Cały świat nie wystarczy, by zaspokoić wasze pragnienie sensu i szczęścia. Tylko Bóg może uciszyć nasze niespokojne serca...” – mówił papież Leon XVI podczas spotkania z Andreą Bocellim. To prawda. Sztuka może stać się instrumentem, ukazującym Tego, który jedynie jest piękny.
Trzecia edycja cyklu
W pierwszą niedzielę sierpnia po raz kolejny tę tajemnicę mogli odkrywać uczestnicy „Pijarskich spotkań ze sztuką”, które odbywają się w krakowskim Kościele Ojców Pijarów (przy ul. Pijarskiej). Cykl artystyczno-historycznych prelekcji to projekt pomysłu o. Eugeniusza Grzywacza, pijara. Ideę projektu można odszukać w tym, co wyraża przekonanie, iż „Wiara rodzi się z tego, co się słyszy”, by dalej osobiście i w pełni skonfrontować je ze słowem Pana: „Uwierzyłeś, Tomaszu, dlatego, że Mnie ujrzałeś?”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Trzecia już edycja cyklu jest realizowana pod hasłem „Źródła wiary”. Organizatorzy pochylają się nad twórczością tych, dla których pierwszą inspiracją był Twórca wszelkiego piękna. Jednym z artystów, którzy w czasie ziemskiej pielgrzymki odkryli tak dalece Jego blask, był bohater niedzielnego spotkania –św. Brat Albert Chmielowski.
Czy można tworzyć dla Boga?
Reklama
W swoim wykładzie o. Eugeniusz Grzywacz mówił m.in. o początkach twórczości Adama Chmielowskiego – jednego z najlepiej zapowiadających się malarzy młodopolskich krakowskiej sceny malarskiej. Burzliwa historia młodości, naznaczonej bolesnym udziałem w powstaniu i utratą nogi, nie zawsze prowadziła do głębszej relacji z Bogiem. Rozwój bardzo indywidualnego stylu malowania, jak zaznaczył prelegent, był jakby odpowiedzią wobec wydarzeń życia. Od rozmiłowania w nokturnach, mniej wyraźnych pociągnięciach pędzlem, przypominających te z obrazów Muncha czy van Gogha, poprzez chwilowy „krok w tył” do tzw. stylu nazaretańskiego w okresie zafascynowania sztuką sakralną, aż po moment pytania: – „Czy można tworzyć dla Boga? Można, ale trzeba by wstąpić do klasztoru, bo w świecie trudno o tak wzniosłe inspiracje...” – miał powiedzieć malarz.
Adam Chmielowski postanowił oddać swe życie Panu bez reszty. To jednak już jako zakonnik, artysta namalował najważniejszy obraz w swym dorobku Ecce Homo. – Nigdy nieukończony jest symbolem życia świętego, ciągłego poszukiwania Chrystusa w ubogim – podkreślił o. Eugeniusz Grzywacz.
Jak zaznaczają organizatorzy: „Adam Chmielowski szukał piękna i prawdy i znalazł je sztuce oraz w ludzkiej duszy, w człowieku, nawet w tym wyrzuconym poza margines społeczeństwa. Według sztuki teatralnej Karola Wojtyły Brat naszego Boga – obraz, który znajduje się w krakowskim kościele Ecce Homo – odegrał niezwykle ważną rolę w porzuceniu przez Adama Chmielowskiego życia artysty na rzecz służby ubogim, stając się w ten sposób prawdziwą ikoną polskiego malarstwa religijnego”.
Koncert
To, co o życiu św. Brata Alberta nie zmieściło się w słowie, wybrzmiało w dźwiękach marimby – afrykańskiego instrumentu dętego, który posiada swoich własnych wirtuozów! Jeden z nich, 21– letni Jakub Olma, student Akademii Muzycznej im. Krzysztofa Pendereckiego w Krakowie, zabrał uczestników spotkania w podróż muzyczną po kulturach świata, grając na marimbie.
Więcej informacji o cyklu i kolejnych wydarzeniach na: pijarska.pijarzy.pl . Organizatorzy zapraszają.
