Między innymi podczas festynu duszpasterze umiejętnie łączą modlitwę i zabawę. Dbają w ten sposób o rozwój duchowy najmłodszego pokolenia, które niejednokrotnie przyczynia się do powrotów swoich rodziców do Kościoła.
Zaufanie
Kluczem do realizacji wielu aktywności na terenie parafii jest na pewno dobra współpraca ks. Marka Galca, proboszcza, z wikariuszem ks. Michałem Sokalskim, który na co dzień może liczyć na jego wsparcie. To zaufanie i wsparcie przekładają się następnie na działania podejmowane przez całą wspólnotę parafialną i korzystają na tym wszyscy. Ksiądz Michał koncentruje się na swoich działaniach. Jak sam mówi, zajmuje się własnym „podwórkiem”. – I widzę tego efekty nie tylko wśród najmłodszego pokolenia – przyznaje kapłan. Wikariusz w swojej posłudze stosuje się do prostych zasad: – Dzieciom wystarczy po prostu towarzyszyć. Należy z nimi spędzać czas, regularnie prowadzić spotkania formujące ministrantów czy śpiewać z dziewczynkami podczas prób scholi. To daje naszym dzieciakom duże poczucie przynależności do Kościoła i dlatego są one obecne w życiu parafii. – Mam bardzo blisko do kościoła i jak tylko otworzę furtkę, to syn sam leci do kościoła, a stało się tak, od kiedy wstąpił w szeregi ministrantów – przyznaje Sylwia Wypych.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
W okresie wakacji tradycją w parafii są wyjazdy nad morze organizowane dla dzieci. Cenią je sobie zarówno dzieci, jak i ich rodzice. – Nasze pobyty nad morzem nie są jedynie zabawą, bo każdego dnia uczestniczymy we Mszy św., głoszę im konferencje, zapraszam różnych gości, którzy dają świadectwa. Te wyjazdy bardzo jednoczą nasze dzieci – zauważa ks. Michał.
Współpraca
Parafianie organizują się poprzez grupy założone w mediach społecznościowych. To tam znajduje się swoiste centrum operacyjne i informacyjne, a ks. Michał rozmawia z parafianami o różnych inicjatywach. Ta prosta recepta pomaga zgromadzić lokalną wspólnotę i ludzi do pomocy nigdy nie brakuje. Wielu z nich chętnie włącza się w trud przygotowań wydarzeń, które mają miejsce w parafii. – Zawsze jest nas tutaj pełno. Każdy z nas znajduje swoją „działkę” i po prostu to robi – zauważa Sylwia Wypych. – Ale np. altankę malowaliśmy już wspólnie – podkreśla.
Reklama
Sprawną współpracę doskonale było widać podczas ostatniego festynu dla najmłodszych z okazji Międzynarodowego Dnia Dziecka. – Takie imprezy są bardzo potrzebne. Każdy, kto chce, to przychodzi i pomaga – tłumaczy p. Łukasz, parafianin zaangażowany w pomoc. – Ksiądz tak dużo robi dla naszych dzieci, że my też chcemy włączać się w pomoc i nie trzeba nikogo zmuszać – zauważa Joanna Bednarska, mama dwóch dziewczynek śpiewających w parafialnej scholi Anielskie Nutki. Państwo Janiccy też przy każdej okazji z zapałem włączają się w życie parafii. – Mąż zajmuje się grillem. A od kiedy nasi chłopcy zostali ministrantami, zaangażowaliśmy się w życie parafii. Przyznam się, że wcześniej nie chodziłam nawet za często do kościoła – zwierza się Emilia Janicka. – Fajnie, że dorośli angażują się w przygotowanie takich wydarzeń. Wszyscy ze sobą wówczas współpracują i się jednoczą – przyznaje Piotr Sukiennik, lektor.
Dobre praktyki
Podczas festynu można było usłyszeć same pochlebne słowa o księżach posługujących w Nowej Brzeźnicy. „Zrobili kawał dobrej roboty” – powtarzali ludzie, a podczas festynu wielu wskazywało, że „teraz nie ma naprawdę problemu z frekwencją zarówno dzieci, jak i dorosłych w naszym kościele”. – Dzisiaj, żeby mieć miejsce siedzące na Mszy św., to trzeba przyjść ze 20 minut wcześniej – zauważa Emilia Janicka.
Tym, co scala ludzi, jest różnorodność wydarzeń. – Dobrym przykładem jest choćby Narodowe Święto Niepodległości, podczas którego ksiądz zaprasza nas na wieczorne ognisko. Śpiewamy wówczas pieśni patriotyczne i jest bardzo fajnie. Przychodzą do nas również ludzie z zewnątrz – spoza parafii, bo nie jesteśmy zamkniętą wspólnotą – opowiada Agnieszka Radziwolska. I tłumaczy: – Zdarza się, że spotykamy się wspólnie w gronie rodziców. Ma to miejsce wówczas, kiedy trzeba coś obgadać, obejrzeć czy kibicować dzieciom podczas meczu. Sami parafianie przyznają: „jest zabawa i jest modlitwa”. – Jedno z drugim idzie w parze, a nasze dzieci bardzo chętnie uczestniczą zarówno w aktywnościach w kościele, jak i poza nim – zauważa p. Joanna z Nowej Brzeźnicy.
Święto dzieci
– Z ks. Michałem spotkaliśmy się przypadkiem w mediach społecznościowych. Zaprosił nas do udziału w festynie – mówi Cezary Czech z Dworszowic Kościelnych, który wraz z całą swoją rodziną przygotował konne przejażdżki dla dzieci podczas tego wydarzenia. – Przygodę z końmi dopiero zaczynamy, a w festynie uczestniczymy po raz pierwszy – wyjaśnia p. Cezary. Adrian Zawadzki mieszka w okolicach Nowej Brzeźnicy i jest ojcem 6 dzieci. Nie krył zaskoczenia atmosferą, jaką zastał podczas wydarzenia, i liczbą atrakcji. – Jest naprawdę fajnie i spotkałem tu wielu znajomych. Szczerze myślałem, że będzie skromniej. – Co roku podczas festynu pojawiają się nowe atrakcje – zauważa Roman Otoliński.
