Reklama

Nie tylko dla spacerowiczów

Niedziela warszawska 33/2001

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Kościół św. Jacka na Freta przyciąga wielu mieszkańców Warszawy. Jednych fascynuje osobowość i wyjątkowy talent kaznodziejski o. Jacka Salija OP. Inni gromadzą się w duszpasterstwie akademickim, jednym z najprężniejszych w stolicy. Jeszcze innych fascynuje piękno i staranność celebrowanej liturgii. Wszyscy podkreślają niezwykłą siłę i skuteczność duszpasterstwa dominikańskiego.

Z czego ona wynika? - Myślę, że ludzie korzystający z naszej posługi czują się przede wszystkim wysłuchani, a nie pouczani. Podstawową dewizą dominikanów jest: "contemplata aliis tradere", nakazująca przekazywanie innym owoców własnej kontemplacji. Czyli coś, co każdy z nas bardzo głęboko przeżywa, czym żyje, to przekazuje innym. A bez uważnego słuchania, niemożliwa jest kontemplacja - wyjaśnia o. Mirosław Pilśniak OP, przeor klasztoru na Freta.

Ojciec Przeor dodaje także, że wiele osób przychodzących do dominikanów być może gdzie indziej by się nie odnalazło. - Bardzo często tak mówią. Ktoś mógłby powiedzieć, że to źle, bo nie chodzi o to, żeby byli związani z nami, tylko z Panem Jezusem. Ale trzeba spojrzeć na to pozytywnie. Cenne jest, że w ogóle przychodzą. Być może jakoś wyjątkowo odpowiada im nasz sposób myślenia i rozumienia Ewangelii. Chcemy, żeby opierało się to na podejściu św. Tomasza z Akwinu, który był bardzo otwarty wobec świata, a zarazem głęboko zakorzeniony w Biblii. Tak więc był to ktoś, kto umiał dobrze odnaleźć się zarówno na płaszczyźnie teologicznej, jak i w dialogu ze współczesnym światem. Chcemy czynić podobnie - konkluduje o. Pilśniak.

Dominikańska otwartość na świat oraz, wynikająca pewnie ze ściśle demokratycznego stylu rządów w zakonie, umiejętność słuchania przyciąga przede wszystkim młodzież i studentów. W klasztorze na Freta Duszpasterstwo Akademickie powstało 3 lata temu decyzją prowincjała o. Macieja Zięby OP. Dość prędko okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Na akademickich Mszach św., a szczególnie na rekolekcjach, kościół pękał w szwach. Dużo ludzi przychodziło również na codzienne spotkania formacyjne w salach DA. Szybko stworzyła się prawdziwa wspólnota, która zresztą ciągle się rozrasta i dobrze rokuje na przyszłość. Na pewno duża w tym zasługa o. Przemysława Ciesielskiego OP, pierwszego duszpasterza akademickiego na Freta, od roku przeora we Wrocławiu. W niczym mu jednak nie ustępuje, chyba, że wzrostem, obecny duszpasterz

o. Wojciech Czwichocki OP.

Nieco historii

Reklama

Jest rzeczą oczywistą, że Zakon Kaznodziejski budował swoje klasztory przede wszystkim w wielkich miastach. Chodziło przecież o dotarcie z Dobrą Nowiną do jak największej liczby osób. A przepowiadanie Słowa Bożego jest podstawowym zadaniem dominikanów. Nic więc dziwnego, że od początku istnienia polskiej prowincji dominikanie usilnie pragnęli osiedlić się w Warszawie. Udało się to dopiero 22 lipca 1603 r., kiedy o. Abraham Bzowski zakupił posiadłość na przedmieściu Warszawy, celem wybudowania kościoła i klasztoru św. Jacka. Najpierw postawił prowizoryczną, drewnianą kaplicę oraz mały, drewniany klasztor. Równocześnie położył fundamenty pod prezbiterium przyszłego kościoła. Już 22 października 1606 r. odprawił pierwszą Mszę św. w murowanej części prezbiterium. Dalszą budowę kościoła i klasztoru prowadzili jego następcy.

W latach 1632-1638 zasklepiony kościół przykryto dachem i wykończono fasadę. W następnych latach ułożono w kościele posadzkę i schody, zbudowano także w prezbiterium stalle dla zakonników odmawiających wspólne pacierze kapłańskie. W 1654 r. ówczesny przeor klasztoru, o. Jan Jałmużna, postawił obok kościoła drewnianą dzwonnicę. Jednak już rok później do Warszawy weszły wojska szwedzkie. Stolica poddała się bez walki. Po ograbieniu innych kościołów i klasztorów najeźdźcy wpadli również do kościoła św. Jacka i zrabowali srebrne krzyże i kandelabry. Zakonnicy opuścili klasztor, pozostał tylko jeden chory, o. Ludwik Pozora, którego Szwedzi wyciągnęli z klasztoru, przywiązali do koni i wlekli po ulicach miasta, gdzie zmarł wyznając głośno wiarę.

Nieszczęścia nie omijały kościoła i klasztoru w ciągu następnych dziesięcioleci. Po powstaniu styczniowym rząd carski w 1867 r. skonfiskował klasztor i wszystkich zakonników wywiózł do Gidli pod Częstochową. W klasztorze pozostało tylko dwóch staruszków. Jeden z nich, o. Dąbrowski zarządzał kościołem aż do śmierci w 1870 r. Potem opiekę nad kościołem objęli księża diecezjalni.

Podczas Powstania Warszawskiego w kościele św. Jacka urządzono szpital. Mieściło się tam również jedno z centrów dowodzenia. Na skutek zbombardowania kościoła, w gruzach zginęło przeszło tysiąc ludzi. Dlatego świątynia ta nazywana jest pomnikiem męczenników powstania. Do dzisiaj, szczególnie w sierpniu, w kościele widać wyjątkowo dużo kwiatów i zniczy położonych pod tablicami upamiętniającymi poległych. W 1947 r. dominikanie wrócili do swojej starej siedziby i zaczęli odbudowywać kościół i klasztor, co ukończyli w 1957 r.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Odbudowany klasztor

Dziś klasztor stał się siedzibą prowincjała i Kurii Prowincjalnej. Jest także Ośrodek Kaznodziejski, który zajmuje się koordynacją pracy kaznodziejów dominikańskich w całej Polsce. Jeden z ojców prowadzi Sekretariat Misyjny, który z kolei koordynuje pracę dominikańskich misjonarzy na świecie. Inny z ojców sprawuje funkcję prowincjalnego promotora Różańca Świętego. W duchowości zakonu silnie zakorzeniony jest kult maryjny, szczególnie w postaci nabożeństwa różańcowego. Niemal każdy dominikański kościół w Polsce jest sanktuarium maryjnym. Kościół św. Jacka co prawda nie jest, ale codziennie o 17.30 odmawiany jest Różaniec z wystawieniem Najświętszego Sakramentu.

Centralnym momentem dnia w kościele na Freta jest Msza św. konwentualna o godz. 18.00, odprawiana zwykle przez kilku ojców. Bezpośrednio po niej cała wspólnota odmawia, w kościelnych stallach, nieszpory. To piękne nabożeństwo, w zamyśle o. Pilśniaka, odmawiane jest m.in. w intencji wszystkich ludzi biednych materialnie i duchowo, których szczególnie dużo widać na uliczkach Starego Miasta. Nieszpory kończą się procesją do kaplicy Matki Bożej Śnieżnej, podczas której zakonnicy śpiewają Salve Regina.

Dla spacerowiczów

W słoneczne niedzielne popołudnia na Stare Miasto przyjeżdża wyjątkowo dużo mieszkańców stolicy i turystów. Ulica Freta zamienia się wtedy w zatłoczoną promenadę. Niekiedy tłum jest tak wielki, że spacerowicze z trudem wymijają się. Idąc od Barbakanu w stronę Rynku Nowego Miasta, z prawej strony mijają kościół św. Jacka. A tam, przed wejściem, stoi górski drogowskaz z zaznaczonym szlakiem i strzałką skierowaną w stronę otwartych drzwi świątyni. Napis brzmi: " Msza św. dla spacerowiczów - 40 min".

Mszę św. dla spacerowiczów zainaugurował przed laty w Rzeszowie o. Andrzej Konopka OP. - Ma on wyjątkowy dar wymyślania rzeczy, które potem doskonale się sprawdzają. Np. wymyślił wieczorne Msze św. dla młodzieży, odprawiane o godz. 19.00 i stąd popularnie zwane "dziewiętnastkami". Popołudniowa Msza św. dla spacerowiczów nie trwa zbyt długo, jest dość surowa w formie, ale stwarza szansę dla wszystkich, aby przy okazji niedzielnego spaceru uczestniczyć w Eucharystii. Tak więc zapraszamy do naszego kościoła w każdą niedzielę o 16.00 - mówi Ojciec Przeor.

Wnętrze świątyni

Korzystając z różnych form posługi duszpasterskiej, jaką oferują na Freta Bracia Kaznodzieje, warto przy okazji zapoznać się z ciekawym wnętrzem kościoła. Świątynia stoi poniżej ulicy Freta i dlatego nie robi wrażenia wysokiej. Fasada świątyni zakończona jest skromnym tympanonem oraz figurkami Matki Bożej, św. Dominika i św. Jacka. Na złączu nawy głównej i prezbiterium wznosi się mała sygnaturka. Z kościołem bezpośrednio połączona jest dzwonnica. Wchodząc do wnętrza świątyni znajdujemy się na wysokości około 2 m ponad posadzką kościoła. Stąd przedstawia się piękna architektura gotycka prezbiterium i późnorenesansowa głównego kościoła.

Szczególną uwagę warto zwrócić na kaplicę pod wezwaniem św. Dominika. Znajduje się ona na początku lewej nawy, na wysokości 2 m od posadzki. Kaplicę tę, według projektu Tylmana z Gameron, własnym kosztem wybudował w 1690 r. stolnik wyszogrodzki Adam Kotowski. W kaplicy tej znajduje się także wspaniała rzeźba Pana Jezusa Miłosiernego z XVII w. Dawniej rzeźba ta znajdowała się w kościele Bożego Ciała we Lwowie. Co ciekawe, podczas Powstania Warszawskiego, kiedy to cały kościół został zrujnowany, kaplica św. Dominika ocalała.

Na zakończeniu lewej nawy znajduje się kaplica zwana " Ciemna". Nad kaplicą wisi obraz Matki Bożej Różańcowej z XVIII w. Kaplica posiada marmurowy ołtarz. W sposób szczególny kaplica ta poświęcona jest męczennikom Powstania Warszawskiego oraz męczennikom dominikańskim z Czortkowa. W ich intencji, w każdy dzień powszedni o godz. 8.15, odprawiana jest w kaplicy Msza św.

17 sierpnia Kościół wspomina w liturgii św. Jacka, patrona kościoła na Freta, a jednocześnie założyciela polskiej prowincji dominikanów. Bracia serdecznie zapraszają na odpustowe Msze św. - W naszym klasztorze św. Sabiny w Rzymie - mówi o. Pilśniak - jest lista obłóczonych, czyli przyjętych do zakonu przez samego św. Dominika. I tam św. Jacek jest na jednym z pierwszych miejsc, wśród największych postaci naszego zakonu.

2001-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Trwać przy Bogu

2026-06-02 11:44

Niedziela Ogólnopolska 23/2026, str. 22

[ TEMATY ]

homilia

Karol Porwich/Niedziela

Stałość w wierze jest jedną z najważniejszych cnót. Chodzi o niegasnącą gotowość do kochania Boga i ludzi. Perseverantia to cierpliwe trwanie przy Bogu, we wszelkich przeciwnościach losu. Nie psychologiczny optymizm, ale kurczowe trzymanie Jezusa „za rękę”, duchowe dojrzewanie w otaczającej nas niekiedy ciemności i w czasie próby. W przypadku relacji między ludźmi chodzi o konkretną postawę: bardziej czyn niż słowo (choć ono jest czasem niezastąpione), bardziej długotrwały trud niż efemeryczne poruszenie emocji, czasochłonny wysiłek, a nie ubolewanie. Prorok Ozeasz opisuje postawę Izraela wobec Boga – przyznajmy, że często także naszą. To obraz znikających nagle chmur o świtaniu i porannej rosy w upalny dzień. Gdy chodzimy letnim rankiem po trawie, czujemy przyjemny chłód wilgoci. Jest jej mnóstwo, niczym wody w zbiorniku. A jakież zdziwienie nas ogarnia, gdy po wschodzie Słońca nagle ten bezmiar wilgoci ustępuje miejsca przejmującej suchości, chłód zmienia się w gorąc, a przyjemna miękkość zieleni – w twardość podłoża przypominającego skałę. Jak to możliwe w tak krótkim czasie? – pytamy zaskoczeni. Niemal identycznie dziwi się Ozeasz postawie ludu Bożego wybrania. Wielkie słowa, zapewnienia o wierności Bogu i Jego przymierzu, liczne ofiary, modlitwy, uroczystości oraz święte zwołania... i nagle pustka. Więcej nawet: odwrót! Zwrot ku pogańskiemu kultowi, ku Baalowi, nikczemne zachowanie nielicujące z rangą wybrania i Dekalogiem, złożonymi ślubami i obietnicami. Słomiany zapał – mawiamy w takiej sytuacji, wzruszając ramionami. Konsekwencje stygnięcia wiary Izraela były widoczne w życiu publicznym, gdzie sojusze polityczne były ważniejsze niż zaufanie Bogu. Panował chaos, mnożyły się społeczne konflikty, a moralne zepsucie elit widoczne było gołym okiem. A wszystko to w obliczu niebezpieczeństwa inwazji ze strony potężnej Asyrii. Skąd my to znamy? Wszelkie podobieństwa do sytuacji, w jakiej obecnie się znajdujemy, są nie tylko nieprzypadkowe, ale wręcz ostentacyjnie oczywiste! Kochający swój naród Ozeasz natarczywie napomina, grozi karą Bożą, ale i zachęca swych rodaków do powrotu pod skrzydła Boga. Wprawdzie porównuje Izrael do niewiernej żony, ale jednocześnie przypomina, że Bóg jawi się jako wierny mąż, gotowy do przebaczenia. Jeśli tylko Izrael powróci do lojalności, do głębi, a nie będzie „mydlił oczy” Bogu fałszywym, bo pozbawionym nawrócenia moralnego kultem, On zwróci pogodne oblicze ku swemu ludowi. Pojednanie i odnowienie przymierza możliwe jest w każdej chwili. Czułymi słowami Ozeasz kreśli obraz Boga – jest On pełen miłości, współczucia i cierpienia z powodu zdrady człowieka. Można by powiedzieć, że paradoksalnie upadek każdego z nas Bóg przeżywa jako własną porażkę, bo nas kocha. Poznanie prawdziwego Boga, Ojca Jezusa Chrystusa, a nie boga mojej wyobraźni, ambicji czy aspiracji, jest kluczowe. Wtedy bardziej będziemy wydobywali z siebie miłosierdzie, niż tylko składali ofiary, dawali samych siebie, a nie tylko coś od siebie.
CZYTAJ DALEJ

#LudzkieSerceBoga: Poznaj Serce Jezusa, tak bliskie każdemu z nas - rozważania czerwcowe

Tak często myśląc o Bogu czujemy stres i strach. Odległy Stwórca Wszechrzeczy karzący ludzi za ich potknięcia - wielu z nas taki właśnie obraz Boga nosi w sercu. A jaki naprawdę jest Bóg? Jakie jest Jego serce?

Czerwiec to w Kościele miesiąc szczególnie poświęcony Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Nabożeństwa z litanią, zwane potocznie czerwcowymi, mają za cel zbliżyć nas do serca Boga. Ukazać Jego miłość do nas.
CZYTAJ DALEJ

Papież do Hiszpanów: wróćmy do Boga, On ukształtował ten kraj

2026-06-07 14:27

[ TEMATY ]

Hiszpania

Boże Ciało

Vatican Media

Leon XIV przewodniczy dziś w Madrycie procesji Bożego Ciała. W Hiszpanii uroczystość ta została przeniesiona na niedzielę. Papież podkreślił, że jest to dzień szczególny, który przywraca nas do korzeni wiary. W obecności 1,2 mln wiernych Ojciec Święty zaapelował o powrót do Jezusa obecnego w Eucharystii, bo to On ukształtował Hiszpanię, a dziś na nowo może stać się światłem i źródłem, które nawodni wyschłe obszary serca.

Podczas Eucharystii poprzedzającej procesję Papież przypomniał, że uroczystość ta od wieków kształtuje pobożność, kulturę i życie hiszpańskiego narodu. „Nie chodzi tu o zewnętrzną manifestację, folklorystyczny relikt czy zwykłą ozdobę estetyczną. Chodzi tu o wiarę w obecność Pana Zmartwychwstałego, który żyje i nadal przechodzi pośród nas, który staje się chlebem dla naszego głodu życia i nawiedza zakamarki naszego serca oraz naszej historii, także te najciemniejsze”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję