Reklama

Niedziela w Warszawie

Wychowanie na rozdrożu

Z czym zmagają się warszawscy katecheci u progu nowego roku szkolnego?

2026-08-25 08:42

Niedziela warszawska 35/2026, str. IV

[ TEMATY ]

nauczyciele religii

Adobe Stock

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Przełom sierpnia i września to dla większości uczniów i nauczycieli czas przygotowań do nowego roku szkolnego. Dla nauczycieli religii w Warszawie jest to jednak także okres niepewności, narastającego stresu i poczucia marginalizacji.

Uczę religii od 21 lat i znam tę rzeczywistość od podszewki. Opatrznościowo pod koniec pandemii ukończyłem studia podyplomowe z informatyki. Dzięki temu, gdy w ubiegłym roku ograniczono liczbę godzin religii, mogłem przejąć lekcje informatyki, pozostawiając etaty kolegom katechetom.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Niestety, nie we wszystkich warszawskich szkołach sytuacja ułożyła się tak pomyślnie. Gdy rozmawiam z moimi kolegami z innych placówek, z naszych dyskusji wyłania się dramatyczny głos środowiska, które walczy o należne miejsce religii w polskiej szkole.

Masowe zwolnienia i organizacyjny tor przeszkód

Pierwszym i najdotkliwszym skutkiem decyzji MEN jest utrata pracy przez tysiące z nas. Z oficjalnych danych, które Barbara Nowacka przekazała niedawno Rzecznikowi Praw Obywatelskich, wynika, że w zeszłym roku szkolnym liczba nauczycieli religii w całej Polsce drastycznie spadła z 27 393 do 22 876. W efekcie pracę straciło ponad 4,5 tys. wykwalifikowanych katechetów.

Reklama

I choć pani minister przekonuje, że obniżenie wymiaru zajęć „nie spowodowało masowych zwolnień nauczycieli religii”, rzeczywistość na szkolnych korytarzach całkowicie przeczy jej słowom. Trudno bowiem uznać utratę ponad 4,5 tys. miejsc pracy w tak krótkim czasie za zjawisko niemasowe. Środowisko katechetów patrzy na to z ogromnym niepokojem. Sam wielokrotnie publicznie podkreślałem, że te 4517 zwolnionych osób to jedynie wierzchołek góry lodowej. Z moich obserwacji wynika, że co najmniej drugie tyle osób zostało wypchniętych z zawodu z powodów, których nie widać gołym okiem w ministerialnych statystykach. Są to m.in. praca poniżej kwalifikacji, czyli tzw. ukryte bezrobocie, urlop dla poratowania zdrowia lub wcześniejsza emerytura czy świadczenie kompensacyjne. Za każdą z tych decyzji kryją się konkretni nauczyciele, ich rodziny oraz uczniowie, którzy z dnia na dzień zostali pozbawieni doświadczonych pedagogów.

Boli to tym bardziej, że przecież w lipcu 2025 r. Trybunał Konstytucyjny wprost orzekł niekonstytucyjność wspomnianego rozporządzenia MEN. Decyzje uderzające w katechetów wprowadzono jednostronnie, bez odpowiedniego uzgodnienia ich z Kościołami i związkami wyznaniowymi. Złamano w ten sposób zapisaną w Konstytucji RP zasadę konsensualnego regulowania relacji państwa z Kościołami, a także zapisy ustawy o systemie oświaty oraz Konkordatu. Do dziś skutki tego orzeczenia nie zostały uwzględnione w praktyce funkcjonowania systemu oświaty.

Ci z nas, którym udało się pozostać w szkole, mierzą się dziś z gigantycznym chaosem organizacyjnym. Gdy rozmawiam z kolegami po fachu, słyszę, z jak karkołomnym łączeniem klas i koniecznością pracy w kilku placówkach muszą się mierzyć. Jeden ze znajomych powiedział mi: – W jednej szkole mam jedną lub dwie godziny rano, potem wypada mi kilka okienek i jadę na kolejne lekcje do drugiej szkoły. Od innej katechetki usłyszałem gorzkie słowa: – Każdy dzień to okienka, co niesamowicie wydłuża czas pracy. Po tylu latach odczuwam absolutny brak stabilizacji. Sytuację pogarsza celowe wypychanie lekcji na margines planu. Z ust przemęczonych kolegów padają retoryczne pytania: – Ostatnia lekcja kończy się nierzadko po godz. 17.00. Jak młodzież, która dojeżdża kilkanaście kilometrów, ma uczestniczyć w katechezie, kiedy zimą o tej porze jest już po prostu ciemno?

Oceny, średnia i pusto w ławkach

Reklama

Rewolucja organizacyjna w planie lekcji idzie w parze ze zmianami w systemie oceniania. Brak wliczania oceny z religii do średniej zdemotywował wielu uczniów. Katecheci z żalem przyznają, że część młodzieży wprost deklaruje: – Nie warto chodzić na religię, bo to się do niczego nie liczy. Bardzo wiele zależy tu jednak od domu rodzinnego. Gdy w świadomości rodziców religia jest ważna, dziecko jest na niej obecne i zaangażowane. Jeśli rodzicowi zależy mniej, z byle powodu zwalnia córkę lub syna z ostatniej lekcji.

Rzadko, ale jednak można odnaleźć też dobre strony zmian. Wydaje się, że motywacje uczniów stały się o wiele bardziej czyste. Ci, którzy w tak niełatwym czasie wciąż decydują się na udział w lekcjach religii, to niezwykle dojrzali i wartościowi młodzi ludzie, doskonale wiedzący, na jakim fundamencie chcą budować swoje życie. To młodzież przychodząca na katechezę z wewnętrznego przekonania i głębokiej potrzeby duchowej, a nie dla lepszej średniej na świadectwie.

Samotność w cyfrowym tłumie

Puste ławki w salach nie oznaczają, że młodzi ludzie przestali potrzebować przewodników. Z codziennych doświadczeń katechetów przebija obraz głębokiego kryzysu młodzieży: przejmująca samotność, kryzysy psychiczne, uzależnienia cyfrowe, brak autorytetów i zagubienie aksjologiczne.

Jeden z moich kolegów podzielił się ostatnio taką refleksją: – Mam wśród uczniów dzieci po stracie jednego z rodziców. Ze zwykłej obserwacji widzę, że te, które doświadczyły śmierci ojca lub matki, psychicznie radzą sobie paradoksalnie lepiej niż te, które usłyszały od wciąż żyjących rodziców: „my już nie mieszkamy razem”. Lekcje religii dla wielu młodych stały się jedyną bezpieczną przystanią, gdzie mogą bez oceniania porozmawiać o sensie życia.

Co traci szkoła, pozbywając się Boga?

Reklama

Warto się zastanowić, co straci polska szkoła, kiedy nadejdzie taki dzień, gdy zabraknie religii. Odcięcie od wartości chrześcijańskich będzie ciosem w elementarne wykształcenie. Szkoła będzie coraz skuteczniej przygotowywać specjalistów, a jednocześnie coraz słabiej wychowywać ludzi zdolnych do odpowiedzialnych wyborów moralnych. Koledzy poloniści już dziś sygnalizują, że bez odwołań do Biblii i roli Kościoła na przestrzeni wieków, uczniowie nie są w stanie rozumieć omawianych lektur. Bez solidnej edukacji religijnej młode pokolenie zostaje pozbawione kontaktu z własnym dziedzictwem kulturowym i religijnym.

Dzisiejsze zmagania nauczycieli religii do złudzenia przypominają najtrudniejsze karty historii Polski, kiedy to właśnie wiara pozwalała przetrwać najcięższe próby. Jak proroczo mówił sługa Boży kard. August Hlond, prymas Polski: „Nie zginęłaś Polsko, bo nie umarł Bóg”. Te słowa brzmią dziś nader aktualnie – przetrwanie narodu w jego tożsamości zależy od przekazu wiary kolejnym pokoleniom.

Paradoksalnie wielu katechetów dostrzega również dobro rodzące się pośród tych doświadczeń. Mniejsze grupy sprzyjają głębszym rozmowom, a uczniowie pozostający na lekcjach religii coraz częściej przychodzą z własnego wyboru. Katecheza staje się miejscem autentycznego dialogu, w którym młodzi nie szukają łatwych odpowiedzi, lecz sensu życia, nadziei i trwałych wartości.

Wołanie o wsparcie i solidarność

Wśród warszawskich katechetów jest coraz większe poczucie bezradności i osamotnienia. – Czuję się czasem jak kula u nogi, intruz w pokoju nauczycielskim – wyznał mi niedawno kolega uczący w technikum. Uwagę zwraca również obojętność rodziców, dla których religia to często jedynie formalność przed bierzmowaniem.

W tej trudnej codzienności bardzo ważne jest wsparcie – zarówno systemowe, jak i społeczne. Gdy pytam kolegów, czego potrzebują dziś najbardziej, wskazują na pilną potrzebę umocowania religii w prawie oświatowym. Ktoś z nadzieją zauważył, że walka z katechezą może posłużyć jej umocnieniu dzięki oddolnym inicjatywom rodziców. Wierzymy, że powiedzą stanowczo: „Non possumus!” wobec rozwiązań naruszających ich prawa do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Przede wszystkim jednak prosimy o międzyludzką solidarność, modlitwę oraz wsparcie ze strony proboszczów i hierarchii kościelnej. Potrzebujemy, by duszpasterze nieustannie przypominali z ambon, że katecheci to dziś jedni z najważniejszych sprzymierzeńców rodziny w dziele wychowania.

Autor jest nauczycielem religii i informatyki w IX LO w Warszawie

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wrocław: nauczyciele religii zaniepokojeni reformami MEN

[ TEMATY ]

Wrocław

Ministerstwo Edukacji Narodowej

nauczyciele religii

reformy

Archidiecezja Wrocławska

Wielkopostny Dzień Formacji nauczycieli religii

Wielkopostny Dzień Formacji nauczycieli religii

Nauczyciele religii z całej archidiecezji wrocławskiej zjechali się do wrocławskiego seminarium, by uczestniczyć w Wielkopostnym Dniu Formacji. Była to okazja do dyskusji nad zmianami dotyczącymi religii w szkołach i sytuacji katechetów. - Znajdują się tera w trudnym położeniu i widzimy, jak im spada morale - mówi ks. dr Mariusz Szypa z wydziału katechetycznego wrocławskiej kurii.

Na otwarcie spotkania Mszy świętej przewodniczył bp Maciej Małyga, wrocławski biskup pomocniczy.
CZYTAJ DALEJ

Bp Tadeusz Lityński: Dawcą powołania jest Pan Bóg

2026-09-09 15:13

[ TEMATY ]

Gorzów Wlkp.

Seminarium diecezjalne

Spotkanie propedeutyczne

Karolina Krasowska

Bp Tadeusz Lityński spotkał się z klerykami pierwszego roku i księżmi odpowiedzialnymi za formację seminaryjną

Bp Tadeusz Lityński spotkał się z klerykami pierwszego roku i księżmi odpowiedzialnymi za formację seminaryjną

W Gorzowie Wlkp. od 6 września trwa spotkanie integracyjno-przygotowawcze dla kandydatów przyjętych do Zielonogórsko-Gorzowskiego Wyższego Seminarium Duchownego. Dziś z jego uczestnikami spotkał się pasterz diecezji bp Tadeusz Lityński.

Głównym celem spotkania propedeutycznego, jak wyjaśnia prefekt seminarium ks. Wojciech Oleśków, jest przygotowanie kleryków pierwszego roku do życia seminaryjnego. To czas na modlitwę, jak i integrację, który odbywa się przed oficjalnym rozpoczęciem roku akademickiego:
CZYTAJ DALEJ

Stulecie „Niedzieli”: Od diecezjalnego Tygodnika do dzieła, które jest wszędzie

W 1950 roku, gdy toczyło się śledztwo przeciwko redaktorowi naczelnemu "Niedzieli", naczelnik nie krył powodu aresztowania ks. Antoniego Marchewki. To „dlatego, że ksiądz jest naczelnym «Niedzieli», a «Niedziela» jest wszędzie”. Dziś te same słowa brzmią jak credo Tygodnika, który 18 września świętuje na Jasnej Górze 100 lat. W "Radiu Fiat" o tej drodze – od pierwszego numeru z 4 kwietnia 1926 roku, przez wojnę, cenzurę i milczenie aż do 1981 r., po portal i sześć milionów wejść na „Niezbędnik Katolika” – opowiedzieli prezes Instytutu Niedziela Mariusz Książek i ks. Paweł Rozpiątkowski.

Prowadzący zapytał, czy bez bulli Vixdum Poloniae Unitas Piusa XI nie byłoby drogi do „Niedzieli”. Ks. Paweł Rozpiątkowski potwierdził, że to jeden z fundamentów, ale dodał drugi: „pierwszym biskupem nowej diecezji częstochowskiej został ks. Teodor Kubina, społecznik, a jednocześnie człowiek, który czuł wagę prasy drukowanej, słowa drukowanego”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję