Reklama
Bóg miłuje nas zawsze jako pierwszy. Piękno morza, tej wyspy i waszych twarzy jest odblaskiem Jego bezinteresownej inicjatywy: miłość nas wyprzedza, ogarnia i gromadzi. Jestem wdzięczny Panu, że mogę was odwiedzić, idąc śladami papieża Franciszka, który 8 lipca 2013 r. zechciał przybyć na Lampedusę podczas swojej pierwszej podróży jako następca Piotra. (...) Przybyłem, aby wam podziękować, bracia i siostry z Lampedusy, za bliskość, którą wielu z was postanowiło okazywać. Na nowo dokonał się cud współczucia: „Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko”; to wewnętrzna rewolucja, która wydobywa z nas Bożą wrażliwość i poszerza myśli, serce i życie. Dziękuję wolontariuszom, stowarzyszeniom skupionym w „Forum Lampedusa Solidale”, instytucjom cywilnym, Straży Przybrzeżnej, burmistrzom i kolejnym władzom administracyjnym; dziękuję diakonom, kapłanom, osobom zakonnym, lekarzom, psychologom, wychowawcom; dziękuję służbom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo i wszystkim, którzy, z darem wiary lub bez niego, postanowili kochać razem. Tak, bo pośród was miłość przybrała zorganizowany kształt, ta miłość, której współczucie, dostrzegające brata na morzu, jest jak pierwsze drgnienie, jak głębokie wezwanie, by odważyć się na to, o czym nigdy byście nie pomyśleli. Pozdrawiam obecnych tutaj migrantów: oni sami nie tylko otrzymali pomoc, ale wiele razy okazywali solidarność w czasie swojej drogi, jak ubodzy, którzy pomagają jeszcze uboższym. Dziękuję wam, bracia i siostry, bo w tym, że stajecie się bliźnimi, nie ma nic oczywistego, nic automatycznego. (...) Ze względu na swoje położenie geograficzne i kształt instytucjonalny Europa jest w stanie, by na tym obszarze zmierzyć się z kryzysem w sposób całościowy: włączając pierwszą pomoc w długofalowy plan strategiczny, zdolny przyjmować, chronić, promować i integrować migrantów, a zarazem działając na rzecz rozwoju, aby nikt nie był zmuszony do emigracji.
Wizyta na Lampedusie, 4 lipca 2026 r.
Jak ciężar krzyża może być „lekki” i „słodki”? Tylko z jednego powodu: ponieważ Pan niesie go jako pierwszy i razem z nami wszystkimi, nigdy nie zostawiając nas samych w tym, co nas przytłacza. Jako prawdziwy Nauczyciel Jezus bierze na siebie ludzkość zranioną przez zło, aby ją otoczyć troską. Mądrość, którą On nam daje, jest więc orędziem zbawienia, a Jego jarzmo podnosi nas z każdego upadku. Gdy naśladujemy Chrystusa, nasza droga nie jest zadręczającą ascezą: jest ona szkołą wolności, która poważnie traktuje dramat historii i zawsze rozświetla jego sens (...). Rzeczywiście, tylko w krzyżu Jezusa zło zostaje odkupione; tylko w Jego męce nasze śmiertelne utrudzenie znajduje pociechę i wyzwolenie.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
W niewoli Chrystus jest wyzwoleniem. Pod biczem wojny Chrystus jest nadzieją. W godzinie grzechu Chrystus jest przebaczeniem.
Anioł Pański, 5 lipca 2026 r.
Aby budować cywilizację miłości, musimy praktykować dialog. Jest on głównym narzędziem współistnienia między osobami i między narodami oraz alternatywą wobec otwartego konfliktu. Przypominał o tym już Pius XII u progu II wojny światowej, gdy mówił, że dzięki pokojowi nic się nie traci, podczas gdy przez wojnę można stracić wszystko, oraz że ludzie powinni na nowo zacząć ze sobą rozmawiać, ponieważ szczera i wytrwała wymiana poglądów zawsze otwiera możliwość znalezienia honorowego rozwiązania. Dialog jest zwyczajnym wymiarem ludzkiego życia i nie dotyczy jedynie stosunków między państwami. Chodzi o nabycie postawy zdolnej budować więzi braterstwa, wynikające ze słuchania, szczerego spojrzenia, poświęconego czasu (...). Jeżeli bowiem doświadczamy autentycznego spotkania z drugim człowiekiem – z tym, który jest odmienny, jest obcokrajowcem, migrantem – wówczas o wiele trudniej jest choćby wyobrazić sobie wojnę.
Encyklika Magnifica humanitas, n. 219-220.
