Pozwolę sobie rozpocząć od dwóch rozmów w dwóch taksówkach w dwóch różnych miastach. Pierwsza rozmowa dotyczyła polityki. W radiu emitowana była audycja dotycząca Unii Europejskiej, a dokładniej – problemów nacjonalizmów w państwach Unii. To był dobry pretekst do rozmowy na temat Unii i jej oceny. Pan taksówkarz stwierdził, że niekwestionowane są dobrodziejstwa naszego wejścia do Unii, takie jak otwartość granic, podniesienie standardu życia, ale zwrócił też uwagę na mankamenty związane z biurokracją i towarzyszącymi jej absurdami. Rozmawialiśmy swobodnie do momentu przeskoku na polskie realia. Tutaj pojawiła się wyrazista teza o dyskredytacji obecnych sił politycznych i szukaniu nowych. W tym kontekście usłyszałem opinię mojego rozmówcy, że dla niego jedynym prawdziwym państwowcem dbającym o dobro państwa polskiego był prezydent Aleksander Kwaśniewski. Ta teza tak mocno mnie przestraszyła, że chciałem wysiąść z taksówki. Na szczęście padła ona tuż przed skrętem w uliczkę do mojego domu. Długo jednak nie mogłem się otrząsnąć po niej, tak jak zapewne pan prezydent nie mógł się otrząsnąć po manifestacji swojej państwowości w pamiętnym Charkowie.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
