Reklama

Aby książka była wciąż czytana

Niedziela łódzka 39/2011

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

KS. WALDEMAR KULBAT: - Archidiecezjalne Wydawnictwo Łódzkie funkcjonuje od 25 lat, w tym 24 lata pod kierownictwem Księdza Dyrektora. Jakie były początki Wydawnictwa?

KS. JÓZEF JANIEC: - Biskup Władysław Ziółek zaraz na początku sprawowania urzędu ordynariusza powołał Wydawnictwo w naszej diecezji, uznając, że naszej diecezji jest ono z wielorakich powodów potrzebne, między innymi i z tego powodu, że nasze miasto jest wielkim ośrodkiem akademickim. Były to jeszcze czasy PRL-u. Możliwości działania wówczas były bardzo ograniczone, choćby dlatego że książki można było wydawać tylko w ramach przydzielonego papieru (Wydawnictwo otrzymywało w latach 1986-1990 ok. 12 ton na rok). Nie było to dużo, gdyż trzeba było wydrukować stałe pozycje, jak „Wiadomości Diecezjalne Łódzkie”, modlitewnik pierwszokomunijny „Panie mój”, katechizmy. Niewiele więc zostawało na nowe tytuły. Gdy dołoży się do tego problemy z cenzurą oraz długim cyklem drukarskim, można zrozumieć, jak trudno było wtedy „rozwinąć skrzydła”. Na szczęście 3 lata po powstaniu Wydawnictwa czasy PRL-u się skończyły i mimo początkowych zewnętrznych ograniczeń działalności wydawniczej zdobyliśmy niezbędne doświadczenia wydawców, by następnie móc funkcjonować w nowych realiach.

- Czy mógłby Ksiądz wymienić najistotniejsze dokonania?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- W swoim dorobku do 31 sierpnia 2011 r. mamy wydanych 271 tytułów książkowych, z tego 259 ukazało się w ostatnich 20 latach. Największe zainteresowanie książką katolicką dało się zauważyć w czasie przeobrażeń ustrojowych w naszym kraju, tj. w latach 1990-1993. Wydawnictwo wydawało wówczas niezwykle poczytną serię „Żyć Dobrą Nowiną” związaną z Ruchem Odnowy w Duchu Świętym (seria ta jest kontynuowana przez Wydawnictwo Ośrodka w Duchu Świętym), jedna z książek tej serii Thomasa Forresta i José H. Prado Floresa „Jezus Chrystus uzdrowiciel mojej osoby” osiągnęła nakład 65 tys. egz. Jest to do chwili obecnej nasz rekordowy nakład, bo nie uwzględniam corocznie wydawanego w nakładzie kilkudziesięciu tysięcy modlitewnika pierwszokomunijnego „Panie mój”. Nie sądzę, by ten rekord z 1991 r. był obecnie do pobicia, gdyż czytelnictwo książek nie tylko katolickich w ostatnich latach nieustannie maleje. Dzisiaj wydanie tytułu w nakładzie 2 tys. i sprzedaż go w ciągu pół roku należy uznać za wielki sukces. Trafiona, jeżeli chodzi o zapotrzebowanie czytelników, okazała się także seria dotycząca postaci Ojca Pio. Zaczęliśmy ją wydawać w 1996 r., na wiele lat przed beatyfikacją i kanonizacją Stygmatyka z Pietrelciny. W ramach tej serii ukazało się 13 tytułów, w tym czterotomowe wydanie Listów Ojca Pio, po raz pierwszy wydanych w Polsce. Wszystkie te książki przetłumaczone zostały przez panią Bożennę Winczyk-Sowę, która jest bardzo zafascynowana obecnie już świętym Ojcem Pio. Mamy również bardzo znaczący dorobek w wydawaniu publikacji naukowych, będących m.in. efektem organizowania corocznych interdyscyplinarnych konferencji przez Uniwersytet Łódzki i Wyższe Seminarium Duchownego w Łodzi. Referaty wygłoszone na tych konferencjach były później przez Wydawnictwo publikowane. W ten sposób powstało 16 bardzo obszernych tomów, stanowiących serię Uniwersytet Kościołowi Łódzkiemu. Mamy w swoim dorobku wydawniczym prace habilitacyjne kapłanów nie tylko z archidiecezji łódzkiej zaangażowanych w pracę naukową na katolickich uczelniach w całym kraju.

- Jakie wyzwania okazały się najtrudniejsze?

Reklama

- Ja na szczęście nie miałem zbyt wielkich barier do pokonania. Od podstaw organizował Wydawnictwo pierwszy jego dyrektor, ks. Kazimierz Gawroński, wspomagany przez sekretarza Sławomira Zielkowskiego. Mogę mówić jedynie o dwóch poważnych trudnościach. Pierwsza związana była z brakiem właściwego przygotowania zawodowego do powierzonej mi przez Biskupa funkcji dyrektora Wydawnictwa. Pomocą okazały się podyplomowe studia z bibliotekoznawstwa i informacji naukowej na Uniwersytecie Łódzkim oraz praca w bibliotece Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi. Trzeba było jednak nauczyć się wszystkich procedur wydawniczych, zatwierdzać teksty w cenzurze państwowej, opracować plan wydawniczy na następny rok, który trzeba było zatwierdzić w ówczesnym Ministerstwie Kultury i Sztuki i później dokładnie go realizować, gdyż tylko te tytuły można było wydawać, które były w ministerstwie zatwierdzone i tylko we wskazanym wcześniej nakładzie. Poza tym tylko na książki ujęte w zatwierdzonym planie można było w Grafpapierze (centralnym dystrybutorze papieru na cały kraj) „wyżebrać” papier. Mówię „wyżebrać”, bo mimo że papier był przyznany, nie znaczyło to, że można go było bez problemu nabyć.
Druga trudność to przestawienie Wydawnictwa na nowy system funkcjonowania po zmianach ustrojowych w 1989 r. Branża wydawniczo-księgarska jako jedna z pierwszych poddała się urynkowieniu. Trzeba było działać szybko, żeby wykorzystać zupełnie nowe możliwości.
Nie jestem zadowolony z tego, co udało się wtedy zrobić, zabrakło może umiejętności menedżerskich potrzebnych na tamten czas. Oto przykład, począwszy od stycznia 1994 r. Wydawnictwo podjęło próbę wydawania miesięcznika społeczno-kulturalnego „Widoki”. Niestety, mimo że był redagowany społecznie przez młodych ludzi z kręgu Duszpasterstwa Akademickiego „Piątka” oraz Stowarzyszenia Katolickiej Młodzieży Akademickiej, mimo że miał wystarczająco dobre oceny co do treści oraz formy edytorskiej, to ze względu na brak umiejętnej promocji oraz wystarczających funduszy trzeba było w czerwcu 1995 r. wstrzymać wydawanie tego interesującego i sądzę potrzebnego pisma. „Widoki” to dzieło właściwie jednego człowieka, pasjonata, Łukasza Głowackiego, obecnie dyrektora Radia Plus Łódź. Pisał teksty, opracował szatę graficzną pisma i sam składał je na komputerze.
Jednak Wydawnictwo w nowe czasy weszło w nie najgorszej kondycji. Przede wszystkim za aprobatą Arcybiskupa Łódzkiego udało mi się stworzyć niezbędny do funkcjonowania Wydawnictwa zespół do opracowania redakcyjnego, składu komputerowego i sprzedaży. W 1990 r. rozpoczęliśmy komputeryzację Wydawnictwa, a obecnie jest wyposażone w dobry sprzęt i profesjonalne oprogramowanie.

- Co na dzisiejszy czas wydaje się być głównym zadaniem Wydawnictwa?

Reklama

- Głównym zadaniem jest nadal wydawanie publikacji związanych z życiem Kościoła łódzkiego, jego historią i aktualną działalnością (np. „Wiadomości Archidiecezjalne Łódzkie”, informatory o archidiecezji, rocznik „Łódzkie Studia Teologiczne” itp.) oraz zgodnie z posłannictwem Kościoła szeroko rozumiana ewangelizacja i propagowanie kultury chrześcijańskiej poprzez książkę. I tak jak szerokie jest pojęcie kultury chrześcijańskiej (otwartej na wszystkie sprawy duchowe człowieka), tak też szeroki powinien być moim zdaniem zakres tematyczny publikacji naszego Wydawnictwa. Człowiek ze swymi potrzebami duchowymi w takim czasie jak 25 lat raczej nie zmienia się, zmieniają się tylko uwarunkowania, w których żyjemy i działamy i to one przesądzają czasami o naszym sposobie funkcjonowania i oddziaływania.
Wydawnictwo ma niemałe zasługi w komputeryzacji Kurii i parafii, gdyż komputeryzacja w Wydawnictwie została przeprowadzona najwcześniej. Z chwilą, gdy w 1990 r. zaistniały możliwości wydawania gazetek parafialnych, wielu proboszczów właśnie u nas zasięgało rady, jak taką gazetkę redagować, jak samemu ją na komputerze składać, gdzie drukować. Niekiedy były opracowywane w Wydawnictwie. Osobiście, bardzo bym pragnął, aby Wydawnictwo przyczyniało się swymi publikacjami do rozwoju myśli chrześcijańskiej i kształtowania kultury w Kościele łódzkim.

- Od wielu lat Wydawnictwo pracuje w prawie niezmienionym składzie. Czy mogę prosić o kilka słów na temat zespołu, jaki tworzycie?

- Co do liczby osób jest to skład wystarczający, aby Wydawnictwo mogło funkcjonować. Od 1997 r. pracuje w Wydawnictwie w niezmienionym składzie 5 osób. Poza mną w Wydawnictwie pracują: Maria Barbara Libiszowska (redaktor Wydawnictwa), Anna Dorynek (skład komputerowy), Bogusława Augustyniak (sekretariat), Cezary Wyka (marketing). Chcemy dobrze służyć Kościołowi lokalnemu, a zarazem nie rezygnować z wydawania publikacji religijnych o charakterze powszechnym. Oczywiście najważniejsze jest, jaki zespół stanowimy w sensie osobowym: jakie mamy kwalifikacje, umiejętności, czy potrafimy ze sobą współdziałać. Z satysfakcją stwierdzam, że wszyscy na miarę swoich możliwości z zaangażowaniem wypełniają powierzone im zadania, że cenią sobie tę pracę. Dla mnie najważniejsze jest, by towarzyszyła nam świadomość, że praca w wydawnictwie katolickim jest nie tylko źródłem zarobku, ale także pewną misją w upowszechnianiu nauki Kościoła, misją, w której każdy z nas uczestniczy. Z pewnością musimy swoją pracę nieustannie doskonalić, by podnosić poziom edytorski naszych książek.

- Jubileusz sprzyja patrzeniu wstecz, ale zawsze jest to również okazja do snucia planów. Jak one przedstawiają się na najbliższy czas?

- Mamy utrwaloną w naszej polskiej kulturze mickiewiczowską zasadę „mierz siły na zamiary, a nie zamiar według sił”, ponieważ nie mam przekonania do ekstremalnych zachowań, chcę te dwie biegunowe postawy pogodzić, czyli patrzeć w przyszłość realistycznie. Na pewno zależy mi bardzo na dalszym rozwoju Wydawnictwa zarówno co do zakresu wydawanych publikacji, ich jakości oraz formy, a także ich upowszechnienia. Właśnie w promocji wydawanej książki dostrzegam największe dla siebie i dla naszego Wydawnictwa wyzwanie. Dziś nie jest trudno znaleźć mądry i pożyteczny tekst dla naszego życia duchowego i wydać go, trzeba jeszcze umieć tę wartościową książkę wypromować, aby ludzie dowiedzieli się o niej i chcieli ją przeczytać. Wydrukowanie książki i wstawienie jej do księgarni już nie wystarcza, choćby z tego powodu, że książka musi wygrać konkurencję z ogromną ilością innych towarów kusząco reklamowanych na rynku. Właśnie w tym zakresie mamy najwięcej do zrobienia w naszym Wydawnictwie. Choć już od 10 lat sprzedajemy książki poprzez Internet, to jednak tę formę trzeba jeszcze udoskonalić, zwłaszcza przez opracowanie nowej strony www o Wydawnictwie. Co do planów wydawniczych na najbliższy czas, to myślę przede wszystkim o pierwszym audiobooku. Jest już na ukończeniu. Będzie można posłuchać Listów Ojca Pio. Chciałbym, by ta nowoczesna forma książki do słuchania ukazała się na jubileusz Wydawnictwa. Być może się uda. Myślę też o wydaniu w podwójnej formie drukowanej i elektronicznej naszego obszernego Informatora o archidiecezji łódzkiej, tradycyjnie wydawanego co 5 lat. Pozostałe publikacje, które czekają na opracowanie, jak choćby książka dedykowana naszemu zasłużonemu historykowi, ks. inf. Stanisławowi Gradowi, to już dla nas klasyka. Myślimy o tych przedsięwzięciach z nadzieją, że książka nie zostanie wyparta przez inne media. Mam nadzieję, że ludzie nadal będą czytać książki.

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zasłonięty krzyż - symbol żalu i pokuty grzesznika

Niedziela łowicka 11/2005

[ TEMATY ]

Niedziela

krzyż

Wielki Post

Karol Porwich/Niedziela

Wielki Post to czas, w którym Kościół szczególną uwagę zwraca na krzyż i dzieło zbawienia, jakiego na nim dokonał Jezus Chrystus. Krzyże z postacią Chrystusa znane są od średniowiecza (wcześniej były wysadzane drogimi kamieniami lub bez żadnych ozdób). Ukrzyżowanego pokazywano jednak inaczej niż obecnie. Jezus odziany był w szaty królewskie lub kapłańskie, posiadał koronę nie cierniową, ale królewską, i nie miał znamion śmierci i cierpień fizycznych (ta maniera zachowała się w tradycji Kościołów Wschodnich). W Wielkim Poście konieczne było zasłanianie takiego wizerunku (Chrystusa triumfującego), aby ułatwić wiernym skupienie na męce Zbawiciela. Do dzisiaj, mimo, iż Kościół zna figurę Chrystusa umęczonego, zachował się zwyczaj zasłaniania krzyży i obrazów. Współczesne przepisy kościelne z jednej strony postanawiają, aby na przyszłość nie stosować zasłaniania, z drugiej strony decyzję pozostawiają poszczególnym Konferencjom Episkopatu. Konferencja Episkopatu Polski postanowiła zachować ten zwyczaj od 5 Niedzieli Wielkiego Postu do uczczenia Krzyża w Wielki Piątek. Zwyczaj zasłaniania krzyża w Kościele w Wielkim Poście jest ściśle związany ze średniowiecznym zwyczajem zasłaniania ołtarza. Począwszy od XI wieku, wraz z rozpoczęciem okresu Wielkiego Postu, w kościołach zasłaniano ołtarze tzw. suknem postnym. Było to nawiązanie do wieków wcześniejszych, kiedy to nie pozwalano patrzeć na ołtarz i być blisko niego publicznym grzesznikom. Na początku Wielkiego Postu wszyscy uznawali prawdę o swojej grzeszności i podejmowali wysiłki pokutne, prowadzące do nawrócenia. Zasłonięte ołtarze, symbolizujące Chrystusa miały o tym ciągle przypominać i jednocześnie stanowiły post dla oczu. Można tu dopatrywać się pewnego rodzaju wykluczenia wiernych z wizualnego uczestnictwa we Mszy św. Zasłona zmuszała wiernych do przeżywania Mszy św. w atmosferze tajemniczości i ukrycia.
CZYTAJ DALEJ

Portugalia: kilkadziesiąt tysięcy młodych katolików bierze udział w wielkopostnych spotkaniach

2025-04-04 16:15

[ TEMATY ]

rekolekcje

młodzi

Portugalia

Adobe Stock

Kilkadziesiąt tysięcy młodych katolików bierze udział w organizowanych w portugalskich diecezjach spotkaniach z okazji Wielkiego Postu przygotowujących na Święta Wielkanocne, będących w wielu przypadkach kontynuacją postanowień młodzieży podjętych podczas Światowych Dni Młodzieży zorganizowanych w 2023 r. w Lizbonie. Jak powiedziała KAI Ana Lalanda, działaczka z parafii św. Tomasza w Lizbonie, wydarzenia te obejmują zarówno młodzież uczestniczącą w cotygodniowych zajęciach katechetycznych w parafii, katolickich harcerzy, jak też osoby, które nie należą do żadnej z grup lokalnego Kościoła.

– Wśród wydarzeń, które odbyły się w ostatnich dniach była Droga Krzyżowa, która przeszła ulicami naszego osiedla z inicjatywy dwóch sąsiadujących ze sobą parafii zlokalizowanych przy osiedlu Palma – wyjaśniła Lalanda, precyzując, że wspólne organizowanie akcji ewangelizacyjno-modlitewnych pomiędzy sąsiadującymi ze sobą parafiami zaczęło się upowszechniać po ostatniej edycji ŚDM.
CZYTAJ DALEJ

Franciszek i s. Francesca - nieoczekiwane spotkanie papieża z 94-letnią zakonnicą

2025-04-06 17:32

[ TEMATY ]

spotkanie

Watykan

papież Franciszek

Bazylika św. Piotra

s. Francesca

Włodzimierz Rędzioch

Widok pustej Bazyliki św. Piotra robi duże wrażenie

Widok pustej Bazyliki św. Piotra robi duże wrażenie

Siostra Francesca Battiloro przeżyła największą niespodziankę swojego życia w wieku 94 lat, z których 75 lat spędziła jako wizytka za klauzurą. „Poprosiłam Boga: 'Chcę spotkać się z papieżem'. I tylko z Nim! Nikt inny... Myślałam, że to niemożliwe, ale to Papież przyszedł się ze mną spotkać. Wygląda na to, że kiedy Go o coś proszę, Pan zawsze mi to daje...”. Podczas pielgrzymki z grupą z Neapolu, s. Francesca Battiloro, siostra klauzurowa modliła się dzisiaj w Bazylice św. Piotra, gdy nagle spotkała papieża.

Zakonnica, która wstąpiła do klasztoru w wieku 8 lat, złożyła śluby w wieku 17 lat, w czasie, gdy jej życie było zagrożone z powodu niedrożności jelit. Dziś opuściła Neapol wczesnym rankiem z jednym pragnieniem: przeżyć Jubileusz Osób Chorych i Pracowników Służby Zdrowia w Watykanie. Wraz z nią przyjechała grupa przyjaciół i krewnych. Poruszająca się na wózku inwalidzkim i niedowidząca siostra Francesca - urodzona jako Rosaria, ale nosząca imię założyciela Zakonu Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny św. Franciszka Salezego, który, jak mówi, uzdrowił ją we śnie - chciała przejść przez Drzwi Święte Bazyliki św. Piotra. Biorąc pod uwagę jej słabą kondycję, pozwolono jej przeżyć ten moment całkowicie prywatnie, podczas gdy na Placu św. Piotra odprawiano Mszę św. z udziałem 20 000 wiernych.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję