Majowe święto zgromadziło kapłanów, osoby życie konsekrowanego oraz świeckich na modlitwie pod hasłem: „Św. Andrzej Bobola – wierność, która zwycięża”. Odpust poprzedziło triduum z nabożeństwem fatimskim, modlitwą za zmarłych oraz nabożeństwem ku czci św. Andrzeja Boboli z ucałowaniem jego relikwii.
– Nasz patron to patron trudnych czasów, który jest nam dziś bardzo potrzebny. On przez Maryję prowadzi nas do Jezusa. Do ks. prał. Józefa Niżnika wielokrotnie mówił: zacznijcie mnie czcić – przypomniał proboszcz ks. Mirosław Ładniak, przedstawiając świadka prywatnych objawień męczennika z Polesia. Święty Andrzej Bobola jest patronem Polski i jedności narodowej, a także orędownikiem w trudnych czasach. Urodził się w 1591 r., należał do Towarzystwa Jezusowego. Był męczennikiem za wiarę; w 1657 r., broniąc wyznania, został brutalnie zamordowany przez Kozaków.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Ks. prał. Józef Niżnik, emerytowany kustosz sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Strachocinie, w porywającej homilii przywołał sceny z życia i męczeńskiej śmierci patrona. – Andrzej Bobola jest wyjątkowym świętym; składają się na to metody duszpasterskie, które stosował ponad 350 lat temu, jak i zadana mu śmierć, o której papież Pius XII powiedział, że bardziej zamęczonego za wiarę człowieka Kościół nie zna. Jest wyjątkowy także przez to, że wtedy, kiedy świat o nim zapomniał, sam Bóg zaingerował i uwiarygodnił jego skuteczne orędownictwo – powiedział ks. Niżnik. Koncentrując się na śmierci świętego, wskazał, że męczeństwo „człowieka pełnego miłości i serca” miało miejsce tylko dlatego, że chrześcijanie nie szanowali Ewangelii, podzielili się i nie zachowywali nauk wzywających do miłości Boga i bliźniego. – Ten, który jednał zwaśnionych chrześcijan i stanął w obronie prawdy ewangelicznej, został okrutnie zamordowany przez tych, którzy również uważali się za wyznawców Chrystusa. Chociaż mógł ocalić życie, w obliczu śmierci nie wyparł się wiary, ale z mocą ją wyznał – przypomniał kaznodzieja.
Kolejny raz publicznie ks. Józef Niżnik zaświadczył o swoich spotkaniach ze św. Andrzejem Bobolą, który ukazał mu się w Strachocinie. – To objawienie poruszyło moje serce; szerząc kult św. Andrzeja Boboli chcę mu się odwdzięczyć. Teraz już nie tylko wierzę, ale wiem, że jest życie wieczne – podkreślił kapłan. Przypomniał, że sam św. Andrzej określił się patronem Polski i wezwał do modlitwy w intencji Ojczyzny za jego wstawiennictwem. – Niebo przychodzi nam z pomocą, ale trzeba o nią prosić. Razem ze św. Andrzejem Bobolą uratujmy naszą polską i katolicką tożsamość – zaapelował. Wskazał, że drogą do zwycięstwa jest mocna wiara, szczera modlitwa i pojednanie. – Chociaż są sprawy, które wydają się nie do rozwiązania, jeśli będziemy zwracać się do Boga za przyczyną św. Andrzeja Boboli, zobaczymy wielkie cuda – podkreślił. /BUK
