Podróżujemy na różne sposoby, odpoczywamy na różne sposoby. Różne też mamy upodobania i duchowe potrzeby. Niech zatem letnia lektura wniesie coś do naszego życia – niezależnie od ciężaru gatunkowego i tematyki. Niech to będzie jedynym kryterium. Moje „polecajki” – wiadomo – miały się skupić wokół podróży i odkrywania świata, ale nagle przypomniałam sobie o pozycji, która przed laty mnie zachwyciła, wzruszyła i skłoniła do przemyśleń. A że jest to w dodatku rzecz o człowieku, legendzie polskiego himalaizmu, którego miałam szczęście w górach poznać, tym chętniej lekturę tę polecam.
Kiedy w marcu 2013 r. dotarła do nas wiadomość o sukcesie czterech polskich himalaistów, którzy dokonali pierwszego zimowego wejścia na Broad Peak, poczuliśmy jako Polacy dumę, by po chwili z coraz bardziej rosnącym niepokojem śledzić losy dwójki z nich, którzy na ośmiotysięczniku rozpoczęli walkę o życie. Gdy walkę tę przegrali, przez Polskę przetoczyła się dyskusja o partnerstwie w górach, etyce himalaizmu i w końcu o samym sensie zdobywania gór najwyższych zwłaszcza przez tych, którzy mają rodziny, czyli o egoizmie i skrajnej nieodpowiedzialności. W tle tej zagorzałej dyskusji byli bliscy dwóch zmarłych alpinistów, do których, choć pozornie zamknięci byli w swoim bólu, raniące echa tej dyskusji w mniejszym lub większym stopniu jednak docierały. Emocje sięgały zenitu.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
