Nazwiska 29 ofiar wyczytała dr Karolina Trzeskowska-Kubasik z Kieleckiej Delegatury IPN, która lata pracy badawczej poświęciła represyjnej polityce niemieckiego okupanta na ziemi buskiej.
Kwerenda źródeł rzuciła nowe światło na sytuację mieszańców Kreishauptmannschaft Busko (czyli jednostki administracyjnej dystryktu Radom Generalnego Gubernatorstwa). Już jako młoda mieszkanka Buska interesowała się jego historią z czasów II wojny światowej, także ze względów osobistych, ponieważ wśród ofiar zbrodni był wuj jej babci, żołnierz AK. Trafiała jednak na skąpe dane, sugerujące łagodny przebieg okupacji niemieckiej na obszarze buskim, która miała pochłonąć, według ówczesnych danych, ok. 1000 ofiar. Sama badaczka dotarła do nazwisk 12 tys. 400 osób. To pokazuję skalę zbrodni niemieckich. Niemcy dokonywali mordów na mieszkańcach Buska i powiatu w latach 1941-45 r. Ich represyjna polityka godziła we wszystkie grupy społeczne, najbardziej w przeważającą na tym obszarze ludność rolniczą, obciążoną przez okupantów przymusowymi kontyngentami i wielkim wyzyskiem ekonomicznym. Ok. 4 tys. mieszkańców Niemcy wywieźli do obozów koncentracyjnych, natomiast ok. 20 tys. osób – na roboty przymusowe. Badaczka ustaliła funkcjonowanie 29 obozów karnych i pracy na terenie buskim oraz pięć niemieckich aresztów.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Zbiorowa mogiła na skraju Lasu Wełeckiego symbolicznie upamiętnia setki ofiar zbrodni niemieckich (szacuje się że mogło być ich od 500 nawet do 1000), w tym wielu polskich patriotów, żołnierzy Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich, kobiety i dzieci. 19 lipca 1944 r. w Lesie Wełeckim zamordowanych zostało 29 osób. Byli to mieszkańcy Buska-Zdroju, Tuczęp, Jarosławic, Pińczowa oraz Nowego Korczyna – przypomniała dr Trzeskowska-Kubasik.
Ofiary miały na ciele liczne ślady tortur, niektóre były pokąsane przez psy, miały wyrwane paznokcie. Zabitych Niemcy zakopywali w dołach, które często skazani na śmierć musieli wykopać sami. Zostali złożeni w bezimiennych dołach, które nie miały być nigdy odkryte. Na szczęście stało się inaczej, a coraz więcej faktów dzięki rzetelnej pracy badawczej wychodzi na światło dzienne – podkreślali podczas uroczystości parlamentarzyści i samorządowcy.
Mszy św. polowej przewodniczył bp Andrzej Kaleta, a przy ołtarzu modlili się z nim ks. Bogusław Koper, proboszcz parafii Oleszki, i ks. kan. Stanisław Kondrak.
W homilii bp Kaleta apelował o modlitwę i pamięć o zamordowanych. Zastanawiał się co mogliby nam, współczesnym, powiedzieć dzisiaj? – Czy nie przypominaliby o pilnej potrzebie wychowywania nowego pokolenia; ludzi cechujących się mądrością, roztropnością, miłością bliźniego, polityczną powagą i polityczną odwagą? – pytał Biskup. Wskazywał na potrzebę budowania w naszej Ojczyźnie mostów porozumienia, „byśmy umieli do siebie mówić, a nie tylko na siebie krzyczeć. A jeszcze wcześniej, byśmy umieli nawzajem się słuchać”. Uświadamiał, że w tych jakże trudnych czasach „potrzeba nam zgody narodowej, a nie narodowej waśni”. – A my jako społeczeństwo jesteśmy skłóceni – mówił, wzywając do wzajemnego szacunku. – Módlmy się za tych, którzy oddali życie za wolność Ojczyzny i jej niepodległość, ale módlmy się również za nas samych, abyśmy okazali się godni ich ofiary, aby ich krew nie okazała się daremna lecz budziła postawy zaangażowania, odpowiedzialności i ofiarności, gdy chodzi o nasz polski ojczysty dom – zakończył homilię.
Uroczystości zwieńczyło oddanie hołdu pomordowanym. Odśpiewano hymn państwowy, a w czasie apelu poległych uczczono wszystkie ofiary niemieckiego terroru z czasów okupacji, w tym zamordowanych przez Niemców na ziemi buskiej. Parlamentarzyści, władze samorządowe z burmistrzem Jerzym Szydłowskim, służby mundurowe, złożyli wieńce i zapalili znicze. Wartę przy pomniku ofiar pełnili buscy harcerze i Wojsko Polskie.
