Reklama

Bogowie czy słudzy?

Niedziela Ogólnopolska 27/2026, str. 21

Archiwum TK Niedziela

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Przychodnia zdrowia. Delikatne pukanie do drzwi gabinetu lekarskiego.

– Dzień dobry! Eee... Przepraszam bardzo – czy można?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Proszę, proszę (nieuważny rzut oka na pacjentkę, po czym spojrzenie powraca do papierów). Niech się rozbierze i położy.

– Eee... Słucham, pani doktor?

– Niech się rozbierze i położy!

Długie milczenie, na twarzy pacjentki odmalowuje się burza emocji. Wreszcie wypala:

– Niech się pocałuje w d...!

Niedoszła pacjentka wychodzi, zamykając drzwi na tyle energicznie, że wprawia w drgania wiszący na ścianie gabinetu krzyż...

Tak, tak – to Danuta Szaflarska w niezapomnianej scenie z filmu Pora umierać. Ale to nie tylko ona. To też wielu z nas doświadczających w przychodniach, szpitalach i klinikach rutyny, obojętności, pośpiechu i bezduszności.

Już słyszę głosy oburzenia, że uogólniam i sieję stereotypy. Nie – daleki jestem od generalizacji, bo znam wielu wspaniałych lekarzy, wiele pielęgniarek i salowych. Powiem więcej – oni prawdopodobnie stanowią większość wśród rzeszy pracowników służby zdrowia. Ale to właśnie oni – przez życzliwe, cierpliwe, współczujące podejście do pacjenta – obnażają postawę „czarnych owiec”, „funkcjonariuszy” systemu opieki zdrowotnej. Postawę „artysty”, który moją ponad 80-letnią mamę po wielu godzinach oczekiwania na SOR-ze odesłał ze złamaniem kości szyjki udowej do domu i zaordynował... Apap jako środek przeciwbólowy. „Lenia”, który nie chciał się zająć 92-letnią mamą mojej teściowej, „bo przecież chyba pani widzi, ile mama ma lat...” (po postawieniu sprawy na ostrzu noża wstawiono babci rozrusznik serca. Umarła w zdrowiu, przeżywszy 100,5 roku...). „Gigantów”, którzy tak „zajmowali się” moim teściem po udarze, niezdolnym nawet do samodzielnego zjedzenia posiłku, że leżał głodny, brudny i zastraszony, a do domu powrócił z poszpitalną traumą (później dowiedziałem się, że taki styl „opieki” nad pacjentami był na tym oddziale normą; oddział został rozwiązany, a sprawa trafiła do sądu). „Annaszów” i „Kajfaszów”, za sprawą których banalna, wydawałoby się, kwestia wyjęcia szwów z głowy mojego 6-letniego synka zamieniła się w pielgrzymkę po krakowskich przychodniach i szpitalach, bo nikomu nie chciało się wyściubić nosa z bzdurnych przepisów i procedur. „Kolesiów” ze szpitala w Aleksandrowie Kujawskim, którzy wykonali zabieg pewnemu młodocianemu pacjentowi tylko dlatego, że jego tata jest senatorem RP. I wreszcie – bo właśnie ta sprawa zainspirowała mnie do napisania tych paru gorzkich słów – owego „pracusia” z warszawskiego Szpitala Południowego, który w 2025 r. „przepracował” (częściowo na papierze) blisko 4 tys. godzin (11 godzin świątek, piątek i niedziela), podczas gdy jednocześnie był zatrudniony w jeszcze jednym szpitalu, a do tego brylował w mediach i rozwijał „uśmiechniętą” karierę polityczną.

W pierwszym internetowym komentarzu pod przywołaną sceną z "Pora umierać" czytam: „To film instruktażowy, jak postępować, gdy napotka się jakby... no... powiedzmy problemy w służbie zdrowia”. Niestety, to tak nie działa. Aktorka mogła demonstracyjnie wyjść z gabinetu – my nie możemy. Do przychodni, szpitali trafiamy w sytuacjach podbramkowych: obolali, niespokojni o zdrowie lub życie, zdani na życzliwość, dobrą wolę i kompetencje – no właśnie... czyje? Lekarza i pielęgniarki z powołania czy medycznego wyrobnika, widzącego w pacjencie wyłącznie „przypadek”, dokumentację do wypełnienia, kłopot do „wypchnięcia” na ulicę? Dla drżącego o życie pacjenta lekarze są niczym „bogowie” z filmu Łukasza Palkowskiego: wszechmocni i wszechpotężni. Gdzie ratunek? Gdzie rozwiązanie? Służę odpowiedzią. Brzmi ona – nomen omen – służba. Tylko gdzie się nauczyć tej postawy, zanim przyjdzie decydować o czyimś zdrowiu lub życiu? Jedni powiedzą: wystarczy być przyzwoitym, mieć w sobie człowieczy kompas moralny. Drudzy dodadzą: najlepiej zapatrzeć się w Chrystusa – Tego, który „nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu” (Mt 20, 28). Odkryć i uwierzyć, że „więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu” (Dz 20, 35).

2026-06-29 17:36

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Świadectwo: Obiecałem żonie, że zabiorę ją do Papieża

2026-10-04 19:18

[ TEMATY ]

Watykan

nowożeńcy

Vatican Media

Pobrali się 11 lipca w katedrze w Siedlcach. Niespełna trzy miesiące później Weronika i Piotr stanęli w strojach ślubnych na Placu św. Piotra, by spotkać Leona XIV i otrzymać jego błogosławieństwo. „Obiecałem żonie, że po ślubie zabiorę ją na audiencję do Ojca Świętego. I słowa dotrzymałem” - opowiada Piotr w rozmowie z Vatican News.

Wszystko zaczęło się niedługo po ślubie. Weronika powiedziała Piotrowi, że nowożeńcy mają możliwość uczestniczenia w audiencji papieskiej i otrzymania błogosławieństwa Ojca Świętego.
CZYTAJ DALEJ

Wiemy już, ilu zgłosiło się kandydatów do kapłaństwa w Polsce. Trend został zatrzymany?

2026-10-02 11:25

Bożena Sztajner/Niedziela

Do seminariów duchownych w Polsce przyjęto w tym roku 304 kandydatów do kapłaństwa, co stanowi liczbę nieznacznie wyższą niż w ostatnich trzech latach - przekazał KAI ks. Jan Frąckowiak. Zdaniem przewodniczącego zarządu Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych Diecezjalnych świadczy to o stabilnym zatrzymaniu wcześniejszej tendencji spadkowej.

Do seminariów diecezjalnych przyjęto w tym roku 221 kandydatów. Rok wcześniej było ich 188, w roku 2024 - 196, a w roku 2023 - 195 kandydatów. Największą liczbę kandydatów do kapłaństwa przyjęto z diecezji tarnowskiej i warszawsko-praskiej - po jedenastu, oraz gdańskiej i siedleckiej - po dziesięciu.
CZYTAJ DALEJ

Nie wiesz, co dalej? Maryja pokazuje, od czego zacząć

2026-10-04 21:04

[ TEMATY ]

Różaniec 2026

www.pexels.com

Nie zawsze wiemy, dokąd prowadzi nas życie. Maryja w chwili Zwiastowania również nie znała całej przyszłości. Wiedziała tylko, komu może zaufać. Jeśli stoisz przed ważną decyzją, weź dziś Różaniec i zrób z Nią pierwszy krok.

W październiku mamy dla Ciebie 31 powodów, żeby wziąć Różaniec do ręki. Każdego dnia – jeden powód, jedna tajemnica, jedna intencja.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję