Pierwsza Komunia św. to kolejny – po chrzcie św. – przystanek na drodze chrześcijańskiego wtajemniczenia. Wielomiesięczny czas przygotowań do przyjęcia sakramentu nie dotyczy tylko jednego z domowników, ale angażuje wszystkich. Jest to jedyna w swoim rodzaju okazja do tego, aby odświeżyć prawdy wiary, rozpoznać ich aktualność i wpleść je w codzienne życie rodziny. W tym roku do Pierwszej Komunii św. przygotowuje się moja młodsza córka. Traktuję ten czas jako wyjątkowe, rozłożone na wiele miesięcy, rekolekcje w codzienności.
Naszym zadaniem jako rodziców jest towarzyszyć dzieciom na drodze wiary, i to nie tylko przy okazji spotkań komunijnych. Taka perspektywa była mi zawsze bardzo bliska i polecam ją każdemu rodzicowi: być tłumaczem i przewodnikiem, pokazywać osobiste doświadczenie i umożliwiać dziecku zbliżenie z sacrum na miarę jego dziecięcych możliwości.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Symbolicznym tego wyrazem był dla mnie zawsze moment Komunii św. Bardzo wcześnie nauczyłam swoje dzieci wierszyka Przyjdź, mój Jezu, przyjdź, Kochanie..., który poznałam jako 8-latka i który zawsze odmawiamy. Potem razem podchodzimy do ołtarza i wspólnie, znów z pomocą wierszyka oraz własnymi słowami, odprawiamy dziękczynienie. Mam przekonanie, że to rodzi w dziecku więź z Panem Jezusem, toruje ścieżkę dostępu do Niego, rodzi tęsknotę, która zostaje wspaniale zaspokojona w dniu Pierwszej Komunii św.
Reklama
To ważny – ale by tak rzec: niedzielny – symbol. Jak natomiast przybliżać dziecku Boga na co dzień? Realną szansę, aby opowiadać o swoich „patentach”, miałam przed 3 laty, kiedy to do Pierwszej Komunii św. przygotowywała się moja starsza córka. Z inicjatywy i wedle pomysłu ks. prał. Leszka Slipka, ówczesnego proboszcza Parafii św. Andrzeja Apostoła w Warszawie, uczestniczyliśmy w rocznym, autorskim cyklu spotkań komunijnych, który miałam honor współtworzyć.
Program był wielowarstwowy: w tym samym czasie, ale w oddzielnych salach swoją formację odbywali rodzice i dzieci. W swobodnej atmosferze, przy kawie i cieście, w gronie dorosłych, których połączyło wspólne doświadczenie, otrzymywaliśmy najpierw fundament teologiczny. Tematami kolejnych nauk były chrześcijańskie kamienie milowe: Biblia, modlitwa, Msza św., zmarli i święci, rok liturgiczny, spowiedź...
Każdy z tych tematów wzbogacałam następnie perspektywą rodzica – konkretnymi podpowiedziami, jak można na co dzień, podczas zwykłych rozmów i czynności, przybliżać dziecku świat wiary. Te dobre praktyki czerpałam z własnego doświadczenia. Wiele z nich – jak kreślenie znaku krzyża na bochenku chleba przed pokrojeniem czy słowa: „z Bogiem”, wypowiadane przed wyjściem z domu – wyniosłam jeszcze z lat dziecinnych. Inne wypracowałam już we własnej rodzinie – jak choćby poranny pacierz z dziećmi odmawiany zawsze na konkretnym odcinku drogi do szkoły (czyli na naszej „aniołowej alei”) albo opowieści biblijne osadzane w prawdziwym kontekście (jak się kiedyś ubierano, co to jest drachma, jak pachnie mirra, jak małe jest ziarenko gorczycy... w słoiku ogórków).
Reklama
Kulminacyjnym momentem przygotowań komunijnych był moment pierwszej spowiedzi, przygotowany w całości przez nas: rachunek sumienia w formie bliskiej dzieciom, uroczysta atmosfera sakramentu, a na koniec – uczta pełna słodkości i autentyczna radość z tego, co się właśnie wydarzyło. Znów – żeby ukazać spowiedź jako coś, co przynosi pokój i słodycz, zadbać o dobre, trwałe, budujące doświadczenie.
Okres przygotowań prędzej czy później się kończy, ale nie musi to oznaczać kresu rodzinnej przygody wiary. Pierwsze piątki, wspólne spowiedzi i Komunie św., coraz poważniejsze rozmowy, ale także – na poziomie parafii – chociażby wyprawy śladami świętych, które co jakiś czas organizujemy, wyposażeni w paszport pielgrzyma stworzony przez jedną z mam w mojej obecnej parafii.
Naturalną kontynuacją spotkań komunijnych stały się też warsztaty plastyczne. Przed Bożym Narodzeniem malujemy gipsowe figurki Dzieciątka i zdobimy pierniki, robimy stroiki na Wszystkich Świętych i palmy wielkanocne. W Tygodniu Biblijnym zbudowaliśmy i wypełniliśmy zwierzątkami „arkę Noego”. Na październik przygotowaliśmy ogromny różaniec z paciorkami-lampkami, które dzieci zapalają kolejno w czasie nabożeństwa. Wreszcie – napisaliśmy dla naszych dzieci autorski program Rorat inspirowany owocami Ducha Świętego.
Po Pierwszej Komunii św. stanowczo nie warto wypisywać się ze wspólnoty. Przeciwnie: niech to będzie szansa na coś pięknego i trwałego, a dla naszych dzieci – najlepszy fundament na przyszłość. Niech odtąd mają poczucie, że nigdy nie będą same.
