Być może trudno w to dziś uwierzyć, ale ludzie w dawnych wiekach nie tęsknili wcale za podróżami. Wiązały się one najczęściej z ogromnymi kosztami i niebezpieczeństwami. Podróżowali więc tylko ci, którzy musieli: kupcy, pielgrzymi, dyplomaci lub wojskowi w trakcie działań wojennych. Wędrówka po to, żeby coś ciekawego zobaczyć, w zasadzie nie istniała – zainteresowanym wystarczały opisy szaleńców, którzy się na coś takiego decydowali, jak Herodot w starożytności czy Marco Polo w średniowieczu. Później dopiero rozpoczęły się wędrówki młodych ludzi w poszukiwaniu wiedzy na uniwersytetach czy też kilkuletnie wyprawy dla zdobycia ogłady w świecie.
Ileśmy wypili!
Jakikolwiek by podróżni mieli powód, aby wyruszyć z domu, pod koniec dnia zawsze musieli znaleźć jakieś miejsce na nocleg. Pewien standard wyznaczyli tu Rzymianie ze swoją siecią znakomitych dróg. Wzdłuż każdej z nich były przystanki i zajazdy, gdzie można było zmienić konie, naprawić wozy i odpocząć. Po upadku imperium rzymskiego wszystko popadło jednak w ruinę. Dopiero po kilkuset latach, kiedy na większą skalę zaczęto pielgrzymować, szczególnie do sanktuarium św. Jakuba w Santiago de Compostela, nocleg dla pątników oferowały klasztory i przyklasztorne przytułki. Dla zakonników była to okazja do spełnienia duchowych obowiązków – zapewniało to kontakt ze światem zewnętrznym, a także utrzymanie.
Był jedną z najwspanialszych magnackich rezydencji na Górnym Śląsku. Dziś znaleźć można jedynie jego pozostałości – o ile ma się dobre oko.
Śląsk pałacami stoi – powtarzam twierdzenie, które postawiłam w ubiegłym roku, kiedy pisałam o urokach tego regionu. Brynek, Pławniowice, Toszek, Świerklaniec – one pierwsze mnie zachwyciły i stały się przyczynkiem do opowieści o tej ziemi. Postanowiłam na opublikowanej już śląskiej tetralogii nie poprzestać i dziś tę obietnicę, którą złożyłam przede wszystkim samej sobie, zaczynam spełniać.
Do niecodziennej interwencji doszło w Sosnowicach w sobotę wieczorem, tuż po zakończeniu wieczornej adoracji.
Jak ustaliła redakcja portalu wadowice24.pl ksiądz proboszcz zauważył, że nad drewnianym portalem wejściowym do zabytkowej świątyni zawisło sporej wielkości gniazdo. Nie był to jednak zwykły problem estetyczny, owady, prawdopodobnie szerszenie, wykazywały wyraźnie agresywne zachowanie, atakując wszystko, co zbliżyło się w promieniu kilku metrów.
Kuria biskupia w Sosnowcu ostrzega przed fałszywymi e-mailami podszywającymi się pod biskupa diecezjalnego Artura Ważnego. Fałszywa korespondencja jest rozsyłana do księży z wykorzystaniem imienia i autorytetu biskupa. - Mamy do czynienia z działaniem nieuprawnionym, którego celem może być wprowadzenie odbiorców w błąd, wyłudzenie informacji lub nakłonienie do podjęcia określonych działań - czytamy w przesłanym KAI komunikacie rzecznika prasowego diecezji sosnowieckiej.
Podziel się cytatem
- brzmi komunikat kurii sosnowieckiej.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.