Reklama

Historię swoją piszcie sami...

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Pięknie zapisali swoją kartę w historii Polski ułani 1. Dywizji Jazdy dowodzonej przez płk. Juliusza Rómmla, rozbijając w pył elitarną 1. Armię Konną Budionnego w bitwie, którą od 1920 r. znamy jako Bitwę pod Komarowem. W stoczonej 31 sierpnia 1920 r. na polach Wolicy Śniatyckiej bitwie ok. 2 tys. żołnierzy polskich rozgromiło liczącą 17 tys. żołnierzy sowiecką Armię Konną, która po tej klęsce nigdy już nie odzyskała swojej siły bojowej. Wiktoria komarowska weszła do historii jako największa po 1813 r. i jednocześnie ostatnia bitwa konnicy.
Przez wiele lat komunistycznego zniewolenia starannie zacierano ślady tego zwycięstwa. Przekazywane jednak z pokolenia na pokolenie świadectwa pozwoliły na utrwalenie i zachowanie pamięci o bitwie, jej bohaterach i znaczeniu dla niepodległości naszego kraju. W kościele parafialnym w Komarowie znajdują się obraz i witraż upamiętniające bohaterską szarżę polskich ułanów. Na pobliskim cmentarzu, staraniem członków NSZZ „Solidarność”, postawiono w 1984 r. drewniany krzyż na mogile poległych pod Komarowem polskich kawalerzystów. Po latach na tym samym miejscu wystawiono kamienny krzyż oraz tablice z nazwiskami bohaterów bitwy. Tutaj co roku przybywają fundatorzy pomnika, aby oddać cześć poległym. Jeszcze do niedawna był wśród nich dr Wiesław Lipko, którego podziemnej, a potem jawnej działalności, przez wiele lat przyświecał jeden cel - ocalenie od zapomnienia triumfu polskiego oręża nad wielokrotnie liczniejszymi siłami wroga. Doktora nie ma już niestety wśród nas, ale z pewnością radowałby się z tegorocznych obchodów 90. rocznicy Bitwy pod Komarowem.
Rozpoczęły się one 28 sierpnia br. na polu bitwy. O godzinie 19.00 w kościele parafialnym w Komarowie miała odbyć się uroczysta Msza św. w intencji uczestników bitwy i Ojczyzny. Mimo że Liturgia rozpoczęła się z kilkudziesięciominutowym opóźnieniem, spowodowanym oczekiwaniem na przejazd współczesnych ułanów z pól Wolicy Śniatyckiej do Komarowa, wierni wypełnili kościół po brzegi. Nie zabrakło też pocztu sztandarowego Stowarzyszenia Internowanych Zamojszczyzny oraz Proporca Bojowego AK „Krysiacy” obwodu Wileńsko-Nowogródzkiego. Niestety, ułani ze Stowarzyszenia „Bitwa pod Komarowem” nie przybyli, a szkoda, ponieważ Msza św. odprawiana była w intencji ich wielkich poprzedników. Uroczystej Liturgii przewodniczył i homilię wygłosił ks. Andrzej Puzon z Hrubieszowa. W porywających słowach ukazał, w jaki sposób pamięć o tamtej bitwie, o determinacji polskich żołnierzy, dzięki którym zwycięstwo nad wrogiem było tak wielkie i spektakularne, uczy dzisiaj patriotyzmu i odpowiedniej obywatelskiej postawy. „Pierwszą ofiarą wojny jest prawda - mówił ks. Puzon - to fakt, z którym szczególnie nasze społeczeństwo w swojej historii spotykało się niejednokrotnie. Propaganda, zacieranie lub wręcz wymazywanie znaczących dla dziejów Polski wydarzeń, przez wieki towarzyszyło kolejnym pokoleniom. Tak było przecież z Bitwą pod Komarowem, którą można nazwać przedłużeniem Cudu nad Wisłą. Tylko dzięki nieugiętym postawom polskich patriotów udało się ocalić dla potomnych prawdziwe jej znaczenie dla historii kraju i narodu. Czy potrafimy wykorzystać to dziedzictwo? Czy wzajemne waśnie, rozłamy i podziały nie zaprzepaszczą tego, o co walczyły pokolenia Polaków? Niestety, w kraju, gdzie priorytetem stała się walka z krzyżem, należy obawiać się najgorszego. A przecież od wieków na polskich sztandarach widniały jakże znamienne słowa: Bóg, Honor i Ojczyzna. Od nas więc tylko zależy, czy słowa te i symbol męki Chrystusa, znajdą we współczesnej Polsce należne im miejsce”. Zgromadzeni w kościele długimi oklaskami podziękowali za tę lekcję patriotyzmu.
Obrzędy liturgiczne uświetniał śpiewem Chór Polonia im. I.J. Paderewskiego z Warszawy pod dyrekcją Izy Adamskiej-Chuty, który po zakończeniu Mszy św. wystąpił w montażu słowno-muzycznym. Chórowi towarzyszyli soliści: Magdalena Idzik - śpiew, Grażyna Barszczewska - recytacja, Andrzej Płonczyński - fortepian.
W niedzielę 29 sierpnia obchody rocznicowe przeniosły się w plener, na miejsce bitwy. Tam o godz. 9.00 odprawiono Mszę św. polową pod przewodnictwem ks. płk. Bogusława Romankiewicza, w obecności przedstawicieli Prezydenta RP, który nad uroczystościami sprawował patronat honorowy, oraz Ministra Obrony Narodowej, przedstawicieli władz państwowych i samorządowych, pocztów sztandarowych i licznie zgromadzonych mieszkańców okolicznych miejscowości oraz gości przybyłych z całego kraju. Po Mszy św. miała miejsce część oficjalna uroczystości, połączona z ceremoniałem wojskowym, okolicznościowe wystąpienia, wręczenie odznaczeń i złożenie wieńców na miejscu upamiętniającym bitwę. Następnie zgromadzeni mogli obejrzeć inscenizację bitwy w wykonaniu ok. 200 ułanów przybyłych na tę okazję z całej Polski. Porywisty wiatr i padający deszcz nie odstraszyły zaciekawionych pokazami widzów, których nadwątlone siły ratowano tradycyjną, żołnierską grochówką.
W trakcie obchodów powrócił temat godnego upamiętnienia komarowskiej wiktorii. Warto pamiętać, iż pomysł pomnika pojawił się jeszcze przed wojną. Po wojnie z wiadomych przyczyn do tematu nie wracano. Od początku lat 80. członkowie „Solidarności” gromadzili środki na budowę pomnika, drukując materiały propagandowe i rozprowadzając cegiełki. Dzięki zgromadzonym środkom w 1990 r. na dziedzińcu komarowskiego kościoła parafialnego stanęła rzeźba z piaskowca autorstwa Jerzego Hyckiego z Zamościa, przedstawiająca jeźdźca polskiego na koniu, spod którego kopyt wyłaniają się sylwetki radzieckich żołnierzy. W niektórych źródłach mylnie podaje się, iż jest to Józef Piłsudski, który jak wiadomo pod Komarowem nie walczył. Należy się jednak zastanowić, czy to wystarczy; czy bitwy, która zmieniła bieg historii nie wypadałoby upamiętnić inaczej? Zabawa w bitwę przedstawiana przez współczesnych ułanów na polach pod Komarowem jest przecież tylko i na całe szczęście jedynie zabawą i trzeba sobie to bardzo dobrze uświadomić. O wiele ważniejsza jest pamięć o tamtych żołnierzach, którzy w błocie i chłodzie przelewali krew, broniąc młodej niepodległości ukochanej Ojczyzny. „To była dobra wojenka i lepsze czasy - tam jeszcze znaczył człowiek! To była bitwa, dobra bitwa, warta pomnika sławy.”

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jezus pochodzi od Tego, który nas stworzył

[ TEMATY ]

homilia

rozważania

Adobe Stock

Rozważania do Ewangelii Mt 1, 1-16. 18-23. <- KLIKNIJ

Wtorek, 8 września. Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny.
CZYTAJ DALEJ

Dlaczego 8 września błogosławi się ziarno na zasiew?

[ TEMATY ]

Narodzenie NMP

Grażyna Kołek

8 września przypada święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Tego dnia wierni przynoszą do kościołów ziarno przeznaczone na zasiew. Skąd wywodzi się ta tradycja i dlaczego trwa? Na te pytania odpowiedział liturgista, ks. dr Ryszard Kilanowicz.

8 września obchodzone jest święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. – W Piśmie Świętym nie znajdziemy opisu narodzenia Maryi, ani informacji o jej rodzicach. Te wiadomości czerpiemy z apokryfów, zwłaszcza z Protoewangelii Jakuba z II wieku. Według niej rodzicami Maryi byli Joachim i Anna, którzy po długiej modlitwie otrzymali od Boga dar potomstwa – wyjaśnia ks. dr Ryszard Kilanowicz. – Według apokryfu z pierwszych wieków, z Ewangelii Narodzenia Maryi, Święta Rodzina, uciekając do Egiptu przed żołnierzami, spotkała rolnika, który siał pszenicę. Mężczyzna przyjął ich bardzo życzliwie i poczęstował ich tym co miał – plackami z mąki pszennej – mówi liturgista, dodając, że mężczyzna bardzo przejął się i zapytał Maryi i Józefa, co ma powiedzieć żołnierzom, gdy będą o nich pytać. – Matka Boża odpowiedziała, żeby mówił tylko prawdę, bo każde kłamstwo jest grzechem i nie podoba się ono Panu Bogu. Gdy rolnik wyjaśnił wojom, kiedy widział Świętą Rodzinę, ci zawrócili pościg za nimi. Gospodarz natomiast zobaczył wówczas, że na tym polu, które obsiał, jest już dojrzała pszennica – opowiada ks. dr Kilanowcz.
CZYTAJ DALEJ

Jakie tajemnice kryje Serce Jezusa? Fenomen kultu

2026-09-08 20:05

[ TEMATY ]

Serce Boga

Adobe Stock

Na czym polega fenomen kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa? Dlaczego Bóg tak wyraźnie podkreśla znaczenie i rolę swojego Serca w obecnych czasach?

1 października 2025 roku na ekrany francuskich kin wszedł film Sacré Cœur (Najświętsze Serce), stając się z dnia na dzień dużym kulturowym wydarzeniem. W ciągu niespełna dwóch tygodni sprzedano 100 000 biletów, a zainteresowanie widzów było tak ogromne, że zwiększono liczbę seansów i udostępniono kolejne sale kinowe. Jak to się stało, że w dzisiejszych czasach obraz opowiadający o XVII-wiecznych objawieniach Serca Pana Jezusa stał się takim hitem? Kult Serca Jezusa nawet wśród wielu katolików bywa dziś traktowany jako sentymentalny relikt pobożności naszych dziadków. Co zatem aż tak poruszyło współczesnych widzów?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję