Reklama

Sąsiedzi

Od Theodora Oberlaendera do Eriki Steinbach

Bieżące wydarzenia związane z niemieckimi żądaniami rewindykacyjnymi, dotyczącymi polskich ziem zachodnich i północnych, przesłaniają nam niekiedy historię powołania do życia organizacji ziomkowskich. Tymczasem ta właśnie historia, atmosfera powstania i rodowód „führerów ziomkostw”, stanowi klucz do przewidywalności ich dalszego postępowania. W tych rozważaniach nie sposób pominąć osoby naczelnego ideologa i pierwszego ministra ds. wypędzonych - prof. dr. Theodora Oberlaendera, naukowca, specjalisty w sprawach Wschodu, nazisty, szpiega i zbrodniarza wojennego, odpowiedzialnego m.in. za mord polskich uczonych we Lwowie na początku lipca 1941 r.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Theodor Oberlaender urodził się w 1905 r. w Meiningen, w Turyngii. Nie wypędzono go więc z ojczyzny, ale po II wojnie światowej właśnie dzięki wypędzonym zrobił karierę polityczną. Nasuwa się pytanie, jaki mechanizm zadziałał, że Oberlaender wysunął się na czołowego ideologa i przywódcę wypędzonych. Odpowiedź daje krótki rys jego kariery.
Oberlaender obronił pracę doktorską w 1930 r. na Uniwersytecie Alberta w Królewcu. Jego specjalnością naukową były problemy agrarne w kontekście wyżywienia i gęstości zaludnienia, przy czym swoje rozważania ograniczał głównie do wschodnich landów Niemiec i państw ościennych. Tak ujęta specjalność naukowa dawała mu możliwość podróżowania do wszystkich krajów wschodnich, nie wyłączając ZSRR. Podróże te były, oczywiście, kamuflażem, gdyż już w 1933 r., będąc członkiem NSDAP, nawiązał ścisłą współpracę ze sztabem Rudolfa Hessa (wówczas zastępcą Hitlera) jako ekspert w sprawach Wschodu. Pełnił kierownicze funkcje i wykładał w różnych stowarzyszeniach, jawnie i niejawnie podległych Hessowi. Był organizatorem siatek szpiegowskich zarówno wśród mniejszości słowiańskich we wschodnich Niemczech, jak i wśród mniejszości niemieckiej na pograniczu Polski i krajów bałtyckich. Od sierpnia 1937 r. już oficjalnie pełnił różne funkcje w centrali Abwehry w Berlinie. Przeszedł przeszkolenie wywiadowczo-sabotażowe w szkole Abwehr II we Wrocławiu. Przed inwazją na Polskę uczył się języka ukraińskiego i prowadził rozmowy z Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów Bandery (OUN-B). Organizował i szkolił legion ukraiński, z którego wydzielono batalion Nachtigal, występujący w mundurach niemieckich.
W inwazji na ZSRR Oberlaender występował jako przedstawiciel Abwehr II. Do tej grupy wchodziła też 6-osobowa „delegacja” OUN-B, posiadająca gotową listę profesorów, którzy mieli być zamordowani. Grupa przeszła San k. Radymna i wkroczyła do Lwowa w nocy z 29 na 30 czerwca 1941 r. Przez następne kilka dni Ukraińcy z Nachtigal dokonywali masakry ludności żydowskiej.
30 czerwca Oberlaender prowadził rozmowy z metropolitą Andrzejem Szeptyckim, który w następnym dniu ogłosił wiernopoddańczy list pasterski. Niemcy, przy wsparciu wydzielonego z Nachtigal oddziału, pełniącego rolę tłumaczy i przewodników, aresztowali w nocy z 3 na 4 lipca 1941 r. 22 uczonych (w następnych dniach jeszcze 3) oraz 20 osób z ich rodzin. Aresztowani zostali rozstrzelani na stoku Wzgórz Wuleckich w obecności kilku oficerów, w tym Oberlaendera. Świadkowie obserwujący z ukrycia egzekucję mówią zgodnie, że po salwie padało 6 pojedynczych strzałów - to oficer dobijał ofiary. Który oficer? Osobista odpowiedzialność Oberlaendera i Kruegera (późniejszych organizatorów ziomkostw) za ten straszny mord jest bezsprzeczna. Okazuje się, że nie dla niemieckiego wymiaru sprawiedliwości.
Po wojnie Oberlaender zamieszkał w Bawarii, gdzie włączył się do prac organizacyjnych Niemców wysiedlonych z Polski i Czech. W 1950 r. powstał Block der Heimatvertriebenen und Entrechteten (BHE), czyli Blok Wypędzonych z Ojczyzny i Pozbawionych Praw. Rok później Oberlaender przewodniczył już bawarskiej BHE, zaś w 1954 r. stał na czele ogólnoniemieckiej partii GB/BHE. Został ideologiem wypędzonych, obrońcą demokracji i praw człowieka. W 1953 r. wygrał wybory do Bundestagu i w tym samym roku został ministrem federalnym ds. przesiedleńców. Powoli jednak gromadziły się chmury nad głową pana ministra: wyszły bowiem na jaw zbrodnie popełniane na Żydach i Polakach przez jednostki mu podległe. Pod naciskiem opinii publicznej podał się do dymisji. Wiedział jednak, że nigdzie nie zostawił pisemnego śladu swoich zbrodni, toteż z powodu braku dowodów, bo miejsce zagłady nie ma przecież wartości dowodu, nadprokurator Sądu Krajowego w Bonn uwolnił Oberlaendera od zarzutów popełniania zbrodni. Oberlaender zeznał, że Ukraińcy pełnili funkcje wartownicze, że w czasie jego pobytu we Lwowie nie padł ani jeden strzał i nikomu nie stała się krzywda, a jeśli były jakieś czyny niegodne, to w wyniku niezdyscyplinowania pewnych oddziałów (w domyśle ukraińskich). Niemcy wszelkimi sposobami nie chcieli dopuścić do procesu w sprawie mordu polskich uczonych ze względu na światową opinię publiczną. Można jednak dokonać następującego porównania: Oberlaender jako oficer polityczny oddziałów wkraczających do Lwowa w 1941 r. jest tak samo niewinny mordów popełnionych we Lwowie, jak niewinny jest oficer polityczny oddziału NKWD, dokonującego mordu na polskich oficerach w Katyniu.
„Oczyszczony” prof. Oberlaender wygrywa w 1963 r. wybory do Bundestagu. Bardzo dużo pisze, wykłada, bierze udział w zjazdach ziomkostw. Z wielu dostępnych dokumentów zacytuję niektóre „złote myśli” duchowego ojca wypędzonych:
„Rok 1943. Ludy Wschodu znały Niemców jako srogiego, lecz sprawiedliwego pana. Dlatego często go nie kochały, ale zawsze szanowały. Tylko ta ich postawa wewnętrzna umożliwi nam uporanie się z zadaniami kierowniczymi na Wschodzie”.
„Rok 1954. (...) droga do stron ojczystych będzie kiedyś wywalczona z narodami Wschodu. Chodzi o to, by dokonać zadania niesienia cywilizacji zachodniej dalej na Wschód. Chodzi o to, by wychować ludzi mających zdolności kolonizatorskie. O powrocie nie wolno marzyć, powrót trzeba planować”.
„Wygnanie z niemieckich obszarów wschodnich wyrównuje wszystkie niemieckie zbrodnie wojenne. Pod względem moralnym jesteśmy absolutnie skwitowani”.
Rumia jest miejscowością położoną 5 km od Gdyni. Tam, w rodzinie feldfebla Wilhelma Karla Hermanna, w 1943 r. przyszła na świat Erika, po mężu Steinbach. Ojciec Eriki pochodził z Hanau, matka z Bremy. Gdy w marcu 1945 r. wojska polskie i sowieckie zdobywały Gdynię, Hermannów już nie było w Rumi. Nikt ich nie wypędzał, zniknęli cichaczem z rdzennie polskiej ziemi i wrócili do swojej ojczyzny - do Hanau. Erika Steinbach, nigdy niewypędzana, piastuje dziś funkcję prezydenta Związku Wypędzonych (BdV).
Tak się składa, że pierwszymi wypędzonymi w II wojnie światowej byli Polacy z Gdyni i jej okolic. 8 października 1939 r. Hitler wydał dekret O omamieniu niemieckości, a już 15 października na ulicach Gdyni rozplakatowano „ogłoszenie” o konieczności opuszczenia miasta przez ludność polską.
Ogłoszenie to dotyczyło też innych miejscowości. Niemcy wkroczyli do Gdyni 13 września i natychmiast aresztowali i rozstrzelali w Piaśnicy 10 tys. gdynian - kwiat polskiej inteligencji. Oni się już nie upomną o odszkodowania, jak upomina się E. Steinbach. Z Gdyni i okolic wywieziono 100 tys. Polaków. Po wojnie wróciło zaledwie kilkanaście tysięcy. Nie zapominajmy też, że od 2 września 1939 r. działał obóz koncentracyjny ludności ziemi pomorskiej w Stutthof, w którym zginęło 85 tys. więźniów. Czy ich rodziny nie mają prawa do odszkodowań? E. Steinbach oraz Pruskie Powiernictwo Rudi Pavelka uważają bowiem, że prawa wypędzonych Niemców przechodzą na ich dzieci i wnuki.
Trzeba dokładnie przestudiować prawa Polaków do procesów cywilnych przeciwko państwu niemieckiemu o odszkodowania, np. dla dzieci za utracone dzieciństwo z powodu mordu na rodzicach. Wielkości odszkodowań nie są trudne do ustalenia. Oczywiście, sądy niemieckie będą te sprawy odrzucać, ale od czego mamy Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu!?
Może dobrze się stało, że Niemcy uchylili wieczko puszki Pandory. Odrzućmy zatem to wieczko całkowicie.
Opracowano opierając się na źródłach:
- Aleksander Drożdżyński i Jan Zaborowski: Oberlaender. Przez „Ostforschung”, wywiad i NSDAP do rządu NRF. Wydawnictwo Zachodnie Poznań, Warszawa 1960;
- Włodzimierz Bonusiak: Kto zabił profesorów lwowskich? KAW, Rzeszów 1989;
- Stowarzyszenie Gdynian Wysiedlonych, Wysiedlenia Polaków z Gdyni w latach 1939-1945 przez okupanta niemieckiego. Materiały z sesji popularnonaukowej 19 listopada 2002 r.;
- Stowarzyszenie Gdynian Wysiedlonych, Nasza odpowiedź Pani Erice Steinbach, Gdynia, 20 października 2003 r. (w formie listu otwartego).

