Reklama

Rozmaitości

Alkohol albo życie

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Różnie są nazywani - „żule”, „stojaki”, „smakosze”. Zobaczyć ich można we wszystkich miastach i miasteczkach Polski, bardzo wielu mieszka też na wsiach. Zazwyczaj są to mężczyźni w sile wieku, przed pięćdziesiątką, zdarzają się też znacznie młodsi, którzy niedawno skończyli dwadzieścia lat. Zwykle brudni, zarośnięci, z widocznymi brakami w uzębieniu. Kobiety rzadko przebywają w takim towarzystwie; a te, które się do nich przyłączają, są często wulgarne, o twarzach jak gąbka i z nieszczęściem w oczach. Każdy z nas widział takich ludzi, łatwo ich spotkać. Ich ulubionym miejscem są zazwyczaj bramy, gdzie potrafią stać godzinami w grupce lub samotnie.
Ludzie dobrze sytuowani na pozór nie mają z nimi nic wspólnego. Ciężko pracują, mają własne firmy, zajmują odpowiedzialne stanowiska, zatwierdzają ważne kontrakty. Nie mają większych problemów finansowych; stać ich na drogie trunki, często goszczą w pubach, do obiadu piją czerwone wino. Po pracy, po wielu męczących konferencjach, przychodzą do domu, włączają telewizor lub nastawiają relaksującą muzykę. Myślą sobie: jeden drink nie zaszkodzi. Sączą go ze szklaneczki wraz z żoną lub przyjaciółką, często również bez żadnego towarzystwa. Wizyty w supermarketach kończą lub zaczynają w dziale monopolowym. Wyszukują nieznane napoje alkoholowe, kupują też swoje ulubione. W piątek wieczorem przy kolacji otwierają butelkę, w sobotę rano muszą się „wyleczyć”, w ciągu dnia są na rauszu, wieczorem idą na całość, a w niedzielę biorą mocny środek na ból głowy. W poniedziałek przecież rozpoczyna się tyranie jak co tydzień.
Nie wszyscy, oczywiście, w ten sposób funkcjonują. Ale czy taki model życia należy do rzadkości?
Ilu jest takich ludzi w Polsce, wszystkich razem? Biednych pijaczków i bogatych alkoholików, tych bezrobotnych i tych pracujących, starszych i młodzieży. Obliczono kiedyś, że pięć milionów Polaków ma większe lub mniejsze problemy z alkoholem. Czy to jest margines, czy ogólnopolski problem?
Trzeźwymi bądźcie - pismo zajmujące się pomaganiem ludziom uzależnionym jest w tej sytuacji periodykiem bezcennym. Dwumiesięcznikowi, wydawanemu przez Ojców Kapucynów z Zakroczymia, patronuje Matka Boża z Gietrzwałdu, która w czasie objawień (jedynych zatwierdzonych przez Kościół na ziemiach polskich) wezwała do zachowania trzeźwości. Jednym z pierwszych, którzy podjęli inicjatywę propagowania trzeźwości, był bł. o. Honorat Koźmiński. Wraz z siostrami ze zgromadzania, jakie w tym celu powołał, o. Honorat zorganizował w Zakroczymiu herbaciarnię, którą usytuowano na wprost żydowskiej karczmy. Gietrzwałd jest do dziś miejscem, gdzie wielu uzależnionych przychodzi błagać Matkę Bożą o uwolnienie z nałogu. Ostatnią inicjatywą, która wyszła od młodych pielgrzymów gietrzwałdzkich, jest akcja Dwóch na jednego, polegająca na tym, że dwie osoby decydują się na abstynencję za jednego człowieka uzależnionego, do czasu, gdy zerwie on z nałogiem. Organizatorzy akcji uważają, że może to być prawdziwy ratunek dla zaniedbanych popegeerowskich wsi, których mieszkańcy wydają się być skazani na picie do końca życia.
Największą siłą dwumiesięcznika Trzeźwymi bądźcie są świadectwa alkoholików niepijących. Przeczytać więc można opis zmagań żony alkoholika, która szukając ratunku, udała się po radę do wróżki, wpędzając się w kolejne kłopoty i tragedie. Na szczęście, dzięki Opatrzności Bożej, odzyskała łaskę wiary i walczy o nawrócenie męża.
Trzeźwymi bądźcie zawiera ponadto propozycje rekolekcji, spotkań dla uzależnionych oraz tych, którzy pragną im poświęcić swój czas.

Informacje o piśmie „Trzeźwymi bądźcie” uzyskać można pod adresem: 05-170 Zakroczym, ul. O. Honorata Koźmińskiego 36,
tel./fax (0-22) 785-22-08
e-mail: oat@kapucyni www. opoka. org. pl

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wojna w Iranie: biskupi katoliccy ze wszystkich kontynentów apelują o dialog i potępiają akceptowalne „straty uboczne”

2026-03-05 19:11

[ TEMATY ]

apel

wojna

Iran

ABEDIN TAHERKENAREH/PAP

Po nalocie w centrum Teheranu w Iranie, 5 marca 2026 r.

Po nalocie w centrum Teheranu w Iranie, 5 marca 2026 r.

Od Zatoki Perskiej po Australię, od Stanów Zjednoczonych po Amerykę Łacińską, konferencje episkopatów i biskupi ze wszystkich kontynentów w podobny sposób zareagowali na atak zbrojny na Iran. W wielogłosie apeli wybrzmiewa wspólne wołanie: powstrzymać dalszą eskalację, chronić ludność cywilną i przywrócić dyplomacji jej rolę.

W głosie Kościoła na całym świecie rezonują słowa Leona XIV o tym, że „stabilności i pokoju nie buduje się wzajemnymi groźbami ani posługując się bronią, co sieje zniszczenie, ból i śmierć, ale jedynie poprzez rozsądny, autentyczny i odpowiedzialny dialog”. Papież wypowiedział je dzień po amerykańsko-izraelskim ataku na Iran i wszczętej przez niego kontrofensywie. W kolejnych dniach watykański sekretarz stanu przestrzegł, że wojny prewencyjne grożą podpaleniem świata. Kard. Pietro Parolin potępił też „podwójne standardy” społeczności międzynarodowej, gdzie niektóre ofiary cywilne uznaje się za zwykłe „straty uboczne”.
CZYTAJ DALEJ

Franciszkanin z Libanu: nie ma już bezpiecznego miejsca, klasztor w zasięgu czołgów

2026-03-05 14:25

[ TEMATY ]

Liban

wojna

PAP/EPA

Przy gorącej granicy dzielącej Liban i Izrael, gdzie konflikt jest najbardziej odczuwalny, znajdują się chrześcijańskie wioski, w tym Tyr, który, jak mówi ojciec Toufic Bou Merhi, jest już w zasięgu czołgów. Franciszkanin musiał ewakuować ludność, która po ataku Izraela schroniła się w tamtejszym kościele św. Józefa. „Ludzie są przerażeni, istnieją obawy, że siły izraelskie zajmą te tereny” - mówi zakonnik.

Parafia, którą kieruje ojciec Toufic, znajduje się na pierwszej linii frontu. Dwa lata temu doszło do tak wielkiej eskalacji konfliktu, że franciszkanie zmuszeni byli zamknąć klasztor w Tyrze i ewakuować się z mieszkańcami sąsiednich wiosek. Izraelska rakieta spadła kilkadziesiąt metrów od klasztoru, raniąc dzieci, które schroniły się pod ich opieką.
CZYTAJ DALEJ

ONZ: chrześcijanie najbardziej prześladowaną grupą religijną

2026-03-06 15:35

[ TEMATY ]

prześladowania chrześcijan

prześladowanie

Vatican Media

Blisko 400 milionów chrześcijan na świecie doświadcza prześladowań lub przemocy z powodu swojej wiary – alarmuje Stolica Apostolska. W 2025 roku prawie 5 tysięcy wiernych zostało zabitych tylko dlatego, że byli chrześcijanami. „W istocie trzynastu dziennie” – mówił w Genewie abp Ettore Balestrero, stały obserwator Stolicy Apostolskiej przy Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Watykański dyplomata zabrał głos podczas spotkania „U boku prześladowanych chrześcijan: bronić wiary i wartości chrześcijańskich”, zorganizowanego przez Zsófię Havasí, stałą przedstawiciel Węgier przy ONZ w Genewie. W swoim wystąpieniu wskazał, że chrześcijanie pozostają dziś najbardziej prześladowaną wspólnotą religijną na świecie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję