Dla warszawiaka pamiętającego przedwojenny, okupacyjny, a nawet
powojenny wygląd Grobu Nieznanego Żołnierza widok obecny jest widokiem
smutnym i przykrym. Z monumentalnego mauzoleum, wkomponowanego we
wspaniałą kolumnadę, pozostał jedynie żałosny kikut. Wokół zionie
pustką. Obok Grobu dzieci jeżdżą na deskorolkach, pije się piwo i
sprzedaje lody. A przecież kiedyś było inaczej. Było to miejsce niejako
święte; mężczyźni odkrywali głowy, wojskowi salutowali, nie były
do pomyślenia żadne zabawy.
Myśl uczczenia bohaterstwa żołnierza polskiego pomnikiem
w Warszawie zrodziła się niemal zaraz po zwycięstwie nad bolszewikami.
Po paru działaniach wstępnych inicjatywę przejęło wojsko. Wojskowe
Biuro Historyczne ustaliło listę 15 pobojowisk z lat 1918-20, znajdujących
się na terenie ówczesnej Rzeczypospolitej. O wyborze miało zadecydować
losowanie. Odbyło się ono 4 kwietnia 1925 r. w Warszawie w obecności
wybitnych osobistości cywilnych i wojskowych oraz biskupa polowego
Stanisława Galla. Losowania dokonał ogniomistrz Józef Buczkowski,
jeden z najmłodszych kawalerów orderu "Virtuti Militari". Los padł
na Lwów, a wynik losowania spotkał się z powszechną aprobatą społeczną.
Ekshumacji dokonano 29 października spośród paruset bezimiennych
obrońców Lwowa. Ostatecznie wybrano zwłoki bez szarży, przy których
była tylko maciejówka z orzełkiem.
Niezwykle ceremonialne były uroczystości pogrzebowe we
Lwowie, na trasie przejazdu pociągu specjalnego oraz w Warszawie.
2 listopada w archikatedrze Mszę św. pogrzebową odprawił kard. Aleksander
Kakowski. Ceremoniom towarzyszyły niezliczone tłumy.
Grób uprzednio zaprojektował rzeźbiarz Stanisław Ostrowski.
Na ścianach arkad umieszczono tablice upamiętniające walki o niepodległość
w latach 1914-21. Mauzoleum było monumentalne i godne. Komunistyczne
władze PRL z powodów politycznych rozebrały kolumnadę i wypalone
skrzydła pałacu Saskiego. Usunięto ślady pomnika księcia Józefa Poniatowskiego,
który stał przed Grobem. Dziś, gdy odbudowano już wiele rozebranych
z tych samych powodów budowli, należy pilnie domagać się jak najszybszej
odbudowy całości otoczenia Grobu Nieznanego Żołnierza. Na szczęście
nie brak woli w tym kierunku.
Fragment należy do pieśni o Słudze Pana w części Izajasza powiązanej z końcem niewoli babilońskiej i z rodzącą się odbudową. Słowo „sługa” (’ebed) opisuje kogoś należącego do Boga i posłanego dla innych. Sługa słyszy: „Tyś sługą moim, Izraelu, w tobie się rozsławię”. Ciężar spoczywa na chwale Boga. Przymioty posłańca pozostają w tle. Nazwa „Izrael” nadaje postaci rys reprezentanta. Przez niego Pan odsłania sens istnienia swojego ludu. Powołanie „od łona matki” mówi o wyborze, który poprzedza ludzkie plany. Bóg „uformował”, „powołał” i „przywraca” (hebr. qārā’, yāṣar). Pierwsze zadanie dotyczy Jakuba i Izraela. Naród po wygnaniu potrzebuje zebrania, uzdrowienia pamięci i powrotu do przymierza. Potem rozlega się zdanie o poszerzeniu misji: „Ustanowię cię światłością dla pogan”. Brzmi też mocne „to za mało”. To zdanie odsłania miarę Bożej hojności. Widać porządek drogi: odnowa własnego domu i otwarcie na innych. „Poganie” to (goyim), narody żyjące poza Torą. Światłość (’ôr) w Biblii łączy się ze stworzeniem i z prowadzeniem w ciemności. Ona budzi życie, uczy drogi i daje odwagę. Proroctwo prowadzi aż „do krańców ziemi”, więc zbawienie otrzymuje wymiar powszechny. Zwrot „krańce ziemi” pojawia się w Psalmach jako obraz zasięgu panowania Boga. Sługa staje się miejscem, w którym Bóg bywa rozpoznany. Wybranie nabiera kształtu służby. W hebrajskim „zbawienie” (yeshu‘ah) nosi brzmienie bliskie imieniu Jeszua (Yēšûa‘). Tekst pokazuje Boga, który gromadzi swój lud i otwiera go na wszystkie narody, bez przemocy i bez triumfalizmu.
W związku z wysuniętym oskarżeniem wobec ks. Leona, emerytowanego proboszcza z Pionek sprawa została podjęta przez państwowy wymiar sprawiedliwości. Na skutek przeprowadzonego postępowania Sąd I oraz II instancji uniewinnił tego kapłana od zarzutu molestowania seksualnego osoby nieletniej. Sprawa ta była również przedmiotem postępowania kanonicznego, którego rezultat został przesłany do Dykasterii Nauki Wiary.
Jan Paweł II w Dolomitach z towarzyszami górskich wypraw: żandarm Egildo Biocca, ks. Stanisław Dziwisz i Angelo Gugel
Przez cały pontyfikat Jana Pawła II był „cieniem” Papieża - stał tuż obok niego, zawsze do dyspozycji, gdy zachodziła taka potrzeba. To Włoch z regionu Veneto Angelo Gugel. Na niezliczonej ilości zdjęć przy Ojcu Świętym widzimy tego dystyngowanego, elegancko ubranego mężczyznę, który pełnił funkcję papieskiego „aiutante di camera”, czyli kamerdynera, adiutanta.
Gugel towarzyszył Papieżowi podczas różnorodnych uroczystości i audiencji, w podróżach apostolskich ale także w chwilach odpoczynku zarówno w papieskim apartamencie jak i na wakacjach w Castel Gandolfo i w górach. Do historii przeszło jego zdjęcie na białym papieskim jeepie, gdy 13 maja 1981 r. podtrzymuje upadającego po zamachu Jana Pawła II.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.