Pewnego dnia maronicki mnich, znany z pokory, pobożności i posłuszeństwa, wrócił późno z pracy w polu. Nie miał już w swojej lampie oliwy, by móc odmówić modlitwę brewiarzową. Poprosił więc współbrata o uzupełnienie zapasu. Gdy ten się nie zgodził, co potraktował jako karę za tak późne przybycie, mnich posłusznie odszedł do swojej celi. Wtedy z pomocą przyszedł młodszy współbrat. Zamiast jednak oliwy do lampy wlał... wodę. Jakież było zdziwienie wszystkich, gdy lampa zapłonęła jasnym światłem (!), a mnich mógł odmówić brewiarz. Współbracia zyskali wówczas pewność, że Pan Bóg naprawdę działa cuda w jego życiu.
Tym młodym mnichem był Szarbel. Po wydarzeniu z lampą zamieszkał w pustelni. Właśnie w tamtym czasie rozeszła się wieść o nim jako o cudotwórcy. I do dziś jest niezawodnym oparciem w naszych wołaniach do Boga. Jest symbolem nadziei i inspiracją dla wielu. Przychodzi nam z pomocą, wypraszając łaski i cuda na całym świecie. O niektórych można przeczytać na str. 75 naszego pisma.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
