Ze wszystkich cmentarzy świata ten jest jedyny, trwający jakby w scenerii obrazu Böcklina Wyspa Umarłych.
Wenecka wyspa cmentarna św. Michała położona jest ok. 800 m od miasta, od nadbrzeża Fondamenta Nuove, z którego odbijają stateczki-tramwaje wodne i gondole. Niekiedy, przy czystym powietrzu, z Fondamenta Nuove widać cudowną panoramę ośnieżonych Alp, i w ten widok wpisuje się mur cmentarnej wyspy.
Od strony miasta do Fondamenta Nuove przylega ogromny i cudownie piękny kompleks renesansowy: dawna „Wielka «Szkoła» św. Marka”, dziś główny szpital kliniczny miasta. Przyległy wąski kanał i narożnik wspomnianego nadbrzeża szczelnie niemal wypełniają gondole, wśród nich te czarne, karawanowe, gotowe w każdej chwili do przyjęcia trumny.
Sama wyspa cmentarna św. Michała, ongiś miejsce przebywania zesłańców politycznych, ma regularny kształt geometryczny i jest otoczona ceglanym murem, schodzącym wprost do wód laguny. Zza tego muru rysują się smutno sylwetki cyprysów. Funkcję kościoła cmentarnego pełni renesansowy, jedyny na wyspie, kościół św. Michała ze strzelistą, gotycką jeszcze wieżą.
Kiedy dojeżdżałem tramwajem wodnym do wyspy, patrzyłem w urzeczeniu na jej zatopione w wodzie mury i na niewielką, półkolistą bramkę na poziomie wody, o podwójnych drzwiach. Wyobrażałem sobie, jak musi tam wpływać gondola z trumną. To wszystko razem robi naprawdę wielkie wrażenie. To jest przeżycie czegoś nieziemskiego, jakieś fizyczne wręcz otarcie się o tajemnicę śmierci.
Często staje mi w oczach przepiękna etiuda filmowa Jeana Cocteau, poświęcona Wenecji ujrzanej inaczej, i ta nieprawdopodobna wręcz sekwencja ze staromodną gondolą-karawanem ze srebrną czaszką na dziobie, kołyszącą się na falach laguny.
Moje przeżycia były skromniejsze, ale pozwoliły mi bardziej niż gdziekolwiek indziej zatopić się w tajemnicy śmierci.
„Dzięki wierze mogę iść naprzód i odnajdywać Jezusa wszędzie” – mówi 25-letni Jason, młody francuski katolik i absolwent studiów biznesowych. Podkreśla, że wiara pomaga mu przechodzić przez trudności, a spotkanie z Leonem XIV odczytuje jako wezwanie, by młodzi nie bali się głosić Ewangelii również poprzez codzienne życie.
Jason urodził się w Manchesterze, ale dorastał we Francji w katolickiej rodzinie. Przyznaje, że bycie młodym praktykującym katolikiem nie zawsze jest łatwe. Wsparciem jest dla niego wspólnota młodych, którzy co tydzień spotykają się, by rozmawiać o Jezusie i wierze.
Hiob odpowiada przyjaciołom zdaniem, które wyprzedza Pawła o wieki: „jakże człowiek może być przed Bogiem sprawiedliwy?” To pytanie procesowej rozpaczy. Cały rozdział dziewiąty jest zbudowany na obrazie niemożliwego procesu z Bogiem: „gdyby się ktoś z Nim prawował, nie odpowie raz jeden na tysiąc”. Hiob chciałby pozwać Boga przed trybunał, i natychmiast widzi absurd własnego pozwu. Strona przeciwna jest zarazem sędzią, a „któż Mu powie: Co czynisz?” Środek perykopy to hymn o potędze Stwórcy, włożony w usta cierpiącego. Bóg przenosi góry, wstrząsa ziemią, rozkazuje słońcu, „sam rozciąga niebiosa, kroczy po morskich głębinach”, czyni Niedźwiedzicę i Oriona. Hiob nie wątpi w moc Boga ani na chwilę. Jego dramat polega na tym, że moc widzi, a sprawiedliwości dostrzec nie może. „Choćbym miał słuszność, nie odpowiem, o litość będę błagał przeciwnika”. To jedna z najciemniejszych i najuczciwszych modlitw Starego Testamentu, wiara, która nie rozumie, a nie przestaje się zwracać do Tego, którego nie rozumie. Księga Hioba nie daje w tym miejscu odpowiedzi i liturgia też jej nie wymusza. Odpowiedź przyjdzie na końcu księgi w teofanii, a ostatecznie w Chrystusie, w którym Bóg sam stanął po stronie oskarżonego człowieka. Hieronim, dzisiejszy patron, który przełożył i tę księgę, wiedział z własnego niespokojnego życia, że z Bogiem się nie wygrywa procesu. Z Bogiem się wytrwa. Jego betlejemska grota, gdzie przez dziesięciolecia zmagał się ze słowem, tekstami i sobą samym, jest komentarzem do Hioba. Prawować się z Bogiem wolno, byle nie wypuścić Go z rąk.
Czy współczesna katecheza potrafi odpowiedzieć na pytania i potrzeby młodego pokolenia? Skąd bierze się dystans młodych wobec wiary i co możemy zrobić, aby go przełamać?
Podziel się cytatem
Rozmawiamy również o konsekwencjach rezygnacji z nauczania religii w szkołach i o tym, co taka zmiana może oznaczać dla wychowania oraz formacji młodego człowieka. Pojawia się także pytanie o to, kim powinien być współczesny katecheta i dlaczego sama wiedza nie wystarczy, jeśli nie towarzyszy jej autentyczne świadectwo życia.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.