Coraz częściej po końcowym gwizdku kamery rejestrują coś, czego nie da się zaplanować ani wyćwiczyć na treningu – piłkarzy klęczących na murawie czy dziękujących Bogu za to, co wydarzyło się na boisku.
Jednym z najbardziej wymownych obrazów tegorocznego turnieju była wspólna modlitwa zawodników Niemiec i Curaçao po zakończeniu meczu. Chwilę wcześniej walczyli o każdy metr boiska, a po ostatnim gwizdku utworzyli krąg, w którym nie było już przeciwników, lecz byli ludzie powierzający Bogu swoje życie. W kręgu tym stanęli niemieccy piłkarze Felix Nmecha i Jonathan Tah oraz pięciu piłkarzy Curaçao. „Jesteśmy przeciwnikami w tym meczu. Po meczu wszyscy jesteśmy chrześcijanami i braćmi. Po prostu odmówiliśmy razem krótką modlitwę” – wyjaśnił Nmecha w wywiadzie dla niemieckiej stacji telewizyjnej ARD.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Podobnych gestów nie brakuje. Reprezentanci Chorwacji otwarcie oświadczają, że wiara daje im pokój i siłę, a zawodnicy Curaçao podkreślają, że każdy dzień rozpoczynają od wspólnej modlitwy. W drużynie Stanów Zjednoczonych regularnie odbywają się spotkania poświęcone lekturze Pisma Świętego organizowane przez gwiazdę zespołu Christiana Pulisica. Wielu amerykańskich piłkarzy, jak choćby bramkarz Matt Freese, wprost mówi, że to właśnie studiowanie Biblii pomaga im zachować właściwe proporcje między sportem a życiem.
Media zaskakuje także postawa piłkarzy, którzy zaznaczają, że grają „dla chwały Boga”, a nie dla własnej sławy. Do tego grona należy jeden z najwybitniejszych i najbardziej utytułowanych zawodników w historii piłki nożnej – Lionel Messi. Po meczu Argentyny z Algierią piłkarz powiedział: „Dziękuję Bogu za wszystko, czym mnie obdarzył. Wszystko, co przychodzi teraz, jest błogosławieństwem”. W świecie zawodowego futbolu, w którym niemal wszystko zachęca do budowania własnej marki, do swoistego egocentryzmu, takie deklaracje brzmią zaskakująco, ale to właśnie one pokazują, co dla człowieka powinno być najważniejsze.