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Shomali z Jerozolimy: złożona sytuacja przed Wielkim Tygodniem

2026-03-17 11:17

[ TEMATY ]

Jerozolima

Wielki Tydzień

bp William Hanna Shomali

złożona sytuacja

Vatican Media

Sytuacja w Ziemi Swiętej pozostaje bardzo trudna

Sytuacja w Ziemi Swiętej pozostaje bardzo trudna

W komentarzu, udzielonym mediom watykańskim, biskup pomocniczy łacińskiego patriarchatu Jerozolimy, William Hanna Shomali mówi o odłamkach pocisku, który spadł wczoraj na Bazylikę Grobu Bożego, a także o możliwych planach celebracji Wielkiego Tygodnia. Podkreśla złożoność sytuacji i prosi o modlitwę w intencji szybkiego zakończenia wojny - podaje Vatican News.

Wczoraj media obiegła informacja podana przez izraelską policję, o części zestrzelonego irańskiego pocisku, która spadła na Bazylikę Grobu Bożego w Jerozolimie. Świątynia, decyzją lokalnych służb, pozostaje zamknięta od 28 lutego.
CZYTAJ DALEJ

Hiszpania: rośnie liczba powołań do seminariów duchownych

2026-03-17 19:23

[ TEMATY ]

wiara

Hiszpania

kapłani

powołania

Adobe.Stock.

W seminariach duchownych na terenie Hiszpanii kształci się 1066 kleryków, czyli o 30 więcej w porównaniu z minionym rokiem, wynika z szacunków Konferencji Episkopatu Hiszpanii (CEE). Zgodnie z najnowszymi statystykami władz hiszpańskiego Kościoła w ciągu ostatniego roku do seminariów duchownych wstąpiło 201 mężczyzn, zaś 82 opuściło mury tych uczelni rezygnując z drogi kapłańskiej. W tym samym czasie 58 seminarzystów zakończyło kształcenie się w seminariach duchownych stając się kapłanami. Średnia wieku słuchaczy hiszpańskich seminariów wyższych to 27,5 lat.

Jak poinformował Florentino Pérez, dyrektor sekretariatu podkomisji ds. seminariów duchownych działającej w ramach Episkopatu Hiszpanii, obecnie decyzja w sprawie wstąpienia do seminarium duchownego jest „działaniem przeciwko głównemu nurtowi kultury” współczesnej. Dodał, że wystąpienie z uczelni przygotowującej do stanu kapłańskiego jest z kolei najczęściej podejmowana na pierwszych latach studiów. Sprecyzował, że w gronie 1066 kleryków dominują słuchacze seminariów diecezjalnych. Jest ich tam 854.
CZYTAJ DALEJ

Upamiętnienie ppłk. Stanisława Noworolskiego "Zwora"

2026-03-17 21:59

ks. Łukasz Romańczuk

Uroczyste odsłonięcie nowego nagrobka ppłk. Stanisława Noworolskiego ps. „Zwora” odbyło się na Cmentarzu św. Rodziny we Wrocławiu. Wydarzenie, zorganizowane przez wrocławski oddział Instytutu Pamięci Narodowej, miało szczególny charakter. Uroczystość zbiegła się z 80. rocznicą tragicznej śmierci oficera.

Nowy pomnik nagrobny oraz oznaczenie grobu insygnium „Grobu Weterana Walk o Wolność i Niepodległość Polski” stanowią symboliczne przywrócenie należnego miejsca w historii dla ppłk. Stanisława Noworolskiego. Podczas ceremonii wielokrotnie podkreślano, że pamięć o bohaterach nie powinna ograniczać się wyłącznie do najbardziej znanych postaci.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję