Reklama

Z potrzeby serca

Niedziela świdnicka 17/2010

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wiadomość o tragicznym wypadku samolotowym, w którym zginął Prezydent RP Lech Kaczyński wraz z małżonką i 94 innymi osobami wstrząsnęła Wałbrzychem. Odwołano wszystkie imprezy sportowe i rozrywkowe, na stopniach magistratu pojawiły się kwiaty i zapalone znicze, a nad wejściem do budynku wiszą polskie flagi przybrane kirem.
O godz. 18 w sobotę w sanktuarium Drzewa Krzyża Świętego na wałbrzyskim Podzamczu z udziałem prezydenta miasta i duchowieństwa z Wałbrzycha i okolic odbyła się Msza św. w intencji Ojczyzny i osób, które zginęły w katastrofie.
- Wielkie podziękowanie należą się duchowieństwu: wielu z księży było w sobotę z pielgrzymką w Łagiewnikach, a jednak zdołali wrócić i zorganizować nabożeństwo - mówi Piotr Kruczkowski, prezydent Wałbrzycha.
Celebrowana przez ks. inf. Juliana Źrałkę Eucharystia rozpoczęła się od podania listy nazwisk tych, którzy zginęli w Smoleńsku. Odczytał ją ks. Andrzej Raszpla, proboszcz podzamczańskiej parafii. On też odczytał specjalny komunikat od świdnickiego biskupa który wraz z pielgrzymami z diecezji świdnickiej przebywał w podkrakowskich Łagiewnikach podczas pielgrzymki kończącej peregrynację obrazu Jezusa Miłosiernego po diecezji.
- W dniu, kiedy nasza diecezja zgromadziła się w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, dotarła do nas wiadomość tragiczna i bolesna - wydarzyła się katastrofa lotnicza z Panem Prezydentem i polską delegacją, która leciała na uroczystości rocznicowe do Katynia - napisał Ordynariusz.
- Wigilia Święta Miłosierdzia Bożego w 2004 r. i ta sama okoliczność w 2010 r. Odejście przed pięciu laty do domu Pana naszego umiłowanego Ojca Świętego Jana Pawła II, z której tyle dobra się urodziło i nadal rodzi oraz dzisiejsza tak tragiczna w swoich skutkach katastrofa lotnicza - to odtąd daty bardzo znaczące i wymowne dla naszego narodu.
- To, co się wydarzyło, wstrząsnęło całym narodem, ponieważ zginęli szlachetni synowie i córki naszej Ojczyzny. Polecamy ich miłosiernemu Bogu. Łączę się z całym narodem pogrążonym w żałobie. Niech Pan Bóg da wieczny pokój i szczęście tym, którzy zginęli, a krewnych i wszystkich przyjaciół, którzy pozostali, niech pocieszy i umocni w wierze i miłości.
Poruszająca była również homilia, którą wygłosił ks. Krzysztof Moszumański, i chwila tuż po kazaniu, kiedy w sanktuarium zapadła cisza przerywana tylko cichym łkaniem wiernych.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

S. Gaudia Skass: Gdy wpadam w małości, Jezus mi pokazuje: „Dziewczyno, Ja to naprawdę wszystko ogarniam"

2026-07-12 11:07

Archiwum prywatne

S. Gaudia Skass

S. Gaudia Skass

Siostra Gaudia Skass ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia łączy życie zakonne z nieustannym byciem w drodze i głoszeniem charyzmatu Bożego Miłosierdzia. W rozmowie z okazji Festiwalu Życia w Kokotku otwarcie opowiada o swoich lękach, wewnętrznych zmaganiach i głębokim zaufaniu Jezusowi, który – jak podkreśla – „wszystko ogarnia”. Siostra dzieli się też cennymi wskazówkami, jak autentycznie mówić o Bogu młodym ludziom oraz dlaczego temat nieufności jest jednym z najważniejszych w życiu duchowym.

Karol Porwich: Jak można pogodzić życie zakonne z aktywnym głoszeniem charyzmatu Bożego Miłosierdzia z życiem w drodze?
CZYTAJ DALEJ

O. Marcin Ciechanowski: Sama wizyta w sanktuarium nie wystarczy; ważniejsze jest, żeby Jezus był we wnętrzu serca

2026-07-13 13:43

[ TEMATY ]

o. Marcin Ciechanowski

Karol Porwich/Niedziela

O. Marcin Ciechanowski

O. Marcin Ciechanowski

Sama wizyta w kościele czy sanktuarium nie wystarczy, bo ważniejsze jest, żeby Jezus był we wnętrzu mojego serca – podkreśla o. dr Marcin Ciechanowski, nowy dyrektor Biura Prasowego Jasnej Góry i rzecznik jasnogórskiego sanktuarium.

Ojciec Ciechanowski od 30 lat jest paulinem i pełnił w zakonie różne funkcje. Zajmował się duszpasterstwem: akademickim, dzieci i młodzieży. W ostatnich latach posługiwał w klasztorze jako podprzeor i nadal pełni posługę egzorcysty archidiecezjalnego. Jest wielkim pasjonatem Biblii i Kościoła, a Częstochowianom i pielgrzymom dał się poznać ze specyficznego poczucia humoru, które nie raz powodowało salwy śmiechu wśród przybywających do Sanktuarium na Jasnej Górze ludzi.
CZYTAJ DALEJ

Pieszo do Asyżu - część 6

2026-07-13 16:58

Ks. Łukasz Romańczuk

W drodze do Asyżu

W drodze do Asyżu

Szósty dzień zapowiadał się na bardzo intensywny. Widać było, że na pielgrzymów czeka trudny odcinek drogi. Rzeczywistość okazała się prawie inna, a na końcu padały słowa: “Jak było pięknie”.

Pierwsza część drogi przebiegała przez trzy miejscowości połączone ze sobą. W Gubbio znajduje się wiele kościołów, ale na trasie był tylko jeden, taki przy wejściu do parku. Widać, że miał swoją piękną historię, a jest także odwiedzany przez pielgrzymujących do Asyżu, o czym świadczą wpisy w księdze pamiątkowej. Zasadniczo mapa wskazywała, że nic szczególnego w tej części drogi nie miało być. W zasadzie nie było, oprócz tego, że na jednym wzniesieniu obok drzewa wisiała kartka w języku angielskim, aby w razie chęci na kawę, czy wodę zadzwonić w dzwonek. Mając świadomość drogi i dalszej leśnej drogi, nie było lepszej opcji jak skorzystać. Młody Włoch, prowadzący w tym miejscu dom agroturystyczny, z radością przygotował kawę, która dodała energii na dalszą drogę- ostro w górę. Na trasie, już poza cywilizacją, znajdował się Erem San Pietro in Vigneto. To było na 16 km. Bardzo piękne i gościnne miejsce, gdzie służbę dla pielgrzymów odbywają wolontariusze. Szef, pan Benedetto, na starcie częstuje zimną wodą i espresso. A w tym miejscu odpoczynku można było spotkać innych pielgrzymów m.in. z Chorwacji. Zaskoczyło mnie bardzo, gdy usłyszałem łamany język polski. Była to siostra zakonna, która wraz z grupą włoską podąża także do Asyżu. (Jeżeli dobrze zrozumiałem). Po krótkim odpoczynku przyszła pora na ostatni etap. Najtrudniejszy, ale bardzo malowniczy. Jezioro di Valfabbrica dodawało uroku pięknym, górskim widokom. Minusem było to, że ¾ tego etapu szło się ostro w górę. Pod koniec drogi czekała mnie miła niespodzianka. Wyczerpany kilkoma kilometrami w górę, nagle dotarłem do zabudowań. Starsze małżeństwo zaczęło machać do mnie, żebym usiadł i odpoczął. Skorzystałem z tego zaproszenia. Niestety niefortunnie promienie słoneczne, a było w tym momencie tylko 31 stopni, zaczęły nagrzewać moją sutannę, lecz udało mi się wygospodarować kawałek cienia pod parasolem. Pani gospodyni zaproponowała tradycyjną włoską kawę, z domu słychać było intro “Mody na sukces”, gospodarz wskazał mi źródełko z chłodną wodą dla pielgrzymów. Dowiedziałem się, że w ich parafii posługuje ksiądz z Polski, ksiądz Krzysztof i, że bardzo tego kapłana szanują, wręcz kochają. Miło słyszeć takie słowa. Nie można też nadużywać gościnności, więc po wypiciu kawy i krótkiej rozmowie poszedłem dalej, w górę, kończąc ten etap drogi. Na zakończenie dnia Eucharystia. Asyż coraz bliżej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję