Reklama

Edytorial

Edytorial

Dlaczego nas doświadczasz?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Boże, dlaczego ja? Dlaczego tak mnie doświadczasz? Ile razy zdarzyło nam się zadawać te pytania! Ile razy wadziliśmy się z Bogiem, czując, że to, co przeżywamy, jest ponad nasze siły. Nie godzimy się na ból, który nałożył na nasze barki, ale i lękamy się, by nie rozgniewać Go bardziej. Bo czy nie pokutuje w nas myślenie, że Bóg zsyła na nas nieszczęścia za winy, które popełniamy? Dlaczego zatem choroby dotykają niewinne małe dzieci? Dlaczego złe rzeczy przytrafiają się dobrym ludziom?

Jaśkowi, zdrowemu, silnemu chłopu, ratownikowi TOPR, „odcięło prąd” bez ostrzeżenia po którymś z dyżurów. Diagnoza była druzgocąca: guz mózgu w stadium i ze złośliwością nierokującymi na leczenie. A jednak znalazł się ośrodek i lekarz, który podjął ryzyko operacji. Leczenie i rekonwalescencja zabrały Jaśkowi trochę czasu, ale nie nadzieję. Wrócił nawet do wymagającej przecież pełnej sprawności pracy. – Dostałem prolongatę od Pana Boga – pamiętam jego słowa, kiedy spotkaliśmy się w Tatrach. Choroba i niemal cudowna ucieczka „spod kosy” przewartościowały jego życie, zwróciły go ku Panu Bogu. Ale po paru latach czas prolongaty dobiegł końca. Nawrót choroby i po raz kolejny pytanie: Boże, dlaczego? – tym razem chyba głośniej wypowiadane przez bliskich Jaśka niż przez niego samego. Ciężar jego choroby jakby mocniej przygniótł ramiona jego żony i dzieci. Kolejna operacja, tym razem z komplikacjami, które przyniosły wszelkie z możliwych skutki uboczne. Cierpienie fizyczne Jaśka i cierpienie duchowe jego żony, Krysi. Jej telefony ze szpitala, płacz i moje nieporadne podtrzymywanie jej na duchu. Próby wlania w jej serce odrobiny otuchy. Odkładałam telefon i sama płakałam. Z żalu nad nimi i z bezradności, z poczucia, że tak niewiele, nic nie mogę. W końcu z czasem, powolutku – droga ku lepszemu. Pełna sprawność Jaśka już nie powróciła, ale raczysko zwolniło tempo. Pojawiły się w moich rozmowach z Krysią tematy inne niż Jaśkowa choroba, choć ta, ciągle w tle, nieubłaganie czyniła swoje kroki. Dlatego, kiedy odebrałam kolejny telefon i usłyszałam z trudem wypowiedziane przez Krysię: – Wiesz, co się stało? – pomyślałam zaraz o nim. – Jasiek?... – chyba jeszcze nie zdążyło wybrzmieć moje pytanie, kiedy wyłowiłam z jej płaczu: – Szymek zginął w górach. Śmierć syna przygniotła ich oboje. Jasiek po stracie Szymka szukał pociechy w modlitwie. – Zazdroszczę mu, ja nie potrafię się teraz modlić – ból Krysi zrodził „bunt” wobec planów Boga. – To tylko posiedź przy Jaśku, kiedy on się modli – to jedyna rada, jaka przyszła mi wówczas do głowy, bo rozumiałam ich oboje i rozumiałam, że choć każde z nich przeżywa ten ból po swojemu, są w nim razem. Moje obawy, że tragedia przyspieszy chorobę Jaśka, niestety, okazały się słuszne. Odszedł niecały rok po śmierci syna. Ile jeszcze bólu może udźwignąć Krysia? – zadawałam sobie pytanie, patrząc znów na jej cierpienie. Chyba jej limit nieszczęść już się wyczerpał – myślałam. Nie wyczerpał się. Kilka miesięcy później, w drodze z kościoła do domu, potrącona przez samochód zginęła jej mama. Boże, dlaczego? Dlaczego tak doświadczasz dobrego człowieka? Ile jeszcze może on znieść? Współczesny Hiob. Mnie najlepiej znany, ale przecież tylko jeden z wielu.

Dlaczego Bóg dopuszcza zło? Dlaczego cierpią ci, którzy starają się żyć uczciwie, kochać i czynić dobro? Dlaczego choroba, śmierć czy inne tragedie nie omijają ludzi wierzących? – odpowiedzi na te pytania szukamy w bieżącym wydaniu Niedzieli. To tylko pozornie niewakacyjny temat, bo przecież każdego dnia ktoś dowiaduje się o chorobie własnej lub kogoś z rodziny, o śmierci kogoś bliskiego, każdego dnia zdarzają się tragedie, w których ludzie tracą życie, cały swój dorobek. „Cierpienie i zło są częścią ludzkiej egzystencji na tym świecie” – dr Michał Zborowski, dogmatyk, podejmując ten trudny temat, nie pozostawia nam złudzeń (s. 10-13) – ale nie pozbawia nas, wierzących, nadziei. Bo choć wiara nie sprawia z automatu, że jesteśmy wolni od bólu, a w obliczu dramatu zawsze niewzruszeni i silni, to „jest drogą, na której człowiek nigdy nie pozostaje sam”. „Nie każde «dlaczego?» znajdzie swoją odpowiedź” – pisze dr Zborowski. „Nie oznacza to jednak, że nasze pytania są Bogu obojętne. Możemy je stawiać, możemy z Nim rozmawiać, a nawet wołać do Niego w bólu i niezrozumieniu”. Bez strachu. Z ufnością.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2026-07-21 12:51

Oceń: +12 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Trudne, ale nie niemożliwe

Pierwszym krokiem do wyjścia z uzależnienia jest uznanie faktu, że jest się bezsilnym.

Co sprawia, że „zakochujemy się w swoim śmiertelnym wrogu”, jak opisuje zniewolenie nałogiem ks. dr Marek Dziewiecki? Często w ten sposób najzwyczajniej uciekamy od samych siebie, od trosk, jakie niesie życie. Nałóg, to zgubne przywiązanie, jest mechanizmem obronnym, który pozwala nam się „uporać” z trudnymi emocjami i sytuacjami, daje nam pozorne poczucie uwolnienia od problemów, poczucia porażki, bólu spowodowanego utratą kogoś bliskiego. Daje nam złudną ulgę, ale jest bardzo niebezpieczną „pocieszajką”. Bywa też, że używka czy nałogowo powtarzana czynność jest niebezpieczną „nagrodą”. Bo czy nic mi się nie należy po stresującym, ciężkim tygodniu pracy? Często właśnie tak to się pozornie „niewinnie” zaczyna, a przynosi opłakane skutki.
CZYTAJ DALEJ

Św. Wacław

Niedziela świdnicka 39/2016, str. 5

[ TEMATY ]

święty

Adobe.Stock.pl

św. Wacław

św. Wacław
Święty Wacław był Czechem. Jest głównym patronem naszych południowych sąsiadów, czczonym tam jako bohater narodowy i wódz. Był królem męczennikiem, a więc osobą świecką, nie duchowną, i to piastującą niemal najwyższą godność w narodzie i w państwie. Jest przykładem na to, że świętość życia jest nie tylko domeną osób duchownych, ale może być także zrealizowana na najwyższych stanowiskach społecznych. Nie mamy dokładnych danych dotyczących życia św. Wacława. Jego postać ginie w mrokach historii. Historycy wysuwają różne hipotezy co do jego życia. Jest pewne, że Wacław odziedziczył po ojcu tron królewski. Podobno był dobrym, walecznym rycerzem, co nie przeszkadzało mu być także dobrym i wrażliwym na ludzką biedę. Nie jest znana przyczyna jego konfliktu z bratem Bolesławem, który stał się jego zabójcą i następcą na tronie. Nie znamy też bliżej natury i rozwoju konfliktów wewnętrznych oraz ich związków z polityką wobec sąsiadów, które wypełniły jego krótkie rządy i które były prawdopodobnie tłem bratobójstwa. Śmierć Wacława nastąpiła 28 września 929 lub 935 r. w Starym Bolesławcu. Kult Wacława rozwinął się zaraz po jego śmierci. Ciało męczennika przeniesiono do ufundowanego przez niego praskiego kościoła św. Wita. Wczesna cześć znalazła wyraz w bogatym piśmiennictwie poświęconym świętemu. Kult Wacława rozszerzył się z Czech na nasz kraj, zwłaszcza na południowe tereny przygraniczne. Zadziwiające, że Katedra na Wawelu otrzymała jego patronat. Także wspaniały kościół św. Stanisława w Świdnicy ma go jako drugorzędnego patrona.
CZYTAJ DALEJ

Szczawno-Zdrój. Pozytywne Granie wróciło po sześciu latach

2026-09-28 20:11

[ TEMATY ]

Pozytywne Granie

Szczawno‑Zdrój

św. Jan Paweł II

Beata Mucha

Archiwum prywatne

Schola z parafii Wniebowzięcia NMP w Szczawnie-Zdroju podczas Festiwalu Piosenki Chrześcijańskiej „Pozytywne Granie”. Z lewej opiekun grupy i proboszcz parafii, ks. Tomasz Zięba.

Schola z parafii Wniebowzięcia NMP w Szczawnie-Zdroju podczas Festiwalu Piosenki Chrześcijańskiej „Pozytywne Granie”. Z lewej opiekun grupy i proboszcz parafii, ks. Tomasz Zięba.

Dziesięciu wykonawców, blisko stu artystów na scenie i kilkuset słuchaczy – tak wyglądała 16. edycja „Pozytywnego Grania”. Festiwal, który 26 września zagościł w szczawieńskim amfiteatrze, połączył muzykę chrześcijańską, integrację środowisk i pamięć o św. Janie Pawle II.

Muzyka, radość i chrześcijańskie przesłanie ponownie połączyły wykonawców i publiczność. Wśród słuchaczy byli mieszkańcy Szczawna-Zdroju i okolic, goście oraz kuracjusze, którzy zatrzymywali się w amfiteatrze, by posłuchać występujących na scenie solistów, duetów i zespołów.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję