W ruinach fortu Saint Elmo zostało zaledwie kilkudziesięciu ludzi zdolnych do walki. Wiedzieli, że następny szturm będzie ostatni. Spowiadali się, wynieśli z kaplicy relikwie, spalili wyposażenie. Dwóch ciężko rannych rycerzy posadzono na krzesłach z mieczami w dłoniach, bo nie byli już w stanie stać. O świcie ruszyli Turcy. Tak Roger Crowley pisze Morskie imperia. Nie opowiada historii z akademickiej odległości. Wciąga czytelnika na mury, pokłady galer i do wnętrza oblężonych twierdz. Wielka polityka XVI wieku schodzi tu do poziomu człowieka, który wie, że może nie doczekać wieczora. Dzięki temu otrzymujemy nie tyle tłustą od faktów i dat historyczną syntezę, ile żywą, pełną narracji opowieść o ludziach uwikłanych w wielką politykę i wojny.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
