Reklama

Wiadomości

Gdy dziecko doświadcza hejtu

Jak rozpoznać, że nasze dziecko padło ofiarą psychicznej przemocy rówieśniczej? Jak mu pomóc?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wyobraź sobie, że twoje dziecko wraca ze szkoły, zdejmuje buty, rzuca plecak. Pytasz je: „jak było?”, a ono odpowiada: „dobrze”. A potem zamyka drzwi do swojego pokoju, gdzie w ciszy wracają do niego słowa, które padły w szkole czy w drodze do domu. Śmiech czy jedno zdanie rzucone dla żartu, które trafia dokładnie tam, gdzie dziecko jest najbardziej wrażliwe. Spojrzenia. I nagle okazuje się, że szkoła to nie tylko lekcje, ale też przestrzeń, w której trzeba każdego dnia jakoś przetrwać.

Zmiany

Dzieci bardzo rzadko mówią wprost: „ktoś mnie rani”. Częściej chronią siebie i swoich rodziców, mówiąc: „nic się nie dzieje”. Boją się, że dorosły zareaguje zbyt mocno albo że jeszcze pogorszy sytuację. Dziecko, które doświadcza hejtu, zaczyna się zmieniać. Nie zawsze nagle. Mówi mniej, śmieje się ciszej, częściej wycofuje się z kontaktów. Zaczyna unikać szkoły, szuka powodów, żeby zostać w domu. Nieraz wręcz przeciwnie – zaczyna być głośne, agresywne. Czasem pojawiają się bóle brzucha, problemy ze snem, nagłe spadki nastroju. Rodzic próbuje to tłumaczyć zmęczeniem, wiekiem, „trudnym etapem”. Tymczasem w środku dziecka rośnie coś znacznie trudniejszego: poczucie, że jest z nim coś nie tak.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Pierwszy krok

Reklama

Jest nim zatrzymanie się przy dziecku. W formie nie przesłuchania, ale uważności. Czasem wystarczy powiedzieć: „widzę, że coś jest dla ciebie trudne”. I poczekać. Dzieci potrzebują czasu, żeby się otworzyć. Potrzebują poczuć, że nie zostaną ocenione, że ich przeżycia są ważne, że nie usłyszą: „nie przesadzaj” albo: „inni mają gorzej”.

Kiedy w końcu zaczynają mówić, najczęściej nie opowiadają o jednym wydarzeniu. Opowiadają o codzienności. O tym, że ktoś coś powiedział, że ktoś się zaśmiał czy przestał się odzywać. To drobne sytuacje, które powtarzają się tak długo, aż zaczynają budować w dziecku obraz samego siebie. Dlatego tak ważne jest, by pomóc mu nazwać to, co się dzieje – że ma prawo czuć smutek, złość, bezradność i że to nie ono jest problemem.

Co robić?

W praktyce oznacza to rozmowę ze szkołą, zbieranie informacji, czasem sięgnięcie po pomoc specjalisty. I tu trzeba powiedzieć uczciwie – szkoła nie zawsze staje na wysokości zadania. Bywają sytuacje, w których problem jest bagatelizowany, odkładany, rozmywany. To trudne doświadczenie dla rodzica. Ale jednocześnie moment, w którym jego rola staje się jeszcze bardziej kluczowa. Bo dziecko przede wszystkim potrzebuje wiedzieć, że ktoś naprawdę stoi po jego stronie. Równolegle ważne jest to, co dzieje się w domu. To tu dziecko odbudowuje swoje poczucie wartości. Warto też spojrzeć szerzej. Bo gdzieś po drugiej stronie tej historii jest inne dziecko. Takie, które wraca do domu i opowiada, że „było śmiesznie”, że ktoś się popłakał, że „wszyscy się śmiali”. I jeśli dorosły zareaguje uśmiechem albo milczeniem, dziecko uczy się, że to jest w porządku. A to właśnie w domu zaczyna się wychowanie do szacunku.

Dom

Reklama

Dzieci uczą się od nas, jak mówić o innych, jak reagować, gdzie są granice. Uczą się, czy można się śmiać z czyjejś słabości, czy raczej trzeba umieć się zatrzymać. Dlatego tak ważne jest, by rozmawiać z dzieckiem nie tylko wtedy, gdy coś się dzieje, ale wcześniej. By mówić jasno: nie zgadzamy się na wyśmiewanie, na poniżanie, na wykluczanie. Z perspektywy wiary jest to jeszcze głębsze. Każde dziecko jest osobą, ma swoją godność, swoją wartość, która nie zależy od opinii innych. I to jest fundament, na którym można budować. Kiedy dziecko doświadcza hejtu, najbardziej potrzebuje jednego – pewności, że nie jest samo. I choć nie zawsze możemy zmienić wszystko, co dzieje się wokół, jesteśmy w stanie zrobić coś najważniejszego: być przy nim tak, by wiedziało, że ma dokąd wracać.

Intuicja

W ostatnich miesiącach temat przemocy rówieśniczej i hejtu wraca w przestrzeni publicznej coraz częściej. Kolejne historie dzieci, które nie wytrzymały napięcia, które przez długi czas były same ze swoim doświadczeniem, poruszają opinię społeczną. I choć nie znamy wszystkich szczegółów tych historii, jedno powtarza się bardzo wyraźnie – dziecko przez długi czas było w tym samo. To pokazuje, jak ważne jest, by nie czekać na „pewność”, tylko reagować na pierwsze sygnały. Rodzice często mówią: „gdyby coś poważnego się działo, na pewno by mi powiedział”. Tymczasem w praktyce bywa odwrotnie. Dziecko zaczyna ukrywać to, co trudne. Kasuje wiadomości, odkłada telefon, gdy ktoś wchodzi do pokoju. Nagle przestaje opowiadać o klasie, o kolegach. Albo przeciwnie – mówi bardzo ogólnie, unikając szczegółów. Zdarza się też, że zmienia swoje zachowanie w sposób, który trudno od razu powiązać z przemocą. Zaczyna inaczej się ubierać, wycofuje się, przestaje zabierać głos, nawet w sytuacjach, w których wcześniej było aktywne. Czasem pojawia się niechęć do konkretnych dni – np. tych, w których są zajęcia grupowe, przerwy spędzane w większym gronie, wyjścia poza klasę.

Reklama

Jedna z mam powiedziała kiedyś w poradni: „myślałam, że to taki etap, że on się zmienia”. Dopiero po czasie okazało się, że za tą zmianą stało doświadczenie systematycznego wyśmiewania. Dlatego tak ważne jest, by nie bagatelizować intuicji rodzica. Jeśli coś się zmienia, jeśli coś „nie pasuje”, warto się temu przyjrzeć bliżej. Bo w wielu historiach, które dziś słyszymy, zabrakło nie czasu, ale tego jednego momentu, w którym ktoś zatrzymał się naprawdę i powiedział: „widzę, że coś się dzieje – jestem w tym z tobą”.

Wartość

Jest jeszcze jeden obszar, o którym rodzice rzadziej myślą, a który w praktyce okazuje się bardzo ważny. Dziecko, które doświadcza prześladowania, często zaczyna zmieniać sposób myślenia o sobie. Mówi już nie tylko o sytuacji, ale o sobie: „jestem głupi”, „nikt mnie nie lubi”, „lepiej, żebym się nie odzywał”. Wtedy pomoc polega już nie tylko na zatrzymaniu sytuacji, ale też na odbudowaniu obrazu dziecka w jego własnych oczach. Pokazywaniu: „widzę cię takim, jakim jesteś naprawdę, nie takim, jak ktoś cię nazwał”. To jest praca, która wymaga czasu.

Pomoc

Reklama

Równocześnie warto wiedzieć, gdzie szukać wsparcia, kiedy sytuacja zaczyna przerastać rodzinę. Są to poradnie psychologiczno-pedagogiczne, poradnie rodzinne, w których można uzyskać wskazówki do pracy. Coraz więcej specjalistów pracuje także prywatnie, oferując pomoc dzieciom i całym rodzinom w przejściu przez ten proces. Istnieją również ogólnopolskie telefony zaufania dla dzieci i młodzieży, gdzie dziecko może anonimowo porozmawiać z dorosłym. Warto też pamiętać o roli wspólnoty – czasem pomoc przychodzi przez ludzi, którzy są blisko: rodzinę, duszpasterza, zaufanego nauczyciela. Dziecko nie musi mieć wokół siebie wielu osób. Wystarczy jedna, która jest naprawdę obecna. Jeśli chcemy pomóc dziecku, warto zadbać także o siebie jako rodzica. To sytuacja, która budzi silne emocje: bezradność, złość, czasem poczucie winy. Tymczasem dziecko najbardziej potrzebuje dorosłego, który potrafi być stabilny, spokojny, przewidywalny. To właśnie taka obecność daje mu oparcie. Bo w doświadczeniu odrzucenia najtrudniejsze jest nie to, co robią inni. Najtrudniejsze jest poczucie, że zostaje się z tym samemu.

Autorka jest pedagogiem specjalnym, doradcą rodzinnym, prezesem Fundacji Esencja Wsparcia.

Gdzie szukać pomocy?

Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka: 800 12 12 12 (bezpłatny, anonimowy, całodobowy; czat całodobowy);

2026-05-05 14:37

Ocena: +4 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Franciszek miał szczęście, a inne maluchy?

Niedziela wrocławska 13/2017, str. 1

[ TEMATY ]

dziecko

allafalkovskaya / fotolia.com

Kilka dni temu Dolny Śląsk obiegała informacja o kilkugodzinnym Franciszku znalezionym we wrocławskim Oknie Życia. Franciszek miał szczęście. Trafi teraz do kochających rodziców, przed nim piękne życie. Zawsze, gdy siostry Boromeuszki dzwonią z informacją o kolejnym dziecku, moje myśli biegną w kierunku dzieci, które nie mogą być pewne swojej przyszłości. Tak, tych bezbronnych maluchów w łonach matek, których jutro zależy od decyzji dorosłych. Ponad 10 lat temu mój szwagier przyniósł do domu informację, że jego znajoma jest w ciąży. Sytuacja była o tyle skomplikowana, że przyszła matka z ojcem dziecka tworzyli luźny związek jakich wiele, a ojciec miał na utrzymaniu dwoje dzieci z poprzedniego małżeństwa. Możecie się Państwo dziwić, ale takich pokomplikowanych związków jest na Dolnym Śląsku bardzo dużo i stają się one społeczną normą. Najsmutniejsze było to, że ów mężczyzna namawiał swoją partnerkę do – tu cytat: „zrobienia porządku”. Twierdził – i to znów nie jest to jakaś jednostkowa opinia – że to jej sprawa natury higienicznej. Skracając: on wykładał pieniądze, ona miała udać się do Czech. Razem z żoną słuchaliśmy tej relacji wstrząśnięci. Oboje czuliśmy się bezsilni. Przecież nie podejdziemy do tej pary, nie zaczniemy ich przekonywać, prosić. Nawet ich nie znamy! Poruszeni postanowiliśmy udać się na Eucharystię, aby wyżalić się przed Panem. To była wieczorna Msza św. u Franciszkanów na Karłowicach. I wierzcie Państwo lub nie – trafiliśmy na Mszę św. z możliwością adopcji dziecka poczętego. Nieprzygotowani, bez żadnej wiedzy i formacji, stanęliśmy razem z innymi osobami na ołtarzu i złożyliśmy przyrzeczenie. Przez kilka kolejnych miesięcy szwagier przynosił coraz gorsze wieści. Śmierć krążyła wokół dziecka i coraz mocniej zaciskała swe łapska na jego szyi. A ono żyło. Jakoś nie wychodziło kupno tabletek poronnych, jakoś oddalał się wyjazd do Czech i nielegalna skrobanka we Wrocławiu. Oszczędzę Państwu historii, które ciągle mam przed oczami. Któregoś dnia szwagier powiedział, że jego znajoma zaczęła się łamać. Tak po prostu. Było potem – jak się dowiadywaliśmy – mnóstwo kłótni, szantaży, rozejść. A dziecko żyło. Modliliśmy się każdego dnia, a w wyobraźni pozostał mi obraz swoistego zmagania. Śmierci i życia. Dziś Dominika ma 11 lat. Widzieliśmy ją nawet jeden jedyny raz przez okno, kiedy para znajomych szwagra przyjechała do niego w odwiedziny. Mężczyzna z dumą pokazywał mu zawiniętego w kocyk maluszka. Dla nas był to wielki dzień, a Dominikę – choć nie dane nam było jej więcej zobaczyć i nic o niej dziś nie wiemy – traktujmy jak swoje dziecko. Chwała Panu!
CZYTAJ DALEJ

Liga hiszpańska - papież Leon XIV został honorowym socio Realu Madryt

2026-06-11 21:16

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

Leon XIV w Hiszpanii

Real Madryt

wikipedia/Fernando Pascullo

Bernabéu – stadion Realu Madryt

Bernabéu – stadion Realu Madryt

Real Madryt poinformował, że papież Leon XIV otrzymał tytuł honorowego socio. Robert Francis Prevost przyznał, że kibicuje hiszpańskiemu klubowi piłkarskiemu, a w poniedziałek był na stadionie Santiago Bernabeu na spotkaniu z wiernymi.

„Rada Dyrektorów Realu Madryt pod przewodnictwem Florentino Pereza podjęła decyzję o nadaniu Jego Świątobliwości Papieżowi Leonowi XIV tytułu Honorowego Socio, co jest najwyższym wyróżnieniem przyznawanym przez nasz klub. Real wyraża w ten sposób swój podziw i uznanie dla postaci, która reprezentuje miliardy ludzi i promuje pokój, solidarność i sprawiedliwość na świecie. Jego wizyta na stadionie Santiago Bernabeu była zaszczytem i na zawsze pozostanie jednym z najbardziej wzruszających momentów w naszej historii” - napisano na stronie klubu.
CZYTAJ DALEJ

Warszawa: finał ogólnopolskiego konkursu „Prowadź Nas Święty Janie Pawle II” w Belwederze

2026-06-12 16:48

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

Warszawa

konkurs

Vatican Media

W piątek, 19 czerwca, w Pałacu Belwederskim w Warszawie odbędzie się Finałowa Gala Ogólnopolskiego Konkursu „Prowadź Nas Święty Janie Pawle II”. Wydarzenie zostało objęte Patronatem Honorowym Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej dr. Karola Nawrockiego.

Inicjatywa, skierowana do dzieci w wieku przedszkolnym oraz uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych, upływa w tym roku pod hasłem „Karol Wojtyła - jak odkrywać swoje talenty”. Uczestnicy z całego kraju rywalizowali w dwóch kategoriach: plastycznej oraz filmowej. Konkurs cieszy się wielkim zainteresowaniem - dotychczasowe edycje gromadziły setki zgłoszeń (w samej tylko poprzedniej odsłonie nadesłano ponad 300 prac plastycznych i ponad 200 krótkich form filmowych).
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję