Dla ogromnej większości ludzi 100 lat życia to wiek nieosiągalny. Dla kraju czy narodu to mgnienie oka w dziejowym ciągu. A jak to jest z gazetą? Tygodnik Katolicki Niedziela w kwietniu tego roku obchodził 100. rocznicę swego powstania!
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości i odparciu bolszewickiej nawały w 1920 r. do odbudowy i zjednoczenia wszystkich części zrujnowanego kraju potrzebny był głos Kościoła. By jednak ten głos był lepiej słyszany, niezbędne były też nowoczesne narzędzia ewangelizacji. Rozumiał to doskonale bp Teodor Kubina – pasterz nowo utworzonej w 1925 r. diecezji częstochowskiej. Ten wybitny społecznik z zacięciem publicystycznym powołał więc do życia Niedzielę i już 4 kwietnia 1926 r. ukazał się jej pierwszy numer.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Dziś klamrą 100 lat spięty jest czas między pracą pierwszego redaktora naczelnego Niedzieli – ks. Wojciecha Mondrego a dzisiejszego szefa redakcji tego prestiżowego katolickiego tygodnika – ks. dr. Jarosława Grabowskiego.
Próbuję wczuć się w to, co w swym sercu przeżywał szczęśliwy ks. Jarosław, kiedy z tej dostojnej okazji papież Leon XIV przyjmował go na audiencji w Watykanie jako redaktora naczelnego Niedzieli...
Reklama
Gdy pomyślę, że dostąpiłem zaszczytu zaliczenia mnie do grona „robotników tej winnicy” i na łamach tak cenionego pisma mogę prezentować moje widzenie świata, ojczyzny, rodziny, spraw społecznych i Kościoła – z pozycji wyznawcy Chrystusa – to rozpierają mnie pokorna duma i wdzięczność Opatrzności Bożej. Świadomość tego, że w tej gazecie publikowały kiedyś swoje myśli tak wybitne postacie, jak Zofia Kossak-Szczucka czy Stefan Kisielewski, sprawia, iż nie dowierzam swemu szczęściu.
I tu podzielę się z Państwem pewną ciekawostką. Otóż już w okresie powojennym miałem okazję być czytelnikiem Niedzieli. Mój dziadek Jan, wysiedlony z Kresów Wschodnich przez swołocz sowiecką i od 1945 r. mieszkający pod Opolem, jakimś cudem zdobywał tę gazetę, mimo że w tamtych latach rozprowadzana była przez księży proboszczów głównie w granicach diecezji częstochowskiej. Każdy kolejny numer Niedzieli czytałem „od deski do deski”. Ta lektura trwała aż do mojej matury, tj. do 1953 r., w którym władze PRL-u zakazały wydawania tego katolickiego pisma.
Dziwne jest to, że tuż po wojnie, kiedy jeszcze żył Józef Stalin i terror oraz ciemiężenie ujarzmionych narodów w krajach „demoludów” powinny być najdotkliwsze, Niedziela jakimś cudem się ukazywała, i to regularnie. Zakaz wydawania gazety został wprowadzony już po śmierci Stalina. Wznowienie wydawania tego tygodnika nastąpiło dopiero w 1981 r., po przewrocie politycznym w naszym kraju i powstaniu Solidarności.
Z opowiadań dziadka zapamiętałem, że ksiądz proboszcz z parafii w miasteczku, gdzie mój dziadek żył i pracował, tak wysoko cenił sobie Niedzielę jako nowoczesne (na owe czasy) narzędzie ewangelizacyjne, że mawiał: „Ta dobra gazeta w rękach wiernych naszej parafii może mi zastąpić co najmniej jednego księdza wikarego”.
Księdzu doktorowi Jarosławowi Grabowskiemu gratuluję szczęścia piastowania odpowiedzialnej i zaszczytnej funkcji redaktora naczelnego tej wspaniałej gazety, wydawanej w ramach potężnego już dziś Instytutu NIEDZIELA, i to akurat w czasie jej jubileuszu 100-lecia. Artykuły wstępne Księdza Doktora, zamieszczane w ogromnej większości cotygodniowych numerów gazety, jego talent publicystyczny i pracowitość budzą podziw i uznanie wielu czytelników (wiem to z autopsji), w tym i moje.
Bardzo dziękuję też Księdzu Jarosławowi za przyjęcie mnie w jubileuszowym roku w redakcji Niedzieli (19 maja 2026 r.) oraz za posługę kapłańską przez sprawowanie w koncelebrze Mszy św. w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej w intencji załogi zakładu, w którym ciągle jeszcze, mimo sędziwego wieku, funkcjonuję.
