Święty Paweł, wymieniając owoce Ducha Świętego, wskazuje m.in. na dobroć (por. Ga 5, 22-23). Powszechnie często mówi się o dobroci jako o pożądanej wartości. Chcemy przecież spotykać się z dobrymi ludźmi, czujemy odpowiedzialność za to, aby młodsze pokolenie charakteryzowało się dobrocią, oraz sami czujemy przynaglenie do pracy nad sobą. Jest wiele sposobów pracy nad tym, by charakteryzować się dobrocią. W postawionym pytaniu chodzi jednak o dobroć jako owoc Ducha Świętego. Teologia owoców Ducha Świętego związana jest z darami udzielanymi przez tegoż Ducha, z łaską Bożą. Człowiek nie jest w stanie własnym wysiłkiem wypracować tego, co niosą w sobie owe owoce.
Skoro życie w Duchu Świętym sprawia, że w naturalny sposób, jak w zwierciadle, odbija się w naszym życiu obraz Boży, to trudno nie zauważyć w uduchowionym człowieku właśnie dobroci, która jawiłaby się jako Boża. Owa tajemnicza dobroć przejawia się w życiu świętych zarówno z pierwszych wieków chrześcijaństwa, jak i tych, którzy żyli pośród nas. Nie brakuje dzisiaj ludzi, w których życiu dostrzegamy duchowe owocowanie dobroci.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Sam Bóg objawia się nam jako dobro, odkrywamy Go jako źródło wszelkiego dobra. Chodzić Jego drogami, chodzić w Duchu Świętym to stać się dobrym w taki sposób, by wyrażanie siebie nie miało nic wspólnego z egoistycznymi pobudkami. Czyż można mówić o owocowaniu w człowieku dobroci Boga, skoro motywem pozostaje własne dobro – jakaś osobista korzyść czy też pozytywna opinia? „Po owocach ich poznacie” (Mt 7, 16) – naucza Jezus, gdy przestrzega przed fałszywymi prorokami, a jednocześnie chce zwrócić uwagę na to, że wartość człowieka, jego intencje, motywy i autentyczność lub jej brak można ocenić po skutkach jego postępowania. Tutaj zawsze będzie się rodziło pytanie o źródło postępowania. Dobroć jako owoc Ducha Świętego będzie miała swoje źródło zawsze w Bogu.
W tym kontekście warto przywołać zdanie Jezusa: „Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg” (Łk 18, 19). Czy to zdanie miałoby zakazywać staranie się o bycie dobrym? Nic z tych rzeczy. Jesteśmy powołani do życia w Bogu, który sam jest dobrocią. Sam Jezus – Syn Boży ukazuje w całym swoim ziemskim życiu dobroć Boga Ojca. Najwyraźniej ukazał tę bezwarunkową, bezinteresowną i bezgraniczną dobroć na krzyżu. Jezus żył w Duchu Świętym, a my jako mistyczne ciało Chrystusa, jako naśladowcy naszego Mistrza jesteśmy powołani do życia w tym samym Duchu. Mamy żyć w Duchu Jezusa Chrystusa.
Dlatego ludzka dobroć, odarta z egoizmu i chęci zysku, nie jest jedynie efektem samodoskonalenia się czy moralnego dyscyplinowania się, ale jest widzialnym promieniowaniem Bożej obecności w nas. Duch Święty uzdalnia człowieka do kochania i dawania siebie na wzór Chrystusa, czyniąc go żywym narzędziem Bożej miłości w świecie. W konsekwencji dobroć przestaje być tylko wyuczoną zaletą, a staje się naturalnym, dojrzałym owocem serca zakorzenionego w samym Źródle wszelkiego dobra.
