Reklama

W prasie i na antenie

Chodzić po kolędzie

Niedziela częstochowska 3/2005

G. K.

Ks. Zbigniew Zalejski w drodze na wizytę duszpasterską

Ks. Zbigniew Zalejski w drodze na wizytę duszpasterską

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ks. Ireneusz Skubiś: - Rzeczywistość wirtualna, czyli to, co mówi się w telewizji, w radiu, co czyta się w gazetach, powoduje u niektórych niewytłumaczalną niechęć dla księdza, negatywne postrzeganie Kościoła. Jak w tej sytuacji przebiega wizyta duszpasterska w Księdza parafii?

Ks. prał. Marian Wojcieszak: - Kiedy rozmawiam z księżmi na temat wizyty duszpasterskiej, wyczuwam lęk przed nią. Ostatnie miesiące to w środkach masowego przekazu atakowanie Kościoła. Czy odbije się to na przebiegu kolędy? Po pierwszych spotkaniach okazuje się, że życie biegnie trochę innym torem. Gdy przekracza się próg domów naszych parafian, okazuje się, że ludzie chcą się modlić, porozmawiać na tematy religijne, o kwestiach wiary w swojej rodzinie. Chcą się wypłakać, o coś zapytać; chcą, by ktoś ich wysłuchał i nie wyśmiał. Nadal oczekują, że kapłan pochyli się nad ich problemem, że pomoże go rozwiązać. Czasem w sposób duchowy, a czasami nawet materialny.

- To, co Ksiądz Prałat mówi wskazuje, że rzeczywistość jest inna. Ludzie mają swoje problemy zawodowe, zdrowotne, finansowe, kłopoty z wzajemnymi kontaktami. Co jest celem wizyty duszpasterskiej?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Spotkania z drugim człowiekiem. I tu rozróżniłbym dwie sprawy. Pierwsza to świat drzwi i serc szeroko otwartych przed kapłanem, i ten drugi - świat drzwi i serc zamkniętych przed kapłanem. Świat pierwszy to ludzie, którzy w każdą niedzielę, a czasem codziennie, są na Mszy św., modlą się i przystępują do Komunii św. Z nimi można porozmawiać na temat życia religijnego. Proszą o wyjaśnienie pewnych spraw, tego, co powiedział Ojciec Święty, co było w liście Księdza Arcybiskupa. W świecie ludzi zagubionych w wierze nie można mówić na temat codziennej modlitwy, Mszy św. Pojawia się problem dróg powrotu do Kościoła, do konfesjonału, do sakramentów. Rozmawia się głównie na temat chrztu 2-letniego dziecka, bierzmowania 19-letniego syna, Eucharystii tych, którzy dawno nie byli u spowiedzi i Komunii św., także na temat małżeństwa.

- Rozumiem, że głównym celem wizyty duszpasterskiej jest pokazanie wiernym miejsca życia religijnego w ich życiu.

- Bardzo często ludzie, którzy dawno nie byli w kościele czerpią wiedzę o Kościele z mediów. Zastanawiają się, kto ma rację: czy Kościół, z którym spotykali się 10-15 lat temu, czasem z racji swojej I Komunii św. lub sakramentu bierzmowania, czy też ten, który przedstawia się mu w środkach masowego przekazu. Dlatego nieraz trzeba długo wyjaśniać czym jest np. małżeństwo sakramentalne. W tej chwili bowiem związki niesakramentalne to poważny problem.

- Spotyka się Ksiądz Prałat podczas kolędy także z młodymi ludźmi. Był przecież Ksiądz duszpasterzem młodzieży, szczególnie oazowej, i ma Ksiądz zapewne duże doświadczenia w pracy z dziećmi i młodzieżą w rodzinie.

- Ktokolwiek był związany z grupą oazową, czy jakąkolwiek grupą religijną, chce, by kolęda trwała kilka godzin. Znam ludzi, których prawdziwie raduje obecność kapłana. Wynieśli to ze spotkań w grupach oazowych. W takich rodzinach 5-latek odmawia pacierz, a mając 6 lat jest w każdą niedzielę na Mszy św. Chciałoby się, żeby takich rodzin wywodzących się z grup modlitewnych i oazowych było coraz więcej.

Reklama

- Podczas wizyty kolędowej widzi Ksiądz także bezrobocie, biedę. Jak Ksiądz Prałat postrzega te problemy obecnie, np. w porównaniu z latami poprzednimi?

- Kilka lat temu w czasie kolędy stale słyszało się o tym, czego brakuje. W tej chwili świat ludzi ubogich, a stanowi go większość, przyzwyczaił się do swojej niezamożności. Pamiętam pewną rodzinę: dwójka dzieciaków, mąż, żona, w mieszkaniu zimno. Mają wyłączony prąd, nie mają czym ogrzać domu.
I takich rodzin jest coraz więcej, nawet w centrum Częstochowy.

- Jak Ksiądz Proboszcz ocenia traktowanie księży w czasie wizyty duszpasterskiej? Jak księża są przyjmowani przez parafian?

- Bardzo życzliwie. Niektórzy proszą o powtórną wizytę, kiedy wszyscy domownicy będą obecni. Takim momentem serdeczności i życzliwości jest proponowanie poczęstunku. Charakterystyczne dla parafii św. Zygmunta jest to, że każdego dnia mamy gdzie indziej zaproszenie na obiad. A po kolędzie chodzi 3-4 nieraz 6 księży. Czeka na nich zawsze - może nie wystawny, ale prosty - serdeczny posiłek. Nie wiem, czy w każdej parafii tak jest. Jest to spontaniczny gest rodzin. Obok tego, co jest dla człowieka wiary obowiązkiem - otwarcia drzwi kapłanowi, żeby się wspólnie pomodlić, jest również serdeczność i polska gościnność.

- Wypowiedź Księdza pokazuje sprawy, które przeżywa każda polski duszpasterz, każdy ksiądz proboszcz, wikariusz. Mógłby zatem Ksiądz odpowiedzieć na pytanie czy kolęda jest potrzebna w parafii?

Reklama

- Na pewno jest trudna dla kapłanów i dla niektórych wiernych, ale jest bardzo potrzebna. Jest to jakby kij włożony w taflę spokojnego jeziora. W czasie każdego kolędowania odbywa się sporo spowiedzi. I później kapłan z radością spogląda na ludzi, którzy po latach przystępują do Komunii św. Przychodzą do kancelarii, mówiąc: - Dobrze, że ksiądz był po kolędzie; chcemy zawrzeć sakramentalne małżeństwo, 37 lat żyjemy w związku cywilnym.
Przytoczę zdarzenie, które niedawno wstrząsnęło moim sercem. Drzwi tego mieszkania zawsze były zamknięte przed kapłanem. Chodziłem sam, bez ministranta. Zapukałem. Człowiek w sile wieku powiedział: Dzień dobry księdzu. - Mam wejść? - zapytałem. - Niech ksiądz wejdzie - odparł. - Ale ja rozpocznę kolędowanie. I zaczął z Pisma Świętego czytać fragmenty mówiące o końcu świata. Zastanawiałem się co chce mi powiedzieć ten człowiek? - Coś się we mnie zawaliło - tłumaczył - ta potężna fala wody w Azji zabrała tyle istnień ludzkich, a ja byłem pewien, że to, co w Piśmie Świętym napisano o końcu świata to jest bajka. Dochodzę do wniosku, że coś w moim życiu musi się zmienić, bo przecież koniec świata jest możliwy. Spojrzałem mu w oczy i powiedziałem: - Jest taki moment, kiedy możesz spotkać się z Chrystusem w sakramencie pokuty. Rzuć dotychczasowe życie na krzyż Chrystusa i rozpocznij je na nowo. Chrystus na ciebie czeka.
I nawet, gdyby takich przypadków było tylko kilka, to jest sens kolędy. Choćby była bardzo trudna. Bo daje szansę na spotkanie z człowiekiem w miłości.

- Ludzie często mówią: Ksiądz przychodzi po pieniądze. Co Ksiądz Proboszcz o tym myśli?

- W ogłoszeniach przed kolędą mówię jasno: niech nikt się nie tłumaczy, że nie przyjął księdza, bo nie miał grosza. Nie jest tajemnicą, że w niektórych kamienicach czy blokach połowa mieszkańców nie da grosza, bo nie ma i nie muszą się z tego tłumaczyć. W niektórych przypadkach ksiądz odmawia wzięcia datku. Nigdy z grosza nie robimy problemu, a za ofiarowane datki zawsze dziękujemy.

- Nie byłbym w pełni usatysfakcjonowany, gdybym nie zapytał o obecność prasy katolickiej w parafii, w tym „Niedzieli”.

- W parafii św. Zygmunta rozprowadzamy 80 egzemplarzy Niedzieli tygodniowo. Ciekawe są wypowiedzi na temat pisma. Często słyszę, jak wierni dyskutują nad artykułami; jednym bardziej podobają się te dotyczące ducha, drugim - mówiące o przyziemskiej rzeczywistości. W każdym razie Niedziela jest przyjmowana bardzo pozytywnie. Nie posiadamy, poza tym tygodnikiem, innej prasy. Na inne gazety nas nie stać.

- Bóg zapłać. Sądzę, że ta rozmowa będzie przydatna do refleksji dla duszpasterzy, jak i dla naszych parafian.

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Uczeń Jezusa spotyka czasem niezgodę najbliższych

2026-01-14 20:57

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

wikipedia.org

Opowiadanie stoi na progu nowej epoki. Dawid wraca do Siklag, a z pola bitwy przychodzi posłaniec z rozdartą szatą i ziemią na głowie. Tak Biblia opisuje człowieka dotkniętego śmiercią. Przynosi znaki władzy: koronę i naramiennik Saula. Znaki królewskie zmieniają właściciela, a Dawid nie traktuje ich jak łupu. Rozdziera szaty, płacze i pości aż do wieczora. Żałoba obejmuje Saula, Jonatana i poległych Izraela. Potem rozbrzmiewa pieśń żałobna (qînâ). Otwiera ją wołanie o „ozdobie Izraela” zabitej na wyżynach. Hebrańskie (haṣṣəḇî) niesie sens splendoru, czegoś drogiego i kruchego. Refren „Jakże polegli mocarze” oddaje hebrajskie (’êk nāpelû gibbōrîm) i spina pamięć całego narodu. Dawid nie pozwala, aby wieść stała się pieśnią triumfu w miastach Filistynów. W pochwałach dla Saula i Jonatana nie ma pochlebstwa. Jest uznanie prawdy: byli złączeni w życiu i w śmierci, szybsi niż orły i mocniejsi niż lwy. Słowo „mocarze” (gibbōrîm) obejmuje tu odwagę i odpowiedzialność za lud. Dawid pamięta także dobro, które Izrael otrzymał za Saula, szczególnie bezpieczeństwo i dostatek. W końcu głos staje się osobisty. Dawid opłakuje Jonatana jak brata i mówi o miłości „przedziwnej”. Ta przyjaźń wyrasta z przymierza i wierności. Tekst ukazuje królewskość Dawida zanim otrzyma tron. Objawia się w panowaniu nad odwetem i w czci dla pomazańca Pana, także podczas jego prześladowania. Dawid nie buduje swojej przyszłości na upokorzeniu poprzednika. Wypowiedziany żal oczyszcza przestrzeń władzy i uczy, że królowanie zaczyna się od słuchania Boga, a nie od gromadzenia łupów.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Grzegorz Ryś w liście do wiernych Archidiecezji Krakowskiej: Nie możemy pozostać obojętni

2026-01-24 16:42

[ TEMATY ]

kard. Ryś

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej

Kard. Grzegorz Ryś

Kard. Grzegorz Ryś

„Dzisiaj nad ranem dostałem od arcybiskupa kijowsko-halickiego Światosława Szewczuka następującą wiadomość: „Przeżyliśmy kolejną piekielną noc. W Kijowie jest -10. Najbardziej ucierpiał nasz Lewy Brzeg... Walka o życie, ciepło i światło trwa”. (….) Nie możemy pozostać obojętni” - w liście do wiernych napisał kard. Grzegorz Ryś. Decyzją metropolity krakowskiego w Archidiecezji Krakowskiej cała składka z niedzieli, 1 lutego zostanie przeznaczona na pomoc dla Kijowa.

Kraków, dnia 24 stycznia 2026 roku
CZYTAJ DALEJ

Panel ekumeniczny o Credo nicejskim

2026-01-24 10:19

[ TEMATY ]

Wyższe Międzydiecezjalne Seminarium Duchowne

panel ekumeniczny

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

– Jak rozumiany jest symbol nicejski w różnych wyznaniach chrześcijańskich i jakie ma znaczenie w budowaniu jedności wyznawców Chrystusa – na to pytanie odpowiedzieli uczestnicy panelu ekumenicznego nt. „Prawdziwa wiara łączy, nie dzieli”, który odbył się wieczorem 23 stycznia w Wyższym Międzydiecezjalnym Seminarium Duchownym w Częstochowie.

Na początku spotkania ks. prał. Ryszard Selejdak, rektor seminarium, wyraził nadzieję, że panel przyczyni się do przybliżenia problematyki dotyczącej dialogu ekumenicznego. „Musimy wspólnie kroczyć ku jedności i pojednaniu między wszystkimi chrześcijanami. Credo nicejskie może być podstawą i punktem odniesienia tej wędrówki” – zacytował słowa Leona XIV z listu apostolskiego „In unitate fidei” z okazji 1700. rocznicy Soboru Nicejskiego. „To, co nas łączy, jest naprawdę czymś znacznie większym niż to, co nas dzieli!” – kontynuował ks. Selejdak za Leonem XIV i wskazał, że prawdziwy ekumenizm powinien być skierowany ku przyszłości, pojednaniu na drodze dialogu, wymianie darów i dziedzictwa duchowego”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję