Reklama

Święta w ośrodku dla narkomanów

Bóg się rodzi w „San Damiano”

Wydobywający się spod pokrywy garnka aromat grzybów przywołuje skojarzenie Świąt. Święta tutaj, w chęcińskim ośrodku „San Damiano”, wśród trzeźwiejących narkomanów, podejmujących kolejną, desperacką próbę ratowania swojego życia i godności? Może wreszcie będzie normalnie, choć środki są skromne. Były rekolekcje, jest choinka i wspólna Pasterka, i kilka tradycyjnych potraw, wspólnie przygotowują jasełka.
Inaczej niż noc na kartonie w dworcowej hali, inaczej niż dawanie sobie w żyłę w szkolnej toalecie, niż przedwczorajsza bułka zjedzona na „wieczerzę” z chłopakiem narkomanem. - Bywa trudno, ale jednak jest jak w bajce, a jeszcze ta piękna okolica, z zamkiem - mówią. To jedyne takie miejsce w Polsce, gdzie życie narkomanów biegnie tuż obok życia zakonników.

Niedziela kielecka 52/2004

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dłonie obdarzone zaufaniem

Reklama

Stos ubrań wysypywanych z plecaka na ubogie łóżko. Dłonie Beaty i Mateusza, obciągnięte jednorazowymi rękawiczkami, sprawnie przeszukują wszystkie szwy, kieszonki, zakamarki odzieży nowej osoby, przybyłej do ośrodka, czy nie przemyciła tutaj narkotyku. W wielu ośrodkach, po detoksach, przecież nadal biorą. Tutaj - nie. Ale jak łatwo kumulują się i wybuchają młodzieńcze bóle i doświadczenia wyniesione z domu, może też trochę chęć zwrócenia na siebie uwagi. Beata (25 l.) z Warszawy: „Byłam w szkole społecznej, na 10 osób w klasie 9 brało. Rodzice zamknęli mnie w zakładzie psychiatrycznym (tam skończyłam II kl. liceum). Mam fatalne doświadczenia z Monaru - mordercze biegi, kopanie dołów - mnie to nie pomagało. Kradłam, ćpałam, 4 lata spędziłam na ulicy, rok w więzieniu. Mam kłopoty z prawem, ze zdrowiem, z rodziną. Zdecydowałam się na ten ośrodek. Nie wiem, czy wytrwam. Oni chyba obdarzyli mnie zaufaniem. Ostatnio dwóch wyjechało, trudno to przeboleć. Łamiemy się, walczymy...”. Znad gumowej rękawiczki, co chwilę wyłania się tatuaż. Myślące oczy w ładnej, inteligentnej twarzy - bariera twarzy - bariera dla intruza, nie wszystko przecież nadaje się do zwierzeń.
Mateusz (20 l.) jest w Chęcinach najdłużej z nich - cztery miesiące. To szmat czasu dla trzeźwiejącego narkomana. Niektórzy mówią o nim: maksymalnie szczery. Tak tutaj właśnie trzeba. I to jest takie trudne.
Wychował się w niewielkiej miejscowości na Kielecczyźnie. „Zaliczył” trzy kieleckie licea („naokoło ludzie brali, ja też”), cztery odwyki w Morawicy, psychozy ponarkotykowe. „Przez 17 lat patrzyłem, jak mój wujek, rodzinny autorytet, pije. Więc piłem, potem ćpałem. - Mateusz sprawnie przegląda kolejną parę dżinsów. - Jak raz ciąłem się żyletką, dotarło do mnie: to jest dno. Łatwo zdecydowałem się na «San Damiano». Wtedy, na początku, było nas trzech”.

Dłonie przygotowujące obiad

Reklama

Radka (25 l.) i Tomka (23 l.) zastaję w kuchni, gdy obierają pieczarki i cebulę na obiad. Pieczołowicie siekają je na zgrabne wiórka. Radek ma trochę obaw, co do świątecznego menu - ma być skromne, ale zawsze to przecież wyzwanie. Barszczyk jest w miarę łatwy, ale krokiety!
Tomek (spod Szczecina) nie odczuwał w domu żadnych braków, poza brakiem ojca (w delegacjach). Wszystko miał z góry zaplanowane i narzucone. Kupione ubrania, sprzęt muzyczny, folder o szkole położony na biurku, zero własnej decyzji, zero własnej woli. Brał trochę na przekór, a trochę dlatego, żeby zaliczać egzaminy w studium medycznym i na Politechnice Koszalińskiej. „Tutaj jest jak w raju, tyle serdeczności, uczymy się otwierać, myśleć pozytywnie. Podoba mi się, że tworzymy wszystko od początku - czyścimy i remontujemy ten ośrodek. Siebie też stawiamy na nogi. - Tomek systematycznie obiera cebulę, na stoliku rośnie górka łupin, od których łzawią oczy. - Ja myślę, że Opatrzność czuwa nad tym miejscem”.
Radek przelewa wodą makaron, który nieco się rozgotował. Jest wciąż poszukującym indywidualistą, ze skłonnością do eksperymentowania. Dużo czytał o narkotykach („ja bardzo lubię czytać, wszystko”), a potem brał i skrupulatnie notował w tabelach swoje doznania. „To przychodzi niepostrzeżenie - i nie możesz już przestać. Pieniądze? Studiowałem geodezję, prowadziłem firmę geodezyjną z ojcem, nie mogliśmy nadążyć z robotą. Mam dziewczynę, właśnie kończy dziennikarstwo. Ona mnie najbardziej dopinguje. Chcę mieć dom, rodzinę, wreszcie zmierzyć się z marzeniem o szkole filmowej... Dopiero tutaj nauczyłem się modlić”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Ręce zajęte kielnią i ścierką

Tomek (26 l.), spod Łańcuta, pracuje przy adaptowaniu dla ośrodka kolejnych, przyklasztornych pomieszczeń, wymagających dużo zaprawy i farby. Niedoszły lakiernik samochodowy próbuje, w czym może być dobry? „Pierwsze prawdziwe od lat święta miałem w ośrodku w Majdanowie. Wtedy właśnie nie brałem, nie to, co w domu - Wigilii «czystych» nie pamiętam. Jak to było? Zwyczajnie: konflikty w rodzinie, ucieczki z domu, myślenie, że może narkotyki zabiją głód? Zabijały. Odpływały złe emocje, napływała euforyczna aura nieograniczonych możliwości. To ja: młody bóg, mogę teraz wszystko...”. Sam siebie oszukiwał, że panuje nad tym, że jeszcze może odstawić. Najdłużej, bo na półtora roku odstawił heroinę. Nieraz trafiał się „czysty” tydzień czy dwa miesiące, potem nawrót. Rodzice przez 6 lat trwali w nieświadomości, dawali pieniądze... Sam zgłosił się na detoks w Jarosławiu. Zaliczył kilka ośrodków. Tam, no cóż, też brali. Tutaj jest chyba uczciwiej. Ponad 2 miesiące walczy o siebie w „San Damiano”, namówiony do ośrodka przez jednego z terapeutów. „Najbardziej bałem się, że każą się bez przerwy modlić - ręka z kielnią, pocętkowana plamkami farby, zastyga w powietrzu. - Ale nie to jest trudne. Trudna jest szczerość, życie bez krętactwa. Wieczorem, na spotkaniu społeczności, mówimy o tym wszystkim, i tak powoli wracamy do świata. Aha, jeszcze mamy taki dzwon. Jak ktoś myśli o narkotykach, dzwonimy jak na alarm”.
Renata (19 l.) z woj. podlaskiego z zapałem pucuje okna, zamarzająca mżawka osiada na jej drobnych, dziewczęcych dłoniach, pasujących do buzi skromnej, drobnej, można by pomyśleć 13-latki. Bierze od VIII kl. szkoły podstawowej. W „San Damiano” jest ok. miesiąca. Brała chyba wszystko. Nigdy dożylnie. „W domu nie zmywałam naczyń ze dwa lata. W tym roku, np. w październiku, tylko trzy dni miałam «czyste”. Nie ucieknę stąd. Czeka mnie więzienie»”. W jej przypadku zaczęło się od zbierania pieniędzy do puszek PCK. Po amfetaminie miała „gadkę i luz”, uzbierała czterokrotnie więcej. Brała na dyskotekach i razem ze swoim chłopakiem, z którym była w związku od 4 lat. „Razem ćpaliśmy, razem kradliśmy, jak się skończyła forsa. W tym roku było najgorzej, tylko tydzień byłam w szkole, a tu przecież V klasa technikum, matura; nie dawałam sobie z tym rady. Ostatnio przez dwa lata sprzedawałam gadżety, żeby zorganizować pomoc dla chorego chłopca. Jakie stawki? Z 10 zł np. dla mnie szło 9, dla chłopca 1 zł, wszystko legalnie. Rodzice? Ojciec - alkoholik znęcał się nade mną. Ale jak ćpałam, świat był cudowny. Najlepiej czułam się, gdy brałam rano. Mocno się malowałam, żeby nikt nie zauważył. Ja mam ponad godzinę jazdy do szkoły, więc mama prawie mnie nie widywała. Rok temu przyznałam się jej, że kradłam, ćpałam, błagałam, żeby mi jakoś zabroniła. Bardzo płakała. Wyrzuciła mnie z domu. Ona nie chciała źle, ale nie umiała z ćpunką... Nieraz ćpałam dla figury, żeby szczupło wyglądać. Ładnej dziewczynie łatwiej kasę wyłudzić, tutaj też mówią, że trochę kokietuję”.
Czy jednak coś się zmienia? Renata zaliczyła wszystko: detoksy, szpitale, kuratora, psychiatrę, sąd i wyrok. Wreszcie ośrodek. „Praca i praca, nie ma kiedy brwi wydepilować. Niektóre piosenki tutaj «ciachujemy», np. hip-hopowe, one mogą być toksyczne. Obowiązuje nas zakaz agresji słownej, abstynencja od alkoholu, seksu. Jak «tego» nie widzę i nie czuję, jest dobrze, ale nieraz to nawet zwinięta bibułka... Strasznie się cieszę na te święta. Mieliśmy niedawno «andrzejki», tańczyliśmy na trzeźwo, były też urodziny z upieczonym przez nas tortem. W sumie fajnie. Ale ciężko. Może wytrwam...

Ośrodek Rehabilitacyjno-Readaptacyjny „San Damiano” w Chęcinach

3 franciszkanów i 13 terapeutów jest zaangażowanych w funkcjonowanie ośrodka, zlokalizowanego w budynkach poklasztornych;

placówka pracuje w oparciu o wartości chrześcijańskie i duchowość franciszkańską; codziennie jest czas na medytację, Msze św. w niedziele i święta, możliwość spowiedzi;

program stawia za cel uczenie życia bez narkotyków, nabywanie poczucia własnej godności w oparciu o właściwą hierarchię wartości, budowanie więzi międzyludzkich, szczególnie rodzinnych; służą temu m.in. konkretne zajęcia edukacyjne i warsztatowe;

ojcowie i terapeuci są partnerami w kształtowaniu nowej drogi życia; nie są nieomylnymi nauczycielami;

mieszkańców ośrodka zaakceptowało i przychylnie przyjęło środowisko; mówi o. Piotr Stanisławczyk, gwardian i kierownik ośrodka: „Naszej pracy pobłogosławił bp Kazimierz Ryczan, o sprawy tej małej społeczności troszczy się burmistrz Chęcin, kierownik przychodni, dyrektorzy szkół; mamy bliskie stosunki z bezpośrednimi sąsiadami - to jest bardzo chlubne i cenne, to jest przykład wzrostu troski społecznej o drugiego człowieka w potrzebie”.

Ośrodek w Chęcinach ma obecnie podpisaną umowę z NFZ, docelowo ma 20 osób i 14 terapeutów. Celem względnie dobrego doposażenia starych, poklasztornych zabudowań, dobrzy ludzie mogą ofiarować do „San Damiano” wiele darów, począwszy od środków finansowych przez chemiczne, czystości, używany sprzęt techniczny, AGD, ubrania. Adres: Chęciny, ul. Franciszkańska 10, tel. (0-41) 315-10-69.

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

40 pytań Jezusa: "Czy chcesz stać się zdrowym?"

Każdego dnia Wielkiego Postu podamy Ci jedno konkretne pytanie, które Jezus zadaje w Ewangeliach (np. „Czy wierzysz?”, „Czego szukacie?”, „Czy miłujesz Mnie?”). Bez moralizowania. Niech to będzie zaproszenie do osobistej konfrontacji i zmierzenie się z własnymi trudnościami w czasie tegorocznej wielkopostnej drogi.

Zmiana wymaga decyzji. Czasem przyzwyczajamy się do swoich słabości. Jezus pyta nie o historię, lecz o wolę.
CZYTAJ DALEJ

Memy z Panem Jezusem w gnieźnieńskim muzeum. Po nagłośnieniu sprawy usunięto część ekspozycji

2026-02-25 07:14

[ TEMATY ]

muzeum

Screen youtube.com / Muzeum Początków Państwa Polskiego

Na wystawie Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie znalazły się memy kpiące m.in. z męki Chrystusa. Po tym, jak sprawę nagłośniono, placówka informuje, że usunęła część ekspozycji. Z oświadczenia nie wynika, by autorzy wystawy widzieli w niej coś niewłaściwego. Tłumaczą tylko, że „uszanowali zdanie odbiorców”.

Mowa o części wystawy "RE: Średniowiecze. 1000 lat 1000 wersji", zainaugurowanej w Muzeum na początku lutego br. Jak podnosi instytucja w mediach społecznościowych, celem wystawy jest pokazanie średniowiecza jako „epoki wielkich przemian, ale też jako inspiracji, która wciąż żyje w kulturze - od narodowych mitów po fantastykę, modę i memy”.
CZYTAJ DALEJ

Francuski biskup po głosowaniu w parlamencie ws. eutanazji: nic nie jest jeszcze przesądzone

2026-02-26 14:04

[ TEMATY ]

aborcja

Adobe Stock

Dyskusja będzie nadal trwała, nic nie jest jeszcze przesądzone - oświadczył francuski biskup Matthieu Rougé po wczorajszym głosowaniu z Zgromadzeniu Narodowym. Stosunkiem głosów 299 „za” przy 226 „przeciw” przyjęło ono projekt ustawy o „pomocy w umieraniu”. Jednocześnie deputowani jednogłośnie przyjęli projekt ustawy o rozwoju opieki paliatywnej.

Biskup diecezji Nanterre zachęcił do dalszego zaangażowania przeciwko prawu, które legalizuje we Francji wspomagane samobójstwo i eutanazję. Wskazał, że było to drugie czytanie projektu ustawy, a nie ostateczne głosowanie. Dlatego jest jeszcze czas, żeby podjąć działania, tym bardziej, że w stosunku do pierwszego czytania, w maju 2025 roku, znacznie wzrosła liczba deputowanych głosujących przeciwko projektowi. Wówczas „za” opowiadało się 305, a „przeciw” 199. Mamy więc do czynienia z „prawdziwą erozją głosów wspierających ustawę o eutanazji”, choć nie jest to jeszcze „odwrócenie tendencji”, lecz ewolucja, która zobowiązuje do podtrzymywania nadziei na pozytywny ostateczny wynik końcowego głosowania.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję