Reklama

Niedziela Łódzka

Czekając na leśniczego

2026-06-09 14:08

Niedziela łódzka 24/2026, str. VI

[ TEMATY ]

felieton

Archiwum autora

Tomasz Bieszczad

Tomasz Bieszczad

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Cóż się już nie wracało,/Odkąd na ten świat patrzę? /Rzeczywistością całą/Jestże entracte w teatrze?” – pytał Cyprian Kamil Norwid w gorzkim wierszu Tymczasem. Warto poznać go w całości, bo „powtórki z historii” przydarzają się nam dość często (nazywamy je eufemistycznie „powtórkami z rozrywki”). A co do „antraktu”: kiedy nam się jakiś trafi, zwykle trwa krótko: 21 lat albo 8… Wychodzimy z niego niedouczeni i roszczeniowi, a potem jest kolejny akt dramatu i „fatum powtórki” wraca.

W latach zgrzebnej komuny znani twórcy, pupile systemu – który z bieżącymi problemami radził sobie słabo – ośmieszali bolesne fakty z naszej historii (np. w filmach Lotna, Zezowate szczęście czy Eroica). Ignorowali to, że klęski były zwykle skutkiem agresji państw ościennych i zdradzieckich knowań tutejszej agentury. Wyrazem pogardy wobec (wmawianej nam) „narodowej tromtadracji” i „zarażenia śmiercią” był dowcip: „Środa – partyzanci wypędzili Niemców z lasu. Czwartek – Niemcy wypędzili partyzantów z lasu. Piątek – partyzanci wypędzili Niemców z lasu. Sobota – Niemcy wypędzili partyzantów z lasu. Niedziela – przyszedł leśniczy i wypędził z lasu Niemców i partyzantów”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Nawracający niefart, który daje się nam we znaki, przypomina wypisz wymaluj przepychanki z tamtego dowcipu. Wiadomo, jakie opcje rywalizują o nasz „las”, znany jest też pazerny „leśniczy”, który ino czyha, by go przejąć... Co pozostaje szarym, biednym „mieszkańcom lasu”? Liczenie. Na co? Na cud. Jak zawsze. Jednak osobiście radziłbym nauczyć się odczytywania znaków. Tak, wiem: młodzi, wykształceni, z wielkich miast obchodzą znaki wielkim łukiem. Znaki nie są z ich bajki. Ale wspomnijmy choćby... niedawny pożar w Puszczy Solskiej. Miał tam miejsce błahy – na pozór – fakt: kapliczka z Matką Bożą, wisząca w głębi sosnowego lasu, ocalała, choć drzewa dookoła spłonęły. Nienaruszona była też, zawiązana poniżej kapliczki, biało-czerwona wstążka. Strażak, który sprawdzał pogorzelisko, oniemiał na ten widok.

Niestety, dla europejskich elit stokroć ważniejsze od problematycznych znaków i domniemanych zdarzeń nadprzyrodzonych są dziś: prawo par mono-płciowych do adopcji dzieci, aborcja na życzenie, walka z Bogiem itd. Lecz dla katolika – proszę wybaczyć! – znakiem może być każde niezwykłe zdarzenie. W maju uczestniczyłem w uroczystościach odsłonięcia pięknego pomnika Stanisławy Leszczyńskiej przed warszawskim Szpitalem im. księżnej Anny Mazowieckiej (w którym wyuczyła się zawodu położnej). Po wojnie pracowała w Łodzi, więc fakty z jej życia są nam dobrze znane: w Auschwitz rzuciła w twarz doktorowi Mengele: „Dzieci nie wolno zabijać!”. Przyjęła tam ok. 3000 porodów; wszystkie dzieci urodziły się zdrowe i zostały ochrzczone (niektóre ocalały z piekła hitlerowskiej „fabryki śmierci”).

Reklama

Synowie „położnej z Auschwitz” byli wirtuozami gry na cytrze. Kiedy z dziennikarzem Krzysztofem Nagrodzkim staraliśmy się zorganizować im koncert, opowiadali nam, że mama często im się śni i z nimi rozmawia. O czym – nie chcieli zdradzić. Życie Leszczyńskiej powinno być dla nas znakiem. Obecnie trwa jej proces beatyfikacyjny, po nim mogłaby zostać patronką Łodzi jak św. Faustyna. Całe miasto, łącznie z władzami, winno się o to modlić. Można też pomyśleć o stypendium jej imienia dla młodych działaczy pro-life (w rodzaju papieskiego „Dzieła Trzeciego Tysiąclecia”). A może udałoby się postawić w Łodzi pomnik, replikę tego ze stolicy?

Widzimy, jak historia zatacza koło. Do głowy przychodzą straszne podejrzenia, że nasz kraj został – być może – przeznaczony na łup dla silniejszych sąsiadów. Że mamy – kolejny raz – ich pogodzić i zaspokoić ich głód. A tymczasem pilnie potrzebujemy „wsparcia z Nieba” – choć tego nie rozumiemy – i ignorując Niebo, biernie czekamy na „leśniczych”. Przypominamy mieszkańców prastarych miast – animowanych w internecie przez sztuczną inteligencję – pętających się u stóp gigantów nefilim.

Scena pustoszeje. Gasną reflektory. Miłości wyraźnie ubywa. Miliony uczciwych ludzi przewracają się w grobach. Rozmyślając o swoim życiu, mam cichą nadzieję, że może zasłużę na czyściec. Patrzę w niebo. Wypatruję świateł.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wybór jest jasny. I dobrze, że jest

Mamy jeszcze wolność nieskrępowanej rozmowy. Możemy jeszcze wybierać. Możemy bronić naszej ojczyzny. We Francji i w wielu innych państwach zachodnich to już jest niemal niemożliwe

Kiedy patrzymy na docierające z Francji obrazy, które pokazują wielomiesięczną już determinację „żółtych kamizelek”, powinniśmy zdawać sobie sprawę, że istotą ich protestu nie jest ten czy inny postulat socjalny. Nawet nie deklarowana najgłośniej niechęć do prezydenta Emmanuela Macrona, który tak zaczarował wyborców w kampanii. I nawet nie żal, że Francja wyraźnie przegrywa rywalizację gospodarczą z Niemcami. Najważniejsze w tym proteście jest poczucie, że od dekad głos ludzi nie ma znaczenia. Mogą wybrać lewicę, liberałów czy miejscowych „konserwatystów”, ale nic to nie zmienia w ich życiu w sprawach najważniejszych. Miliony imigrantów jak zalewały kraj, tak nadal zalewają. Islam jak poszerzał swoje wpływy, tak poszerza. Homoseksualiści jak byli wywyższani, tak są nadal.
CZYTAJ DALEJ

"Tam giną ludzie". Mocne zarzuty lekarza ze Szpitala Południowego

2026-06-24 09:02

Kanał Zero

Dr Emil Jędrzejewski

Dr Emil Jędrzejewski

Szokujące relacje lekarza ze Szpitala Południowego w Kanale Zero. – Pacjenci przyjęci na SOR umierali niezaopiekowani, pracownicy oddziału „przypominali sobie” o nich po kilku godzinach i wykonywali im tomografię, żeby coś markować. Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. Każdy przypadek śmierci na SORze powinien być przeanalizowany – tak opowiadał w programie Krzysztofa Stanowskiego dr Emil Jędrzejewski, były ordynator oddziału chirurgii.

Przypomnijmy: Portal Zero.pl w ujawnił dwie afery związane ze Szpitalem Południowym w Warszawie. Chodzi o sprawę lekarza-milionera Dawida Kacprzyka z Koalicji Obywatelskiej oraz saloniku VIP na SOR, w której przyjmowano polityków tej formacji bez kolejki - informują dziennikarze. Jak się okazuje, to jednak nie są najpoważniejsze zarzuty wobec polityka KO i zarządzających szpitalem.
CZYTAJ DALEJ

25 lat temu Jan Paweł II odwiedził Ukrainę

2026-06-24 20:29

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

na Ukrainie

Vatican News

W dniach 23-27 czerwca 2001 r. Jan Paweł II odbył wymarzoną pielgrzymkę na Ukrainę, odwiedzając Kijów i Lwów. Wizyta okazała się wydarzeniem o historycznym wymiarze. Stała się bowiem jednym z filarów budowania tożsamości Ukraińców, którą brutalnie niszczono w czasach dominacji sowieckiej, kiedy to Ukraina stanowiła jedną z republik ZSRS.

Jan Paweł II, przemawiając w czerwcu 1991 r. w Przemyślu do polskich Ukraińców, wiernych Kościoła Greckokatolickiego, w ich macierzystym języku, powiedział: „Jeśli mi Pan Bóg pozwoli kiedyś przyjechać do Lwowa, to będzie więcej po ukraińsku”. Marzenie papieskie spełniło się dopiero po 10 latach. Papież słowa dotrzymał, bo po ukraińsku wygłaszał przemówienia i homilie, wzruszając Ukraińców, wzbudzając ich podziw, szacunek i sympatię. Musiał oddziaływać na wyobraźnię zbiorową fakt, że papież, wówczas 80-letni człowiek, mimo nawału zajęć i postępującej choroby, pół roku poświęcił na naukę języka ukraińskiego. I to z takim skutkiem, że według obserwatorów mówił lepiej w tym języku niż prezydent Ukrainy, Leonid Kuczma.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję