I zaczęło się, to znaczy zaczął się rok, o którym od niedawna pisze się, że już dawno napisano, iż ma być ostatnim w dziejach naszej planety. Rok 2012 jest (nawet nie, że „ma być” - nie ma tu miejsca na wątpliwości) Rokiem Wielkiej Apokalipsy, której towarzyszyć będą wydarzenia rozliczne, a przykre w swych skutkach. Niemal wszyscy tak postanowili, a wszyscy rację muszą mieć: Majowie, którym przypisano tak precyzyjną datację (trudno orzec, czy oni sami potwierdziliby to dziś); wybitny fizyk Isaac Newton, acz co do jego wyliczeń krążą różne opinie i nie ma wyłącznie jednej obowiązującej (rozumieć z tego, iż można sobie wybrać odpowiednią dla siebie wersję); i znakomita większość gwiazd Hollywood (czy wszystkie - trudno stwierdzić, jednak patrząc po liczbie „produkcji” filmowych w tym temacie - niemało). Z całą pewnością dołączą do nich niebawem producenci zabawek, drobni sklepikarze, współczesne domy książki. W obliczu takiej rzeszy profetów (czy raczej wróżów i bajarzy) brakiem powagi i intelektualną kołtunerią musi zostać nazwana jakakolwiek próba podważania tak jednoznacznych i autorytatywnych wskazań najnowszego deadline. Tak więc, czy tego chcesz, czy nie - musisz wierzyć, a jeśli nie wierzysz - argumenty przedstawić na to trzeba: ich brak ośmiesza w obliczu zdroworozsądkowej większości.
I tak oto, ogarnięty pop-kulturową błyskotką świat oczekuje swego końca. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało dodać się ośmielę: patrząc na tę tandetę nie znajduje w sobie wiary, że zniknie ona 21 grudnia 2012 r. A szkoda…
To cud, że film taki jak ten może być oglądany i oklaskiwany zarówno przez katolików, jak i niewierzących. W tym tonie recenzowany jest hiszpański film "Los Domingos" - "Niedziele", który opowiada o poszukiwaniach sensu życia przez dziewczynę z pokolenia Z.
Produkcja, która zaskoczyła zsekularyzowaną Hiszpanię, jest opowieścią o jednej decyzji, która rozpala rodzinne konflikty, wydobywa na powierzchnię to, co długo było skrywane, i stawia bohaterów przed pytaniami, od których łatwo uciec, ale których nie da się przemilczeć.
To drugie pytanie, które Jezus zadaje Marii Magdalenie. "Kogo szukasz?". Nie dotyczy ono jednak tylko jej. Dotyczy każdego z nas!
Rzekł do niej Jezus: «Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?» Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: «Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę». (ZOBACZ WIĘCEJ: J 20,15).
Papież Leon XIV mianował nowego nuncjusza apostolskiego w Niemczech. Został nim holenderski arcybiskup Hubertus Matheus Maria van Megen, do tej pory reprezentujący Stolicę Apostolską w Kenii i Sudanie Południowym.
Hubertus (Bert) Matheus Maria van Megen urodził się 4 października 1961 roku w Eygelshoven koło Maastricht. Od 1987 roku jest księdzem diecezji Roermond. Uzyskał doktorat z prawa kanonicznego, a po ukończeniu Papieskiej Akademii Kościelnej rozpoczął w 1994 roku pracę w dyplomacji watykańskiej. Był sekretarzem nuncjatury: w Sudanie (1994-1998), w Brazylii (1999-2001), w Izraelu (2001-2004),a a następnie radcą nuncjatury na Słowacji (2004-2007) i przy przedstawicielstwie Stolicy Apostolskiej przy ONZ w Genewie (2007-2010). W 2010 roku został chargés d’affaires ad interim w Malawi.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.