodległość państw jest przeżytkiem w grze światowych interesów. Za spektakularnymi konfliktami narodów czy zwaśnionych kultur stoi chęć położenia ręki na złożach strategicznych surowców, które decydują o przewadze w światowym układzie gospodarczym. Sięga się po coraz drastyczniejsze środki nie tylko dlatego, że ropa się kończy - a ropa to kontrola nad światem.
Przed 90 laty wystarczyło zastrzelić w Sarajewie arcyksięcia austriackiego Franciszka Ferdynanda, by wywołać I wojnę światową. I chociaż ówczesna Rosja carska tylko ujęła się za atakowaną ze wszystkich stron za szowinizm Serbią, na terytorium której zastrzelono Ferdynanda, to fakt ten stał się bezpośrednią przyczyną wypowiedzenia wojny przez Niemcy i Austrię. „W świecie robi się coraz ciaśniej - pisał o tych wydarzeniach świadek epoki Mieczysław Jałowiecki w swoich wspomnieniach Na skraju Imperium. Niemcy nie kryją się, że tak jak Anglia potrzebują dla siebie przestrzeni (...) Rosja z całym swoim zacofaniem stwarza Niemcom prawie te same możliwości kolonizacji co Indie”. Zabójstwo arcyksięcia nie było przypadkiem, lecz dobrze wymierzoną prowokacją polityczną. Sprowokowało Rosję i Niemcy jednocześnie. Ostatecznie przesądziło o wiszących w powietrzu militarnych sojuszach Europy.
Ale czasy się zmieniły. Dziś na nikim nie robi wrażenia pojedynczy zamach, gdy od kul „szaleńców” giną prezydenci mocarstw, gdy strzela się do Papieża, gdy wypełnione ludźmi samoloty spadają jak pociski na metropolie. Na scenie świata figury ustawiają ręce precyzyjnych graczy. Dobrze wiadomo, jakie następstwa wywoła kolejny ruch. Nie łudźmy się, że wszystko to odbywa się w skali jeden do jednego. Tu nie ma dosłowności. Król to pół świata, królowa to tarcza przeciw terrorystom, laufer to pola naftowe Bliskiego Wschodu albo dostęp do bogactw strategicznych Zakaukazia. Tylko naiwni uważają, że na tej szachownicy istnieje figura, która odpowiadałaby niepodległej Czeczenii. Czeczeni tylko płacą rachunki, bo w tej grze są wysokie koszty własne. Trzeba roznieść szampan na srebrnej tacy, pozbierać rozbite szkło. Najwyższe rachunki płacą dziś osetyńskie dzieci i ich rodzice...
Jaka cywilizacja, takie ofiary. W dzisiejszej cywilizacji wymordowanie pół szkoły może okazać się niewystarczające, by rozniecić pożądaną iskrę, skoro europejscy przywódcy wbijają wzrok w czubki swoich butów. W całym świecie euro-azjatyckim zwycięża dziś mentalność rewolucyjna, tak bliska muzułmańskiej, która zakłada, że życie ludzkie nie ma żadnej wartości. Mieczysław Jałowiecki opisuje w swoich wspomnieniach z ostatnich lat imperium rosyjskiego i pierwszych lat rewolucji październikowej moment, gdy znalazł w domu swoich przyjaciół, „białych” Rosjan, których zamordowali bolszewicy, dwójkę ich dzieci z językami przybitymi do blatu stołu. To była pieczęć rewolucji. Autor był człowiekiem ustosunkowanym, na jego prośbę w sprawie dzieci interweniował u samego Lwa Trockiego ambasador amerykański. Usłyszał w odpowiedzi, że „rewolucji nie robi się z bukietem i cukierkami w ręku”, a w ogóle to niech Amerykanie zabierają ze sobą „ten przychówek burżuazyjny, który nie jest nam wcale potrzebny”.
90 lat temu rewolucja październikowa miażdżyła cywilizację, kulturę, religię, uczyła, że każdą zbrodnię da się usprawiedliwić. Ale wtedy jej nauk słuchała tylko garstka zwyrodnialców - bolszewików, których Niemcy pchnęli do Rosji, by widząc jej rozkład, ostatecznie ją pokonać. Dziś nauki rewolucji są obowiązujące w najwyższych sferach politycznych świata. Słuchają ich z zapartym tchem gracze przy szachownicy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wałbrzych. Ostatnia prosta przed święceniami

2026-10-01 20:00

[ TEMATY ]

diakonat stały

Janusz Radziszewski

Diecezjalny Ośrodek Formacyjny w Opolu

Janusz Radziszewski podczas uroczystego wyznania wiary przed święceniami diakonatu stałego.

Janusz Radziszewski podczas uroczystego wyznania wiary przed święceniami diakonatu stałego.

Już tylko kilka dni dzieli Janusza Radziszewskiego od święceń diakonatu stałego. 1 października w parafii Podwyższenia Krzyża Świętego kandydat złożył wymagane przed święceniami wyznanie wiary i przysięgę.

To kolejna, a zarazem jedna z ostatnich stacji na drodze Janusza Radziszewskiego do diakonatu stałego. W czwartek 1 października podczas liturgii w wałbrzyskiej parafii na Podzamczu złożył on uroczyste wyznanie wiary oraz przysięgę przewidziane dla kandydata przygotowującego się do przyjęcia święceń.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Zuppi w Rosji: Wzmocnić i przyspieszyć łączenia rodzin

2026-10-01 18:46

[ TEMATY ]

Rosja

Papież Leon XIV

Kard. Matteo Zuppi

@Vatican Media

Kard. Zuppi

Kard. Zuppi

Specjalny wysłannik Ojca Świętego ds. humanitarnych i przewodniczący Konferencji Episkopatu Włoch powrócił wczoraj z Moskwy, podaje Vatican News.

Kard. Zuppi odwiedził obóz dla żołnierzy ukraińskich, gdzie rozmawiał z więźniami, przekazując im przesłanie, w którym Papież wyraził uwięzionym swoją bliskość i nadzieję, że wkrótce wrócą do domu.
CZYTAJ DALEJ

Czy nieobecność na Mszy św. w święto zniesione to grzech?

2026-10-02 21:01

[ TEMATY ]

święto

UPJPII

Joanna Popławska/Niedziela

Czy opuszczenie Mszy św. w dzień święta zniesionego wiąże się z grzechem? Zmiany w kalendarzu liturgicznym i tempo współczesnego życia często budzą wątpliwości wiernych. Wyjaśniamy, jak z punktu widzenia nauki Kościoła i prawa kanonicznego kształtuje się nasz obowiązek, czym jest pewność sumienia i dlaczego nie należy osądzać tych, którzy tego dnia nie pojawiają się w świątyni.

Podziel się cytatem Możemy natomiast mieć do czynienia z przywiązaniem do tradycji religijnej u pewnych ludzi, którzy przyzwyczaili się lub mają sentyment do niektórych świąt kościelnych. Jeśli chcą, mogą oni w te dni uczestniczyć we Mszy św., jednak powinni się strzec przed osądzaniem innych, także swoich rówieśników, których nie ma tego dnia w kościele. Te zmiany obowiązywania świąt są w dużej mierze wynikiem zmian w funkcjonowaniu ludzi w nowoczesnym społeczeństwie, gdzie reżim pracy jest szczególnie wymagający.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję