Kiedy rozpoczynałam pielgrzymowanie jako dziecko i dorastająca dziewczyna była to dla mnie piękna, spontaniczna przygoda, która wiązała się z czasem radości, świetną atmosferą, z czymś co bardzo lubię – uwielbianiem Boga śpiewem i tańcem oraz poznawaniem wielu ludzi. Z czasem na pielgrzymim szlaku zostało niewielu tych znajomych, powoli wykruszali się, zakładali rodziny, pochłaniały ich obowiązki zawodowe – opowiada. – Zostałam i musiałam zadać sobie pytanie: Dla kogo pielgrzymuję? Czy dla znajomych, czy dla Boga? – mówi. Wtedy tak naprawdę rozpoczęło się inne, dojrzalsze pielgrzymowanie, z wyboru. – Od czasów pandemii, kiedy ks. Marek Blady został dyrektorem KPP, rozpoczęła się moja służba w innym wymiarze, zostałam odpowiedzialna za bazę noclegową na trasie, a potem za sekretariat główny pielgrzymki kieleckiej – wyjaśnia.
Do jego zadań należą zapisy na pielgrzymkę, prowadzenie rejestracji uczestników, pobieranie wpisowego, wydawanie identyfikatorów pielgrzymom, znaczków, chust etc. Sekretariat udziela informacji niezbędnych na drodze, stara się reagować na bieżąco na pojawiające się problemy. Już w lipcu praca idzie pełną parą. Trzeba ustalić i dograć miejsca postojów, apeli wieczornych, sanitariaty, noclegi, zatroszczyć się o służbę muzyczną, aby każda grupa mogła modlić się w czasie drogi śpiewem. Wymaga to wiele pracy, rozmów telefonicznych, logistyki. Anna idzie z grupą białą, ale na postojach nie ma przeważnie odpoczynku, czujnie reaguje na potrzeby i wyzwania... Na Jasnej Górze jest zmęczenie, ale i ogromna satysfakcja z dobrze wykonanego zadania.
Takich ludzi pielgrzymki, jak Anna Kluk, jest dużo więcej, tworzą oni w różnych służbach przez swoją bezinteresowną pracę i zaangażowanie konieczne zaplecze, które umożliwia bezpieczne dotarcie pątnikom do tronu Jasnogórskiej Pani. /K.D.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
