Reklama

+++++++++++

Rodzino - bądź normalna!

Niedziela toruńska 46/2011

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Niechaj Święta Rodzina, ikona i wzór każdej ludzkiej rodziny, pomoże postępować każdemu w duchu Nazaretu; niech pomoże postępować każdej rodzinie pogłębić świadomość własnego posłannictwa w społeczeństwie i Kościele przez słuchanie słowa Bożego, modlitwę i braterskie współżycie! Niech Maryja, Matka pięknej miłości, i Józef, opiekun Odkupiciela, towarzyszą wszystkim swą stałą opieką
Bł. Jan Paweł II

W dniach 15-16 października w auli UMK w Toruniu odbyło się sympozjum „Rodzina inaczej” zorganizowane przez wspólnotę Domowy Kościół, Stowarzyszenie Rodzin Katolickich, Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży oraz Wspólnotę Akademicką „Bacówka”. Kilkunastu zaproszonych prelegentów (ks. prof. dr hab. Andrzej Zwoliński, ks. dr Piotr Pawlukiewicz, ks. prof. dr hab. Czesław Kustra, Małgorzata Nawrocka, Magdalena i Piotr Ogrodowczyk, Ireneusz Rogala, dr Jolanta Próchniewicz, Beata i Tomasz Strużanowscy, Anna Wiśniewska i ks. dr Andrzej Wachowicz) podjęło szereg tematów diagnozujących stan polskiej rodziny oraz wyzwania i zagrożenia przed nią stojące. Co najważniejsze we wszystkich wystąpieniach przewijała się jednocześnie pozytywna wizja zasad, którymi powinna kierować się rodzina katolicka. Sympozjum poprowadził Grzegorz Górny z katolickiego portalu internetowego Fronda, a w przerwach między wykładami wystąpił zespół „Bacówka” (w sobotę „dowodził” nim rekolekcjonista świecki i muzyk zespołu „Skaldowie” Jan Budziaszek). Były też czynne stoiska licznych wydawnictw katolickich.

Co to znaczy „normalna rodzina”?

Reklama

Otwierając sympozjum, jego inicjatorzy i główni organizatorzy Maria i Wiesław Skwirowie podkreślili: - Rodzina inaczej to normalna rodzina. „Normalna” to znaczy taka, która urzeczywistnia Boży zamysł o rodzinie. Prawdę o normalnej rodzinie trzeba głosić i manifestować, jak się da, bo przyszły takie czasy, że o normalność musimy walczyć. Chcemy, aby prawda o rodzinie, świętości małżeństwa, wychowywaniu dzieci przez oboje rodziców (ojca i matkę), odpowiedzialności ojca za rodzinę, poszanowaniu wartości chrześcijańskich w rodzinie docierała do szerokiej rzeszy ludzi, utrwalając się w ich umysłach i sercach.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Sakrament małżeństwa, „żyli długo i szczęśliwie”

Chrześcijańskie małżeństwo to takie, do którego mąż i żona zapraszają Chrystusa jako Tego, z którego chcą czerpać siły do codzienności i którego chcą naśladować zarówno w okazywaniu sobie miłości, jak i w dźwiganiu krzyża. Wielka miłość na początku, uwieńczona hucznym ślubem, a potem… powolne staczanie się w szarość lub (co dziś przeradza się w plagę) równie huczny, szybki rozwód nie mieszczą się w Bożym modelu małżeństwa.
Wśród wielu przyczyn takiego stanu rzeczy należy wymienić jedną - brak wiary polegającej na żywej relacji z Bogiem i płynącą stąd niezdolność do ofiarności wobec drugiego człowieka. Jesteśmy „nijacy”, niezdolni do wysiłku, opanowania przepełniającego nas egoizmu, a jednocześnie odpychamy od siebie Boga, z którego moglibyśmy zaczerpnąć siłę. Powszechnym problemem jest tworzenie fałszywego obrazu siebie. Zranieni na jakimś etapie życia, na użytek samych siebie i innych ludzi wytwarzamy fałszywe „ja”, wskutek czego nie potrafimy nawiązać relacji z Bogiem, który przemawia wyłącznie do naszego prawdziwego „ja”.

Adamie, gdzie jesteś?, czyli… kryzys męskości

Reklama

„Gdzie te chłopy?” - pytała kiedyś w znanej piosence Danuta Rinn. Dziś niełatwo znaleźć mężczyznę, który na każdej płaszczyźnie - nie tylko finansowej - udźwignie ciężar odpowiedzialności za swoje małżeństwo i rodzinę. W mediach lansowany jest inny ideał: to macho - mężczyzna twardy, unikający okazywania wrażliwości, emocjonalności, dążący do władzy, prestiżu, sukcesu, bezwzględny, eliminujący przeciwników na szczeblach wiodących do kariery. A w życiu codziennym często okazuje się, że ów „macho” to w gruncie rzeczy mężczyzna miękki, słaby psychicznie, poddający się okolicznościom, ulegający namiętnościom, nieodpowiedzialny, niezdolny do wchodzenia w głębsze relacje.
Nijakość mężczyzn przejawia się w braku cech męskich w stosunku do kobiet; nie ma w nich opiekuńczości, umiejętności zapewnienia poczucia bezpieczeństwa, gotowości wysłuchania, okazania czułości; z drugiej strony brakuje im też poczucia, że kobiety ich podziwiają, że zawsze są po ich stronie, że liczą na ich roztropność, odpowiedzialność, przemyślność, odwagę. Zamiast tego słyszymy niekiedy wyznania żon: „Mam dwoje dzieci - synka i męża”.

Jak wychować prawdziwego mężczyznę?

Męska duchowość nie zrodzi się w wyniku lektury odpowiednich książek czy słuchania wykładów; tu trzeba żywego wzoru, który chłopcu i dorastającemu młodzieńcowi może dać tylko jedna osoba: własny ojciec. Nauka przez naśladowanie - oto jedyny model, który się sprawdza.
Jakie zadania stoją przed mądrym, skutecznym, dobrym ojcem? Nauczyć syna rozróżniania dobra i zła, ukształtować go jako człowieka kierującego się sumieniem; wprowadzać go w modlitwę, życie duchowe; nauczyć niekonsumpcyjnego podejścia do życia; dać mu wzór mężczyzny, czyniąc to przez przykład, a nie moralizowanie, za którym nie idą czyny; nawiązywać kontakt emocjonalny z synem; uczyć chłopca zachowań typowych dla mężczyzny, np. odwagi, zaangażowania i odporności; wprowadzać go w typowo męskie zainteresowania i hobby; wprowadzać syna w sytuacje nowe i trudne w życiu, dając mu jednocześnie wsparcie; być wymagającym, ale nie krzywdzić dziecka ani go nie wyśmiewać; uczyć go właściwego odniesienia do kobiet; okazywać szacunek swojej żonie i córkom, ukazując synowi wzór stosunku mężczyzny do kobiety; być głową rodziny, pozostając autonomicznym podmiotem wobec żony, własnej matki, teściowej.

Jak kobieta może zrobić karierę, nie krzywdząc dzieci?

Reklama

Media kreują model kobiety wyzwolonej: konsumentki, uciekającej od „pieluch”, oczekującej od mężczyzny nie opieki, lecz zabawy; kobiety, która nie widzi w mężczyźnie żywiciela, obrońcy i wojownika. Dziś 80% Polek uważa, że powinny pracować i być niezależne finansowo od mężczyzny. Do podejmowania pracy zarobkowej zmusza je także brak mądrej, prorodzinnej polityki ze strony państwa, które woli otwierać kolejne żłobki i przedszkola. Zamiast doceniać ich pracę, która ma swoją wartość (w tym również dającą się przeliczyć na konkretne pieniądze), nazywa się je „kurami domowymi”. Milcząco aprobuje się przy tym sytuację, w której kobieta zawodowo czynna haruje na dwa etaty: w pracy i domu…
A przecież - i wybrzmiało to mocno podczas toruńskiego sympozjum - nie ma nic ważniejszego niż drugi człowiek uosobiony we własnym dziecku. Po co powierzać jego wychowanie podwykonawcom, skoro mogę to dużo lepiej zrobić sama? - pytają matki, które wraz ze swoimi mężami podjęły decyzję, iż zrobią karierę właśnie jako… żony i matki.
Macierzyństwo to trud, często ponad siły. Można przyjąć ten trud pod warunkiem, że kobieta odkryje, iż jest ukochaną, piękną, wybraną córką Boga. Dopiero wówczas żona i matka gotowa jest zaakceptować słowa Jezusa mówiące o tym, że kto chce iść za Nim, ma wziąć swój krzyż i naśladować Go.

Wychowanie - sprawa rozumu i serca, a nie przypadku

W wychowaniu, jak w każdym innym działaniu ludzkim, trzeba wiedzieć, do jakiego celu zmierzamy. Tymczasem wielu rodziców cechuje postawa tułacza, przemieszczającego się w sposób przypadkowy, bez wizji, dokąd chce dotrzeć. A przecież wychowanie ma swój cel - jest nim przekazanie młodemu pokoleniu tych wartości, które są dla mnie ważne. Aby jednak ów przekaz się dokonał, trzeba spełnić dwa warunki: przekazywać wartości mimochodem, będąc z dziećmi (a nie przez serwowane w wolnej chwili „kazania”) oraz trzeba samemu nosić te wartości w sercu.

Media wychowują (?) nam dzieci

Wychowanie naszych dzieci oddajemy mediom. Walkowerem. Nie obwiniajmy mediów za ich destrukcyjny wpływ na młode pokolenie; trudno mieć do nich pretensje, że korzystając z naszego lenistwa, robią w ten sposób ogromne pieniądze.
Pamiętajmy, że telewizji, którą statystyczny Polak ogląda przez ponad 4 godziny dziennie (i wierzy w to, co ona przekazuje), z definicji nie interesuje prawda. Jeśli stacja telewizyjna chce przyciągać widzów, musi kłamać na różne sposoby: przez wysuwanie informacji nieistotnych przed ważne, przez nadmiar informacji, przemilczanie pewnych tematów, a przede wszystkim przez zasadę SMS: sensacja-muzyka-seks. Telewizja niszczy relacje personalne w naszych rodzinach; mamy czas na ulubiony serial czy mecz, ale na pogłębioną rozmowę z dzieckiem - nie.
- Głupotą jest oddać dzieci na wychowanie telewizji - usłyszeli uczestnicy sympozjum. Otrzymali też dwie rady - korzystaj z TV jak z odkurzacza: włącz, zrób swoje i wyłącz; telewizor lub komputer nigdy nie mogą być ważniejsze od osoby.
Kto cię wychowuje? - taki był sens pytania, dostosowanego do możliwości dzieci i młodzieży, postawionego w ramach badania socjologicznego. 61% jego uczestników odpowiedziało - telewizja; 55% - rówieśnicy; 37% - filmy wideo i gry komputerowe; 31% - czasopisma dla nastolatków; 27% - szkoła; 14% - Kościół. Na rodziców wskazało 44% badanych. Ten ostatni wynik, żenująco słaby, i tak plasuje polskich rodziców na stosunkowo wysokim miejscu w Europie.

Bądź wierny - idź tą drogą…

Za swoiste podsumowanie niech posłuży zaprezentowana na sympozjum lista czynników, które spajają rodzinę: miłość okazywana sobie wzajemnie przez męża i żonę; wspólne życie religijne; modlitwa rodzinna, rodzinne uczestnictwo w Eucharystii, rozmowy podejmujące problemy życia duchowego; podtrzymywanie tradycji domowych (święta, uroczystości rodzinne, zwyczaje); wspólne pasje, zainteresowania, razem spędzany czas; dostępność rodziców; pewność w dzieciach, które wiedzą, że mają prawo do czasu i uwagi swoich rodziców, że mogą do nich zwrócić się z każdym problemem.

Dla zainteresowanych istnieje możliwość zakupu filmu z tego wydarzenia. Film składa się z dwóch płyt DVD i kosztuje 25 zł. Dochód ze sprzedaży posłuży na spłacenie kosztów związanych z organizacją sympozjum. Film można zamawiać pod numerem telefonu 509-300-363 (Krzysztof Kosiarski), poprzez e-mail: krzysztof@kdfilm.pl lub osobiście w pracowni fotograficznej przy Rynku Staromiejskim 10 w Toruniu.

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Obrońca ks. Olszewskiego: Niszczeje dzieło, które zaczął budować ks. Michał

2026-04-07 10:26

[ TEMATY ]

budowa

Ks. Michał Olszewski

niszczeje dzieło

sinusoida

Telewizja wPolsce24

Mec. Krzysztof Wąsowski

Mec. Krzysztof Wąsowski

„To jest jak sinusoida, bo (…) każdy miły gest policjanta na dozorze, czy jakichś ludzi, których ks. Michał Olszewski spotyka tam, gdzie mieszka, od razu napawa go totalnym optymizmem, a z drugiej strony, jest taki zjazd i straszny dół, kiedy on sobie znowu uświadamia to, co go spotyka, czyli skrajna niesprawiedliwość i nieuczciwość” - powiedział mec. Krzysztof Wąsowski na antenie telewizji wPolsce24 pytany o stan zdrowia ks. Michała Olszewskiego.

Mec. Wąsowski był gościem programu „Wierzbicki i Biedroń mówią jak jest”. W rozmowie przyznał, że miał nadzieję, iż uda się namówić księdza Michała na wywiad, ale jest jeszcze na to za wcześnie. Nie miał też dobrych wiadomości podkreślając zmienny stan samopoczucia, w jakim znajduje się kapłan:
CZYTAJ DALEJ

Od Niedzieli Palmowej po wielkanocne „Urbi et Orbi”. Papież Leon XIV wołał tylko o jedno

2026-04-07 18:40

[ TEMATY ]

pokój

modlitwa o pokój

wołanie o pokój

Leon XIV

Vatican Media

Od Niedzieli Palmowej po wielkanocne „Urbi et Orbi” Papież Leon XIV konsekwentnie prowadził Kościół ku jednemu wezwaniu: odłożyć broń, przerwać spiralę przemocy i pozwolić, by pokój Chrystusa przemienił ludzkie serca. W kolejnych celebracjach i wystąpieniach przypominał, że wojna uderza przede wszystkim w niewinnych, a prawdziwy pokój nie jest jedynie uciszeniem oręża, lecz rodzi się z miłości, dialogu i służby - przypomina Vatican News.

Już na początku Wielkiego Tygodnia Papież wskazał, że w wołaniu Ukrzyżowanego słychać „płacz tych, którzy są zdruzgotani, pozbawieni nadziei, chorzy i samotni” oraz „jęk boleści wszystkich tych, którzy są uciskani przez przemoc oraz wszystkich ofiar wojny”.
CZYTAJ DALEJ

Bitwa wodna na łódzkim Manhattanie

2026-04-07 16:00

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Marek Kamiński

Bitwa wodna na łódzkim Manhattanie

Bitwa wodna na łódzkim Manhattanie

Tradycja polewania się wzajemnie wodą w Wielkanocny Poniedziałek przetrwała do dziś. Śmigus Dyngus to oblewanie się wodą jeden drugiego. Kultywuje się tę zabawę na łódzkim Manhattanie.

Już po raz trzeci odbyła się tutaj Galanta Bitwa Wodna. - Piękna tradycja połączona z super zabawą. Jak pamiętam z dzieciństwa biegałem po osiedlu, wtedy jeszcze z wiadrami i z grupą chłopaków. Nie było to takie ucywilizowane jak dzisiaj. Teraz na Manhattanie mamy prawdziwą bitwę wodną w centrum miasta, blisko ul. Piotrkowskiej. Każdy może wziąć udział, przychodzi ze swoim sprzętem, a my mamy balony z wodą i pamiątkowe koszulki – powiedział Marcin Gołaszewski radny Rady Miejskiej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję