się działalność nadzwyczajnej komisji sejmowej badającej aferę Orlenu? Nie trzeba chyba przekonywać, że odpowiedź na to pytanie jest ważna dla przyszłości Polski z tej prostej racji, że większość obywateli
naszego kraju dostrzega w niej szansę na oczyszczenie z brudów sfery politycznej i ekonomicznej. Wielkie nadzieje pokładane w działalności tej wyjątkowej instytucji otwierają możliwość - w przypadku
niepowodzenia - olbrzymiego zawodu. Czy komisja spełni pokładane w niej nadzieje? Nie wszystko zależy od niej. Sporo jest „w rękach” mądrości opinii publicznej. Czy da komisji wystarczający
kredyt zaufania? Czy „połapie się” w ruchach przeciwników komisji, którym zależy na tym, żeby to, co ma być odkryte, pozostało nadal tajne? Ich bronią jest manipulacja opinią publiczną, a
że posiadają środki ludzkie i materialne ich działania mogą się okazać szczególnie niebezpieczne.
Dziś szanse na powodzenie działań komisji nie są przesądzone. Są połowiczne tym bardziej, że atakowany układ zdaje się przechodzić do kontrofensywy. To z jednej strony dobry znak, bo w tych działaniach
widać strach - grupa trzymająca władzę i pieniądze czuje się poważnie zagrożona - ale z drugiej strony dostrzec można niebezpieczeństwo z racji dysproporcji środków po jednej i drugiej stronie.
Gdy do tego dodać, że polska opinia publiczna daje sobą łatwo, może nawet wyjątkowo, sterować - zagrożenie zawodem jest tym większe.
Kończąc, trzeba powiedzieć: nadzieja dla prawdy leży w mądrości.
W ostatnich dniach pojawiły się kontrowersje związane z transmisją meczu Mistrzostw Świata pomiędzy Francją a Norwegią w kościele Notre-Dame-des-Vertus w Ligny-en-Barrois (północno-zachodnia Francja). Od tego czasu mnożą się skargi na to wydarzenie - informuje portal infocatolica.com.
To piękny gotycko-renesansowy kościół z XVI wieku, z cudownymi witrażami i wizerunkiem Matki Bożej, otaczanym wielką czcią w regionie. Pomysł obejrzenia meczu w tym miejscu zaaprobował proboszcz parafii, ksiądz Mickaël-Joseph Fleury, we współpracy z radą miejską. Z wnętrza kościoła mecz oglądało około 80 osób.
Kolejni polscy duchowni kończą posługę na Białorusi po odmowie przedłużenia zezwoleń na działalność duszpasterską. Według informacji przekazywanych przez wiernych, część księży opuściła już kraj, a inni oczekują na rozstrzygnięcia dotyczące swojej przyszłości.
Po 36 latach posługi Białoruś opuścił dziekan dekanatu w Stołpcach, pochodzący z diecezji drohiczyńskiej ks. Marian Szerszeń. Duchowny pracował w Nalibokach, gdzie odbudował miejscowy kościół i przez lata prowadził działalność duszpasterską. Jego wyjazd nie został oficjalnie ogłoszony przez struktury kościelne.
W czwartek przed Sądem Okręgowym w Warszawie w procesie oskarżonych o prowokację wobec ks. Jerzego Popiełuszki zeznania złożył brat duchownego. On starał się nic nie mówić, żeby rodziny nie martwić - zeznał świadek o ks. Jerzym.
- O sytuacji na (ulicy) Chłodnej dowiedziałem się, jak wyjeżdżałem do Niemiec, w czasie ostatniego pożegnania z księdzem Jerzym - powiedział w czwartek brat ks. Popiełuszki, który nie wyraził zgody na ujawnienie swoich danych i wizerunku.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.