Reklama

Z krzyżem oswajamy się codziennie

Każdy człowiek ma w siebie wpisany znak krzyża. Choć rzadko sobie to uświadamiamy. Ale tak jest!
Krzyż jest sensem naszego życia. To nie znaczy, że mamy wymazać z życia radość, pogodę, śmiech, zabawę. Bo człowiek powinien też być szczęśliwy. Jednak zbawienie przychodzi przez krzyż.

Niedziela warszawska 10/2007

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Artur Stelmasiak: - Łatwo jest wyrzeźbić krzyż?

Prof Gustaw Zemła: - Trudno jest stworzyć swój krzyż, a nie tylko powielić piękno innych dokonań. Jednak, aby powstała prawdziwa sztuka, taki krok musi być przez artystę zrobiony.

- Krzyż jest więc wielkim wyzwaniem artystycznym. Czy też chrześcijańskim?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- Artysta, jak każdy, ma swoją duszę i osobowość. Dlatego przeżywa swoje spotkanie z krzyżem jak zwykły wrażliwy człowiek. Tyle, że on musi dotknąć krzyża swoimi niegodnymi rękoma. Dla mnie zawsze jest to twórczy paraliż. Czasami blokada. Próbuję sobie odpowiedzieć: czy potrafię, czy jestem godny tego zadania?

- Chyba nie ma obecnie na świecie bardziej rozpoznawalnego symbolu niż krzyż?

- Tak. Krzyż jest rozpoznawalny wszędzie. To symbol, który budzi u wielu miłość i jednocześnie strach, jak również duży sprzeciw. Ludzie boją się krzyża. Bo boją się cierpienia.

- Czy nasza miłość do Boga powinna również objawiać się w umiłowaniu sztuki sakralnej?

Reklama

- Zawsze powtarzam, że to, co znajduje się w kościele, musi być dziełem sztuki. Bo przecież np. krzyż, który wisi w świątyni, jest pośrednikiem pomiędzy wiernymi a Bogiem. Dlatego też przytaczam często anegdotę o malarzu Janie Styce, który malował na kolanach. Kiedy kończył kolejny święty obraz, zagrzmiało i usłyszał głos Pana Boga. - Synu - powiedział Bóg. - Ty mnie nie maluj na kolanach, ty mnie maluj dobrze.
Sztuka sakralna oddziałuje masowo na ludzi. Ja również pierwszą swoją edukację religijną odbyłem za pośrednictwem sztuki. Pamiętam, kiedy jako mały chłopiec chodziłem do kościoła w Brzozowie i patrzyłem na piękny obraz ukrzyżowanego Chrystusa w prezbiterium. Mam go przed oczami do dzisiaj. Myślę, że sztuka ma ogromną rolę zarówno w sakralizacji wnętrza kościoła, jak również w katechizacji ludzi.

- W Pana pracowni jest wiele rzeźb ukrzyżowanego Chrystusa, ale bez krzyża. Dlaczego?

- To był kiedyś zarzut w moją stronę. Pamiętam, jak rzeźbiłem swojego pierwszego Chrystusa w Mistrzejowicach. Była to potężna sześciometrowa figura Chrystusa, którego postać i rozłożone ramiona stworzyły krzyż. Pamiętam pierwsze pytanie kard. Franciszka Macharskigo: a gdzie jest krzyż? Odpowiedziałem, że sam Chrystus jest krzyżem. Podobnie, każdy człowiek ma w siebie wpisany znak krzyża. Choć rzadko sobie to uświadamiamy. Ale tak jest!

- Krzyż kojarzy się z Męką Chrystusa. Zawsze jest bardzo określony. Wyraźnie odróżnia się od „słodko” zdobionych postaci Aniołów, czy niektórych obrazów Matki Bożej. Krzyż jest bardzo poważny. Czy tak było zawsze?

Reklama

- Różnie bywało. Przed tym, kiedy krzyż stał się znakiem naszej wiary, zbawienia i wspomnienia o Męce Chrystusa, był znakiem hańby i śmierci. Na nim umierali najgorsi złoczyńcy. Początkowo nawet uczniowie Chrystusa wstydzili się krzyża. Odbierali to jako hańbę. W tamtej mentalności Chrystus został pohańbiony, bo zginął śmiercią dla najgorszych złoczyńców. Dlatego też w pierwszych wiekach chrześcijaństwa krzyż nie był symbolem wiary. Wówczas głównym znakiem chrześcijaństwa była ryba. Dopiero później krzyż zaczął funkcjonować jako znak chrześcijaństwa. Początkowo Chrystus przedstawiany był w szatach królewskich i koronie. Artyści chcieli ten napiętnowany krzyż uszlachetnić królewskością Boga.
Z biegiem czasu stosunek do krzyża się zmieniał. Krzyż romański był bardziej prosty. Chrystus został obnażony. Gotyk już bardzo ostro pokazał nam cierpienie i mękę Chrystusa. W baroku natomiast mieliśmy powrót do zdobienia Ukrzyżowanego. Krzyż przeszedł długą drogę - od znaku hańby stał się klejnotem, znakiem królestwa i zwycięstwa.

- Jak krzyż oddziałuje na Pana?

- Kiedyś jeden ze studentów zapytał mnie, czy się nie boję krzyża. Dlaczego mam się bać? - zapytałem. - Przecież diabeł nie śpi. On będzie panu przeszkadzał - usłyszałem. Proszę sobie wyobrazić, że jak tylko zacząłem rzeźbić Chrystusa, pojawiły się u mnie choroby, leżałem w szpitalu, miałem operacje. Przez długi czas byłem wyłączony z pracy. Wtedy przypomniałem sobie rozmowę z tym studentem. Ta historia doskonale pokazuje, że krzyż nie jest tylko ozdóbką w kościele. Gdy człowiek zajmuje się krzyżem, to ten krzyż prędzej, czy później przemówi do niego.

- Jak ludzie reagują na krzyż?

Reklama

- My generalnie boimy się krzyża. Każdy odsuwa go od siebie, bo kojarzy się z cierpieniem i bólem. Często wolimy westchnąć do Matki Bożej, która matczynym gestem przytula Jezusa do siebie. Zazwyczaj jednak nie zdajemy sobie sprawy, że Ona z tą miłością i troskliwością przytula właśnie Krzyż. Bo to Dzieciątko przez cały czas jest naznaczone krzyżem.
Myślę, że człowiek codziennie oswaja się z krzyżem. Oswaja się ze strachem i niepokojem. Dlatego niektórzy mówią nawet, że krzyż jest słodki i uwielbiony. Ale to już jest wyższy stopień chrześcijańskiego wtajemniczenia.
Pan Bóg daje człowiekowi taki krzyż, jaki on potrafi unieść. Wprawdzie krzyż bywa bardzo ciężki, to jednak bez wiary w niego byłoby o wiele ciężej.

- Wtedy cierpienie nie miałoby sensu?

- Tak. Krzyż jest sensem naszego życia. To nie znaczy, że mamy wymazać z życia radość, pogodę, śmiech, zabawę. Bo człowiek powinien też być szczęśliwy. Jednak zbawienie przychodzi przez krzyż.

- Czy rzeźbienie dzieł sakralnych jest dla Pana Profesora również przeżyciem duchowym?

- Zrobiłem kiedyś drogę krzyżową tylko dla siebie. Były to niewielkie płaskorzeźby, bo w owym czasie nic większego nie mogłem wyrzeźbić, ponieważ miałem problemy z kręgosłupem. Dlatego też proces tworzenia był dla mnie namiastką prywatnej drogi krzyżowej. Ona się ze mną zrosła.

- Czy lubi Pan nabożeństwa Drogi Krzyżowej?

- Nie bardzo, ale uważam, że są bardzo ważne. To jest piękne, że możemy towarzyszyć Chrystusowi w drodze na krzyż.

- Wielki Post to nie tylko nabożeństwa Drogi Krzyżowej, ale też czas częstszej spowiedzi. Czy lubi Pan się spowiadać?

- Nie znoszę. To jest wielki wstyd! (śmiech). Mam taką metodę, że najpierw sam się spowiadam przed Bogiem, dopiero później idę do konfesjonału. To jest wielka rzecz, aby się skruszyć i w prawdziwej pokorze iść do spowiedzi. To przełamanie swojego wielkiego „ja” nie jest łatwe. Ale po dobrej spowiedzi człowiek o wiele lepiej się czuje.

Prof. Gustaw Zemła,
wybitny rzeźbiarz, stworzył m.in dzieła: „Pomnik Powstańców Śląskich”, „Bitwa o Monte Cassino”, „Polegli Niepokonani”, „Gniazdo Orłów”. Brał udział w kilkudziesięciu wystawach w kraju i za granicą. Wielokrotnie odznaczany - m.in. Krzyżem Oficerskim Kawalerów Maltańskich, Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kolejny atak na kościół w Jerozolimie. Pięciu z zatrzymanych to nieletni

2026-08-03 13:45

[ TEMATY ]

Kościół

Jerozolima

nieletni

kolejny atak

pięciu

Monika Książek

Kościół chrześcijański w Jerozolimie ponownie padł ofiarą ataku. Policja poinformowała w niedzielę, że ormiański kościół na Starym Mieście został opluty i obrzucony kamieniami. Po otrzymaniu zgłoszenia od osoby prywatnej, funkcjonariusze aresztowali późnym wieczorem 1 sierpnia sześć osób, z których pięć było nieletnich. Policja nałożyła tymczasowy areszt dla trzech podejrzanych; pozostali zostali zwolnieni za kaucją.

W tym kontekście media przypomniały, że chrześcijańskie miejsca kultu w Jerozolimie, a także osoby konsekrowane i księża są wielokrotnie atakowani z oczywistych powodów religijnych, często przez fundamentalistów żydowskich.
CZYTAJ DALEJ

Proces cywilny w Krakowie. Kard. Stanisław Dziwisz zeznawał jako świadek

2026-08-03 13:24

[ TEMATY ]

Kard. Dziwisz

PAP

Przed Sądem Okręgowym w Krakowie toczy się cywilny proces dotyczący zadośćuczynienia za krzywdy doznane w latach 80. przez Janusza Szymika. W poniedziałek w charakterze świadka zeznania złożył kard. Stanisław Dziwisz, emerytowany metropolita krakowski.

Sądowe postępowanie dotyczy roszczeń cywilnych skierowanych przeciwko Archidiecezji Krakowskiej oraz parafii w Międzybrodziu Bialskim. Sprawa ma związek z niedozwolonymi czynami, jakich w latach 1984–1989 dopuścił się wobec ówczesnego nieletniego ministranta proboszcz tej parafii, ks. Jan W.
CZYTAJ DALEJ

Ceuta po najeździe migrantów: wkrótce ruszy procesja z figurą Matki Bożej

2026-08-04 16:48

[ TEMATY ]

procesja

figura

Ceuta

najazd migrantów

Matki Bożej

PAP

Najazd migrantów w hiszpańskiej miejscowości Ceuta

Najazd migrantów w hiszpańskiej miejscowości Ceuta

Po kryzysie migracyjnym Ceuta zwraca się do swojej patronki, Matki Boskiej Afrykańskiej. 5 sierpnia katolicy przejdą ulicami miasta za figurą Maryi. Procesja, mająca wielowiekową tradycję, w tym roku nabiera szczególnego wydźwięku. Zaledwie kilka dni po tym, jak Ceuta znalazła się na ustach wszystkich z powodu kryzysu migracyjnego, który dotknął hiszpańską enklawę, miasto przygotowuje się do przeżycia jednego z najważniejszych momentów w swoim kalendarzu religijnym.

W najbliższą środę, 5 sierpnia, Ceuta odda hołd swojej patronce, Matce Boskiej Afrykańskiej, w wielkiej procesji, w której wezmą udział wierni, władze cywilne i wojskowe, duchowni oraz lokalne bractwa. Całe miasto przygotowuje się do tej uroczystości od kilku tygodni. Procesji towarzyszyć będzie zespół muzyczny Banda Nuestra Señora de la Paz z Malagi, a po raz pierwszy zabrzmi nowa pieśń „Salve”, skomponowana specjalnie ku czci Matki Boskiej Afrykańskiej. Ponad siedemdziesięciu costaleros, tragarzy odpowiedzialnych za niesienie ciężkiej platformy procesyjnej, uczestniczyło już w próbach na ulicach Ceuty.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję