Pierwsza Komunia św. to nie tylko koniec przygotowań i długo oczekiwany finał. Komunia to tak naprawdę początek. Posłużę się tu pewnym obrazem. Skoro Eucharystia jest źródłem i szczytem życia chrześcijańskiego, to możemy powiedzieć, że Pierwsza Komunia św. jest otwarciem szlaku górskiego wiodącego na szczyt. Do tej pory dzieci chodziły ścieżkami w dolinach i niższych partiach, a teraz mogą wejść na najpiękniejsze góry. A gdzie najlepiej spotkać Boga, jak nie w górach! Pierwsza Komunia św. to właśnie początek cudownych wędrówek ku Bogu. To się jednak nie uda, jeśli tylko wypchniemy dziecko i powiemy: „idź sobie na górę”. Trzeba, abyśmy jako rodzice i rodzina wyciągnęli rękę i powiedzieli: „chodźmy razem”. Wiadomo, wędrówka pod górę wymaga czasem wysiłku, wytrwałości – tego musimy nauczyć się w rodzinie. A jeśli zdarzy się, że zboczymy ze szlaku, mamy sakrament pokuty i pojednania. I znowu – chodzi nie o to, żeby kazać dziecku iść się wyspowiadać, ale o to, aby pociągnąć je przykładem, pokazać, że sakramenty to coś normalnego, część zwykłego życia. U nas w rodzinie wspólnie jeździmy na spowiedź – dzięki temu my jako rodzice mamy motywację, by w zabieganym życiu pamiętać o regularnej spowiedzi, a dzieci widzą, że życie sakramentalne to nie jest coś, co im się tylko nakazuje, ale to coś, czym się żyje.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
