W środę wieczorem z Wawelu na Skałkę przeszła Akademicka Droga Światła. Studenci pod przewodnictwem abp. Marka Jędraszewskiego rozważali 14 stacji upamiętniających spotkania zmartwychwstałego Chrystusa z przyjaciółmi i uczniami.
Metropolita krakowski był autorem rozważań kolejnych stacji. Nawiązywał do Ewangelii oraz przytaczał fragmenty homilii i przemówień Jana Pawła II, wygłoszonych podczas pierwszej pielgrzymki do Polski, której czterdziesta rocznica przypada w tym roku.
Podczas wędrówki uczestnicy nabożeństwa zastanawiali się m.in. nad zwycięstwem Maksymiliana Marii Kolbego osiągniętym przez postawę miłości, wagą poświęcenia w ramach walki o wolność, nauczania i podejmowanej na co dzień pracy zawodowej czy trudu rodzicielstwa w kształtowaniu przyszłości ojczyzny a także koniecznością dbania o ład moralny oraz zadaniami i zobowiązaniami, jakie płyną z Chrystusowego krzyża i zmartwychwstania.
- Zrozumcie, że człowiek stworzony przez Boga na Jego obraz i podobieństwo, jest równocześnie wezwany w Chrystusie do tego, aby w nim objawiło się to, co jest z Boga. Aby w każdym z nas objawił się w jakiejś mierze Bóg. Pomyślcie nad tym! – mówił abp Jędraszewski cytując Jana Pawła II.
Studenci przemierzali ulice miasta z radosnym śpiewem na ustach. Ponadto procesji towarzyszył zapalony paschał jako symbol życia, pochodnie oraz taniec ognia wykonywany z użyciem specjalnych sprzętów zwanych poikami.
Reklama
Jak przyznawali uczestnicy nabożeństwa wyjście na ulice miasta z radosną nowiną o zmartwychwstaniu Jezusa to umocnienie. - Niewątpliwie wymaga to odwagi, ale jest również doświadczeniem wspólnoty, która idzie i cieszy się oraz dzieli publicznie swoją wiarą - powiedział Mateusz.
Z kolei ks. Dariusz Talik, diecezjalny duszpasterz akademicki, dodał, że Akademicka Droga Światła uczy dostrzegać obecność Boga w życiu człowieka. - Szczęśliwy jest ten, kto umie Go dostrzec. Zobaczyć ogień miłości i światło Boga w codzienności, podczas gdy tak wielu niestety koncentruje się na tym, że wkoło jest ciemność - podsumował duchowny.
Droga Światła (Via Lucis) to nabożeństwo wielkanocne, wzorowane na Drodze Krzyżowej (Via Crucis). Polega ono na przeżywaniu spotkań Chrystusa Zmartwychwstałego z uczniami aż do momentu zesłania Ducha Świętego. Autorem schematu nabożeństwa jest św. Jan Paweł II.
Zawsze wołamy o Ducha osobno i każdy tylko dla siebie. (…) Dla innych, kiedy prosimy o Ducha, to co najwyżej po to, by przemieniał ich myślenie i nawracał – powiedział abp Grzegorz Ryś.
Po raz 6. ulicami Łodzi przeszła Ekumeniczna Droga Światła, czyli nabożeństwo głoszące radość zmartwychwstania Jezusa. Wydarzenie rozpoczęło się w kościele Chrześcijan Baptystów, a zakończyło w kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Rozważania nawiązujące do spotkań Jezusa Zmartwychwstałego z uczniami oraz wydarzeń od Wniebowstąpienia do Zesłania Ducha Świętego odczytali świeccy i duchowni przedstawiciele bratnich Kościołów chrześcijańskich: rzymskokatolickiego, ewangelicko-reformowanego, starokatolickiego mariawitów, zielonoświątkowego, ewangelicko-augsburskiego, ewangelicko-metodystycznego, Kościoła Bożego w Chrystusie. – Duch Święty, zanim spocznie nad każdym, chce napełnić cały dom, a dom w języku biblijnym to rodzina, dom Jezusa – wspólnota jego sióstr i braci, krewnych, ludzi Jemu i sobie bliskich. Ciągle między nami tego nie ma, ciągle tego nie odbudowujemy albo odbudowujemy trzy razy na rok. Ciągle łatwiej przychodzi nam widzieć w sobie wzajemnie rywali niż siostry i braci ochrzczonych w jednym Duchu, w jedno ciało. W ten sposób stajemy w kontrze do Ducha Świętego, a potem dziwimy się, że nowa Pięćdziesiątnica, przez wszystkich nas oczekiwana i ogłaszana, nie nadchodzi. Podzieleni między sobą, nie różnicami we wierze, lecz raczej obojętnością, obcością, nie wybaczeniem, zazdrością, pretensjami, jakże mielibyśmy stać się dla świata skutecznym narzędziem jedności, jakże mielibyśmy przyjąć od Ducha zdolność do rozmowy z każdym w jego własnym języku, skoro nie potrafimy słuchać się nawzajem ze zrozumieniem, w najbliższej rodzinie sióstr i braci Jezusa, mając na pozór te same słowa i te same frazy – mówił metropolita łódzki, rozważając XIV stację.
Początek księgi Izajasza ma ton oskarżenia sądowego. Prorok zwraca się do przywódców Jerozolimy słowami „książęta Sodomy” oraz „ludu Gomory”. To zestawienie ma wyrwać słuchacza z religijnego samozadowolenia. Jerozolima posiada świątynię. Składa ofiary. Zachowuje dni święte. Pan jednak odsłania, że kult nie leczy sam z siebie życia skażonego przemocą. W wyroczni pojawiają się całopalenia, tłuszcz zwierząt, kadzidło oraz uroczyste zgromadzenia. Wszystko to należało do prawowitego kultu Izraela. Problem leży gdzie indziej. Ręce wyciągane do modlitwy są „pełne krwi”. Krew oznacza przemoc, ucisk oraz niesprawiedliwość. Może chodzić o krzywdę dokonaną mieczem. Może chodzić także o wyrok wydany przeciw bezbronnemu, o zysk z wyzysku, o sąd kupiony pieniędzmi. Izajasz uderza w punkt, gdzie liturgia rozmija się z życiem. Dlatego prorok wzywa do obmycia oraz oczyszczenia. Chodzi o przemianę czynów. Następuje krótki program nawrócenia. „Uczcie się czynić dobro. Troszczcie się o prawo. Prostujcie los uciśnionego. Sądźcie sierotę. Brońcie wdowy”. Wszystkie te sprawy należały do życia miasta oraz do pracy sądu w bramie. Tam rozstrzygała się prawda pobożności. Bóg nie szuka samej poprawności obrzędu. Szuka serca, które żyje sprawiedliwością. To czytanie ma także dobrą nowinę. Pan upomina swój lud, bo nie cofa przymierza. Wzywa do powrotu. Pokazuje drogę bardzo wyraźną. Dobro trzeba czynić. Bezbronnych trzeba osłonić. Właśnie tam zaczyna się modlitwa miła Bogu.
Szósty dzień zapowiadał się na bardzo intensywny. Widać było, że na pielgrzymów czeka trudny odcinek drogi. Rzeczywistość okazała się prawie inna, a na końcu padały słowa: “Jak było pięknie”.
Pierwsza część drogi przebiegała przez trzy miejscowości połączone ze sobą. W Gubbio znajduje się wiele kościołów, ale na trasie był tylko jeden, taki przy wejściu do parku. Widać, że miał swoją piękną historię, a jest także odwiedzany przez pielgrzymujących do Asyżu, o czym świadczą wpisy w księdze pamiątkowej. Zasadniczo mapa wskazywała, że nic szczególnego w tej części drogi nie miało być. W zasadzie nie było, oprócz tego, że na jednym wzniesieniu obok drzewa wisiała kartka w języku angielskim, aby w razie chęci na kawę, czy wodę zadzwonić w dzwonek. Mając świadomość drogi i dalszej leśnej drogi, nie było lepszej opcji jak skorzystać. Młody Włoch, prowadzący w tym miejscu dom agroturystyczny, z radością przygotował kawę, która dodała energii na dalszą drogę- ostro w górę. Na trasie, już poza cywilizacją, znajdował się Erem San Pietro in Vigneto. To było na 16 km. Bardzo piękne i gościnne miejsce, gdzie służbę dla pielgrzymów odbywają wolontariusze. Szef, pan Benedetto, na starcie częstuje zimną wodą i espresso. A w tym miejscu odpoczynku można było spotkać innych pielgrzymów m.in. z Chorwacji. Zaskoczyło mnie bardzo, gdy usłyszałem łamany język polski. Była to siostra zakonna, która wraz z grupą włoską podąża także do Asyżu. (Jeżeli dobrze zrozumiałem). Po krótkim odpoczynku przyszła pora na ostatni etap. Najtrudniejszy, ale bardzo malowniczy. Jezioro di Valfabbrica dodawało uroku pięknym, górskim widokom. Minusem było to, że ¾ tego etapu szło się ostro w górę. Pod koniec drogi czekała mnie miła niespodzianka. Wyczerpany kilkoma kilometrami w górę, nagle dotarłem do zabudowań. Starsze małżeństwo zaczęło machać do mnie, żebym usiadł i odpoczął. Skorzystałem z tego zaproszenia. Niestety niefortunnie promienie słoneczne, a było w tym momencie tylko 31 stopni, zaczęły nagrzewać moją sutannę, lecz udało mi się wygospodarować kawałek cienia pod parasolem. Pani gospodyni zaproponowała tradycyjną włoską kawę, z domu słychać było intro “Mody na sukces”, gospodarz wskazał mi źródełko z chłodną wodą dla pielgrzymów. Dowiedziałem się, że w ich parafii posługuje ksiądz z Polski, ksiądz Krzysztof i, że bardzo tego kapłana szanują, wręcz kochają. Miło słyszeć takie słowa. Nie można też nadużywać gościnności, więc po wypiciu kawy i krótkiej rozmowie poszedłem dalej, w górę, kończąc ten etap drogi. Na zakończenie dnia Eucharystia. Asyż coraz bliżej.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.