Śledzę strony internetowe gwiazd muzyki, znam programy festiwali – od jazzowych, przez rockowo-popowe, po klasyczne – i tu miłą niespodzianką jest fakt, że gwiazdy ubiegłorocznego XIX Konkursu Chopinowskiego są stałymi bywalcami recitali od Bałtyku po Tatry. Co tu ukrywać, wielu pianistów i wiele pianistek, którzy lśnili jesienią w sali Filharmonii Narodowej, zyskało więcej niż status gwiazd, luminarzy muzyki poważnej – za sprawą wszechobecnego internetu można mówić wręcz o statusie celebrytów. Wystarczy wspomnieć Piotra Pawlaka i Yehudę Prokopowicza, w przypadku których fani (dominuje płeć piękna) wymieniają się informacjami o recitalach, koncertach, miejscach i godzinach. Ich śladem podąża istna karawana. Przyznam, że wiele postaci z XIX i XVIII edycji konkursu idealnie wpisało się w nurt, który mam odwagę nazwać: idący tropem popkultury, jeśli chodzi o budowanie rozpoznawalności. Nigdy jednak nie kosztem wyżyn artyzmu.
Reklama
Kilkukrotnie rozmawiałem z muzykami, animatorami życia muzycznego, starając się poznać ich diagnozę tego, co wydarzyło się w ostatnich latach, a po niedawnym konkursie zwłaszcza. Okazją do tego był zakończony w środę Międzynarodowy Festiwal Muzyczny im. Krystyny Jamroz w Busku-Zdroju. To tam Adam Rozlach, znany z komentowania telewizyjnych transmisji Konkursu Chopinowskiego, wprowadzał melomanów do kolejnych recitali, w tym kolejnego pianisty o iście celebryckim statusie, ulubieńca polskich melomanów, natchnionego gruzińskiego pianisty Davida Khrikuliego. Ilekroć z kimś rozmawiałem, rozgryzaliśmy ten fenomen. Co takiego się stało, że świat aż tak oszalał na punkcie zarówno fraz Fryderyka Chopina, jak i jego natchnionych interpretatorów?
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Po pierwsze, technologia. Chopin był i nadal jest (niejednokrotnie) wszechobecny. Jak zauważyła Alicja Węgorzewska-Whiskerd, odbiorca w pewnej masie dojrzewa do tej muzyki, zauważając jej głębię emocjonalną, kompozytorski geniusz i rzecz najważniejszą – piękno. Niezwykle cenieni bracia Hyuk i Hyo Lee nie tylko rezydują w Polsce, ale też koncertują ku zachwytowi melomanów, nie ograniczając się do Chopina! Jeśli zauważyć, że na Festiwalu im. Jerzego Waldorffa grali również Gershwina, to jak na dłoni widać, że ich talenty rozwijają się i zapewne nie raz jeszcze nas zaskoczą. Gdy prześledzimy koncertowe afisze, szybko trafiamy na Mateusza Dubiela i Adama Kałduńskiego – oni również regularnie goszczą w salach koncertowych. Znamienne, że tradycyjnie swoją koncertową drogą zmierza Paweł Kowalski, który z jednakową swobodą gra kompozycje chopinowskie, by przeciwstawić je standardom Krzysztofa Komedy. Tak, to obok Filipa Wojciechowskiego, Adama Makowicza i Leszka Możdżera jeden z najbardziej wszechstronnych mistrzów fortepianu w naszym kraju.
Reklama
Marta Trybuła, wszechstronnie wykształcona skrzypaczka (absolwentka Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina), ale i... nauczycielka informatyki, w czymś całkiem innym widzi fenomen boomu chopinowskiego. – To jest pewien efekt motyla – twierdzi. – Przede wszystkim, niezwykły rozwój technologii, pewna internetowa bliskość i wspaniała jakość dźwięku cyfrowego dopełniona profesjonalnym komentarzem – to wszystko jesienią przed rokiem poruszyło kamyk, a ten zaprocentował lawiną popularności. Chopina wręcz wypadało słuchać, młodzi ludzie, z którymi mam zawodową styczność, dyskutowali o nim i o uczestnikach konkursu, bronili swoich opinii, w domu wciągali w to dziadków i rodziców, debatowali wręcz nad tym, czyja interpretacja była ciekawsza. Tak, to fenomen, Chopin poruszył ich struny wrażliwości i uruchomił dar dyskusji. Tu akurat komputery i internet odegrały ważną, prokulturową rolę, wprowadziły bowiem Chopina do zaklętego kręgu popkultury, na lekcjach uczniowie prosili o to, by włączyć przesłuchania konkursowe – dodaje. Przyznają Państwo, że to niezwykłe, tak jak niezwykła jest tu również rola samych nauczycieli. To oni stają się swatami sztuki z jej młodymi odbiorcami. Serce rośnie.
Wisienką na torcie są recitale wprost pod pomnikiem Fryderyka Chopina w warszawskich Łazienkach. Już tylko te nazwiska zwiastują uniesienie: Leonora Armellini (Włochy), Marc Laforet (Francja), Krzysztof Wierciński, Philippe Giusiano (Francja), wspomniani już David Khrikuli oraz Piotr Pawlak, Mateusz Dubiel, Yehuda Prokopowicz, Alberto Nose (Włochy), Martín García García (Hiszpania), jak również Adam Kałduński i Zbigniew Raubo (daty i pełna lista wykonawców: lazienki-krolewskie.pl).
Dzięki technologii wpisanej w pojęcie globalnej wioski Chopin przekroczył kolejne granice. Znakiem czasu jest fakt, że nasi młodzi chopiniści są zapraszani do udziału w dużych koncertach charytatywnych, wprost z gwiazdami popu i rocka. A to również pokazuje, że muzyka Chopina i nasi mistrzowie przekraczają kolejne granice popularności.
