W niedzielę 22 listopada br. w archikatedrze częstochowskiej miały miejsce Katedralne Spotkania Chórów pod honorowym patronatem metropolity częstochowskiego abp. Wacława Depo.
Rozpoczęła je uroczysta Msza św. ku czci św. Cecylii, której przewodniczył ks. prof. Kazimierz Szymonik, muzykolog, dyrygent, wykładowca kilku wyższych uczelni. Liturgię koncelebrowali ks. Marek Cisowski, wykładowca śpiewu liturgicznego w częstochowskim i sosnowieckim Wyższym Seminarium Duchownym i chorału gregoriańskiego w Studium Liturgii i Muzyki Kościelnej Wyższego Instytutu Teologicznego oraz ks. Łukasz Połacik, wicedyrektor Studium Liturgii i Muzyki Kościelnej Wyższego Instytutu Teologicznego w Częstochowie, członek archidiecezjalnej Komisji Muzyki Kościelnej.
Podczas Eucharystii zabrzmiały pieśni liturgiczne oraz fragmenty Missa de Angelis w wykonaniu: Chóru Archikatedry i Wyższego Instytutu Teologicznego „Basilica Cantans” pod dyrekcją Włodzimierza Krawczyńskiego i Zygmunta Nitkiewicza, Chóru Parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła pod dyrekcją Włodzimierza Krawczyńskiego, Chóru „Dwie korony” z parafii św. Maksymiliana Kolbego pod dyrekcją Marii Klos, Chóru Parafii Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski pod dyrekcją Iwony Czarny.
W homilii, zwracając się przede wszystkim do zgromadzonych na Liturgii muzyków kościelnych, ks. prof. Kazimierz Szymonik przypomniał m.in. postać ich patronki św. Cecylii, której wspomnienie obchodzone jest w Kościele 22 listopada. Wskazał, że tożsamość muzyki kościelnej jest tożsamością sakralną. Przypomniał także nauczanie Benedykta XVI zawarte w jego książce „Duch liturgii”. Na koniec Ksiądz Profesor życzył zebranym: - Przez piękno liturgii budujmy z Chrystusem Jego królestwo.
Śmiało można rzec, że nie odbywa się bez nich prawie żadna ważna uroczystość diecezjalna. Choć w większości nie są z wykształcenia muzykami, w repertuarze mają dzieła ambitne, których nie powstydziliby się zawodowcy. Zielonogórskiemu chórowi „Cantemus Domino” stuknęła w tym roku sześćdziesiątka. Po historii i czasach współczesnych oprowadzają nas Aleksandra Samek-Kibała i Eugeniusz Olejniczak
Dawno, dawno... ale nie aż tak dawno temu, bo w 1953 r. w kościele pw. Najświętszego Zbawiciela powstał chór, założony przez organistę Wiktora Chwieckiewicza. Ten chór głównie uświetniał wszelkie święta i uroczystości kościelne, nie tylko na terenie parafii. Wiktor Chwieckiewicz prowadził go aż do przejścia na emeryturę opowiada Eugeniusz Olejniczak. W lutym 1968 r. do parafii został ściągnięty Andrzej Maliński, który przejął obowiązki po poprzedniku. Pamiętam, bo byłem wtedy w szkole muzycznej, że Andrzej przychodził i na korytarzu werbował chętnych wspomina p. Eugeniusz, który tak właśnie trafił do chóru i pozostał w nim mimo równoległej kariery klarnecisty w Filharmonii Zielonogórskiej. Kontakty z młodzieżą Andrzej Maliński musiał mieć dobre, bo w 1968 r. sam w zasadzie jeszcze się do niej mógł zaliczyć miał wtedy zaledwie 21 lat.
Modląc się szczególnie o zdrowie i szybki powrót do posługi apostolskiej Papieża Leona XIV chciejmy sobie jeszcze raz uświadomić i nigdy o tym nie zapominajmy, że tylko On, Chrystus, jest naszą drogą, prawdą i życiem - wskazał w homilii przy grobie św. Jana Pawła II karmelita o. Szczepan Praśkiewicz.
Dzisiejszej Mszy św. koncelebrowanej przez ok. 70 kapłanów przewodniczył abp Zbigniew Stankiewicz, metropolita Rygi, przewodniczący Konferencji Episkopatu Łotwy. W koncelebrze był również bp Witalij Skomarowski, biskup diecezji Łuck na Ukrainie, przewodniczący Konferencji Episkopatu Ukrainy obrządku łacińskiego.
Diagnoza nowotworu u papieża Leona XIV jest przedmiotem dyskusji i współczucia na całym świecie. Jednak tak otwarta dyskusja na temat stanu zdrowia zwierzchnika Kościoła katolickiego jest czymś nowym. W przeszłości, gdy papieże chorowali, powagę ich stanu znały często tylko osoby z ich najbliższego otoczenia. To, co obecnie jest tematem biuletynów medycznych, we wcześniejszych wiekach można wywnioskować tylko z korespondencji, raportów i późniejszych rekonstrukcji medyczno-historycznych. „W dawnych czasach nie było oficjalnych doniesień o chorobach papieży, co najwyżej krążyły po Rzymie plotki” - powiedział niemieckiej Agencji Katolickiej (KNA) historyk Kościoła z Augsburga Jörg Ernesti.
Czasami papieże sami mówili o swoich cierpieniach. Grzegorz Wielki, panujący w latach 590-604, skarżył się w swojej korespondencji na dotkliwy ból i długie pozostawanie z tego powodu w łóżku. Cierpiał na dnę moczanową - chorobę, która miała dotknąć również wielu jego następców.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.